Jakie szanse ma przeciętna, młoda dziewczyna w kontakcie z napastliwym gwałcicielem? Jakie szanse ma przeciętny obywatel, gdy widzi, że ktoś wyjmuje broń i celuje do ludzi?

Z pewnością zwolennicy dostępu do broni powiedzą, że ma szanse, jeśli ten również ma dostęp do broni. Przeciwnicy odpowiedzą, że broń spowoduje tutaj jedynie więcej ofiar. Prawda jest jak zwykle pomiędzy, choć niekoniecznie po środku. Zajmijmy się dziś pytaniem, czy broń w ręku normalnego, praworządnego, zdrowego na umyśle obywatela może być z powodzeniem użyta w dobrym celu?

W związku z artykułem chciałbym serdecznie podziękować autorowi strony hoplofobia.info, z której to czerpałem pełnymi garściami poszukując raportów/badań/statystyk, które mogą nas przybliżyć do prawdy w nurtującym nas problemie. Chylę czoła za wykonaną robotę.

Badania na temat użycia broni w defensywie

Gdy poważnie podchodzimy do omawiania tematu broni palnej, należy w mojej opinii prawie zawsze spojrzeć na „dwa skrzydła” problemu, które dadzą nam odpowiedź. Konkretnie są nimi badania naukowe oraz spojrzenie zdroworozsądkowe/praktyczne, a więc po prostu obserwacja konkretnych przypadków.

Zaczynając temat SDGU (Self Defensive Gune Use) zaczniemy od analizy badań, które omawiają tą kwestię.

Badania mają to do siebie, że zawsze należy podchodzić do nich z dużą dozą dystansu. Zwykle liczby są nieruchome, ale ich interpretacje i przedstawienie w odpowiednim kontekście (lub pominięcie kontekstu!) może prowadzić do wniosków niepełnych, lub wręcz błędnych/odwrotnych do rzeczywistości.

Mając powyższe na uwadze, zacznijmy od znalezienia badania rządowego. Rządy zwykle podchodzą sceptycznie do prawa do posiadania broni przez obywateli. W historii Stanów Zjednoczonych takim szczególnie sceptycznym podejściem charakteryzował się rząd Baracka Obamy. Tak się składa, że w 2013 roku na zlecenie właśnie tego demokratycznego prezydenta powstał raport sumujący to, co do tej pory udało się zebrać. Wnioski są zadziwiająco jednoznaczne w aspekcie tego artykułu.

„Badania bezpośrednio oceniające skutki rzeczywistych interwencji z bronią palną (tzn. przypadków, kiedy ofiara przemocy użyła jej do ataku bądź odstraszenia napastnika) niezmiennie wykazywały, iż osoby korzystające z tejże broni mają niższe wskaźniki obrażeń aniżeli osoby stosujące alternatywne formy samoobrony.”

Od tego należy wyjść i ten wniosek zapamiętać. Oczywiście ciężko posądzić administrację Prezydenta Obamy o zapędy w kierunku popularyzowania powszechnego dostępu do broni palnej przez obywateli!

Poszukajmy jednak konkretnych danych liczbowych, które powiedzą nam o tym jak wygląda efekt użycia broni palnej przez obywateli w poszczególnych przypadkach zagrożenia. Ze względu na szeroko zakrojone badania, zdecydowałem się spojrzeć na pracę niejakiego Jongyeona Tarka z Uniwersytetu Stanowego Florydy (konkretnie – artykuł dostępny pod tym linkiem). Praca jest niezwykle interesująca, bowiem…

Do analizy wykorzystano pulę 27 595 przestępstw, wypreparowanych z Krajowego Sondażu Wiktymizacyjnego z lat 1992-2001, w których doszło do osobistej konfrontacji ofiary z napastnikiem” (cyt. z abstraktu).

Jest więc naprawdę solidnie przygotowaną analizą. Jest jednak interesująca jeszcze z jednego powodu – wyników. To jakie wnioski możemy przeczytać, może zadziwić nawet ludzi przekonanych już wcześniej do powszechnego dostępu do broni. Pozwala także spojrzeć z głębokim optymizmem na rzeczywistość. Czemu?

Tark analizował kilka rodzajów napaści i posegregował je pod kątem kilkunastu metod samoobrony. W każdej z nich obliczony został odsetek obrażeń, jakich doznała ofiara broniąc się przed napastnikiem.

Rezultat analizy Tarka. Tabela pochodzi ze strony hoplofobia.info

Jeśli nie chcesz zagłębiać się w analizę tabeli, pozwól, że podsumuję jej wnioski za Ciebie.

  • Zaczynając od najbardziej skrajnych rzeczy – gdy ofiara używała broni palnej atakując przeciwnika, ani razu nie doznała poważnego urazu po zastosowaniu tej metody obrony!
  • Niezwykle często samo wyciągnięcie broni drastycznie zwiększało szanse ofiary. Oczywiście warto pamiętać o wspomnianej wcześniej zasadzie. W przypadku wyciągania pistoletu trzeba być wewnętrznie pogodzonym z możliwością strzału. Nie zmienia to jednak postaci rzeczy, że często wystarczy pokazać swoje możliwości na tym gruncie, żeby napastnik odpuścił.
  • W przypadkach obrony miru domowego użycie broni (atak, czy też sama groźba) rozwiązywało wszystkie konflikty na korzyść ofiary. To bardzo istotne, ponieważ bardzo często broń jest kupowana właśnie do obrony jednej z najważniejszych rzeczy w naszym życiu – domu i tych, którzy w nim mieszkają. Analiza Tarka pokazuje jasno, że gdy wchodzą w grę bandyci włamujący się do mieszkania, broń jest bardzo skutecznym narzędziem.

Oczywiście nie należy uznawać, że jeśli coś się nie wydarzyło, to na pewno też się nie wydarzy. Warto jednak brać pod uwagę przebadane > 27 000 przypadków przy okazji stwierdzania, czy broń może być z powodzeniem użyta w przypadkach próby.

Badania wskazują na wyraźne zwiększanie szans ofiary podczas ataku, jeśli dysponuje ona bronią

Liczne przykłady pokazują, że broń palna w rękach odpowiedzialnego obywatela może sprawić dużo dobrego

Kolejnym „skrzydłem” w rozważaniach nad użyciem broni palnej są moim zdaniem „codzienne” historie. Przyjrzyjmy się kilku miejscom z ostatnich tygodni, gdzie „główną bohaterką” jest broń w świecie cywilnym.

Oklahoma City, Oklahoma

Rzecz działa się 25.05.2018. Przez drzwi frontowe restauracji rozlegają się strzały. Od strony ulicy szaleniec z bronią strzela do ludzi w środku. Nie wybiera ofiar, strzela na oślep. Z miejsca dwóch mężczyzn (Bryan Whittle, i Juan Carlos Nazario) biegnie na parking, aby ze swoich aut wyjąć broń. Wracają na miejsce i strzelają do uciekającego (przemieszczającego się w inne miejsce z bronią!) bandyty/szaleńca. Rany są śmiertelne, choć nie wiadomo który z obu Panów zadał ten ostateczny strzał.

Obaj mężczyźni nie znali się nawzajem! Jedyne co mieli wspólnego, to umiejętności, poczucie odpowiedzialności i broń.

Komendant policji przyznaje, że cała sprawa mogła zmienić się w coś znacznie gorszego i dziękuje obu Panom nazywając ich publicznie bohaterami, bo chronili życie innych”. Obu mężczyznom dziękuje także tata jednej z dziewczyn, która oberwała od napastnika.

Możemy dziękować im wszyscy. Tak jak wszyscy smucimy się na wieści o masakrach, tak powinniśmy się cieszyć, gdy masakra zostaje powstrzymana.

„Złego człowieka z bronią może powstrzymać tylko dobry człowiek z bronią”

Virginia

20.06.2018, z Nowej Zelandii do Los Angeles przylatuje 25-letni mężczyzna. Niedługo wcześniej poznał w Internecie nastoletnią dziewczynę i chcąc wejść z nią w romans postanowił przybyć do jej domu w Virginii. Problemem było jednak to, że dziewczyna nie miała ochoty się z nim spotykać. Problemem również było to, że w domu do którego spróbował włamać się zboczeniec, przebywała akurat Mama dziewczyny (i jej siostry).

Kobieta widząc jak Nowozelandczyk próbuje dostać się do domu i jej córki, sięga od razu po pistolet. Oddaje dwa strzały, raniąc ciężko napastliwego włamywacza, który finalnie ląduje w szpitalu. Gdy mężczyzna wydobrzeje, grozi mu zarzut włamania z intencją popełnienia morderstwa, gwałtu i rabunku.

Warto dodać na koniec rzecz oczywistą. To wszystko mogło się wydarzyć, ponieważ dzielna Mama dwójki córek miała w swoim domu broń. Nie jest to jednak nic dziwnego, bowiem w USA jest w nią wyposażona… ponad połowa gospodarstw domowych!

Masowe strzelaniny (masakry)

Prawdopodobnie najczęstszy temat podczas dyskusji o dostępie do broni palnej. Powinienem na ten temat napisać osobny artykuł (i tak się stanie, jeśli będzie zapotrzebowanie – daj znać co sądzisz). Teraz jednak warto wspomnieć niejako w kontraście do dwóch poprzednich sytuacji. Tutaj niestety trzeba pochylić się nad ofiarami masowych morderców, zamiast cieszyć się z ich ocalenia.

Tutaj również broń jest „głównym bohaterem”, jednak w innym, negatywnym kontekście. Tu mówimy o dwóch rodzajach broni.

Pierwszym „bohaterem” jest broń, którą dysponuje morderca. To ta, o której powiemy, że należy do „złego gościa”. Jest jednak jeszcze drugi bohater. Jest nim… broń, której nie ma. Broń, która prawdopodobnie powinna być na miejscu i powinna zostać użyta (jak w przypadku z Oklahomy), ale nie było jej.

Czemu tak się dzieje? Z odpowiedzią przychodzą nam statystyki.

Od lat 50′ do końca 2015 roku, 98.8% masakr miało miejsce w strefach wolnych od broni (Gun Free Zones)

Dobrze czytasz – prawie 99% masowych strzelanin przez ostatnie pół wieku miało miejsce w strefach, do których ustawodawca zakazał wnoszenia broni (GFZ – Gun Free Zones). Po co zakazał? Zapewne z dobrych pobudek. Zapewne przez myślenie o tym jak wielką moc ma państwowa regulacja. Problem jednak polega na tym, że państwowych regulacji nie respektują szaleńcy, nie respektują ich terroryści, ani masowi mordercy. Państwowe regulacje respektują ludzie, którzy chcą żyć w zgodzie z prawem. I tym ludziom prawo daje nieproporcjonalnie małe szanse w starciu z napastnikiem, który z regulacji szydzi.

Czym są najczęściej typowe strefy wolne od broni? To przede wszystkim szkoły. I nie myślmy tu, że mordercy wybierają szkoły akurat dlatego, że po prostu są tam zgromadzeni ludzie. Ludzie gromadzą się w wielu innych miejscach. W szkołach jednak napastnik wie, że nie będzie kogoś, kto go powstrzyma. Jest kompletnie bezpieczny, bo jako jedyny ma broń.

Swoją drogą – to nie pierwszy raz, gdy ktoś przekonany o zbawiennej roli państwa, nakazem uderza w kogoś innego, słabszego. Tylko o ile w gospodarce zwykle po prostu prowadzi to do wolniejszego bogacenia się, to tutaj chodzi o życie obywateli.

Niemal wszystkie masakry w USA odbywają się w tzw. Strefach Wolnych od Broni (Gun Free Zones)

Media kreują alternatywną rzeczywistość

Dzieje się coś dziwnego. Pomimo tego wszystkiego co napisałem powyżej (a to jedynie wierzchołek góry lodowej!), media kreują swoją własną rzeczywistość. Mam tu na myśli oczywiście media głównego nurtu. Gdy dochodzi do masakry, nagłaśniają sprawę (często pomijając cały kontekst i zaciemniając obraz) i starają się wywołać negatywne emocje związane z bronią. Zapominają tu oczywiście o tym, że broń palna to tylko narzędzie. Niestety, gdy pojawią się informacje takie jak przytoczone powyżej przeze mnie, polskie media nie zająkną się nawet suchą informacją. Tworzy to jednostronny obraz, niezwykle szkodliwy.

Nie dziwi to jednak, gdy przyjrzymy się temu jak funkcjonuje w USA lobby działające na rzecz rozbrajania obywateli amerykańskich. Jedną z głównych twarzy tego lobby jest Michael Bloomberg, biznesmen i polityk. Właściciel największego na świecie ekonomicznego koncernu medialnego bardzo dobrze wie, jak przebijać się ze swoimi postulatami. Jego organizacja walcząca o ograniczenie dostępu do broni wydała wewnętrzną notatkę, która opisuje jak powinno się walczyć o zmianę rzeczywistości na ich modłę.

Pozwolę sobie zacytować tu jeden fragment, który jakże się wpasowuje w to jak postępują media głównego nurtu nie tylko w USA ale i na całym świecie.

„Powinniśmy polegać na kipiącym od emocji języku, dosadnych obrazach i uczuciach, które przywołują wspomnienia okropieństw związanych z bronią. (…) Debata na temat dostępu do broni palnej w Ameryce jest cyklicznie akcentowana przez głośne masakry takie jak Columbine, Virginia Tech, Aurora, Tucson czy zabójstwo Trayvona Martina. Kiedy incydenty tego typu przyciągają uwagę opinii publicznej, tworzy się niepowtarzalna okazja do artykulacji naszych poglądów. (…) Prawda jest taka, że najlepszym czasem do zakomunikowania naszego przekazu są te momenty, gdy obawy i emocje wśród ludzi znajdują się w swoim szczytowym punkcie.”

Oraz dwa punkty dotyczące tego co robić, aby z powodzeniem szerzyć anty-broniowe poglądy.

  • opowiadaj historie pełne żywych emocji, przywołuj mocne i dosadne obrazy
  • operuj wizerunkiem karabinów wojskowych, broni maszynowej oraz pokazuj zdjęcia z miejsc zbrodni i rodzin w żałobie po stracie bliskiej osoby

I tak to po prostu chcę to tutaj zostawić. Bo to obnaża całą retorykę, która niekiedy błędnie może kojarzyć nam się z opiekuńczością i odpowiedzialnym spojrzeniem. Spojrzeniem pełnym dbałości o ofiary. Realnie jest wręcz odwrotnie – to retoryka, która wykorzystuje ofiary w roli niewolników i „żywych tarcz” w walce o zmiany prawne ograniczające prawo do broni przez praworządnych obywateli.

W Sklepiku można wyposażyć się w kubki związane z tematyką broni palnej (przejście po kliknięciu w grafikę)

Czego potrzeba, aby „dobrzy ludzie” wygrywali ze „złymi”? Czyli jak się przygotować.

Broń palna to nie zabawka. Nie należy podchodzić do niej tak, jak do posiadania komputera, czy roweru. Przytoczone przeze mnie wyżej przykłady pokazują czarno na białym, że broń w odpowiednich rękach, to wspaniałe narzędzie, które może ocalić wiele istnień. Warto się jednak pochylić przez chwilę nad tym co należy wypracować, żeby być „odpowiednią, dobrą” osobą.

Jest to temat bardzo często publicznie niezgłębiany a szkoda. Szkoda, bo jak wynika z moich obserwacji, ludzie którzy broń palną posiadają legalnie i posługują się nią, są szczególną grupą. To ludzie o wyższym przeciętnym poczuciu odpowiedzialności i ostrożności. To ludzie, którzy mają wiele spraw dużo głębiej przemyślanych. Wreszcie – to ludzie, którzy zasady bezpieczeństwa stawiają na pierwszym miejscu. Oczywiście zdarzają się absurdalne (potępiane przez resztę!) wyjątki, ale czy mogą one rzutować na całą społeczność?

Warto moim zdaniem zastanowić się, co można wypracować w sobie indywidualnie, aby być potem „dobrą osobą z bronią” i w razie czego umieć powstrzymać „złych gości”.

  1. Rozważanie sytuacji, w której możemy się znaleźć. Wizualizowanie potencjalnych okoliczności często jest lekceważone, lub kojarzone z „kołczingowym” bełkotem. Nasz mózg jednak działa tak, że utrwala sobie różne obrazy i lepiej funkcjonuje, jeśli znajdzie się w podobnych momentach. Oczywiście nie zastąpi nam to doświadczenia, ale w pewien podstawowy sposób pozwoli „oswoić się” z tym, co zobaczymy. Warto zadać sobie pytania o to jak należy się zachować. Użyjesz broni w skrajnej sytuacji, gdy napastnik grozi grupie kobiet z dziećmi? Użyjesz broni, gdy sytuacja jest niepewna? Chociaż nie przewidzisz wszystkiego, to warto choć pogrupować sobie sytuacje, w których użyjesz broni. Niezwykle istotna jest pewna stara zasada. Kiedy wyjmujesz broń i celujesz w człowieka, to musisz być zdecydowany na użycie jej. Nie wyjmujesz broni, żeby grozić. Oczywiście jeśli samo pokazanie twojego glocka wystarczy, to znakomicie. Musisz jednak być przygotowany do strzału.
  2. Twój społeczny kręgosłup moralny. Czyli twoje powody, dla których możesz użyć broni palnej. Ponieważ to naprawdę trudny wybór, należy mieć solidne uzasadnienie. To, że posuniesz się do użycia broni przeciw drugiemu człowiekowi nie musi być moralnie złe. Musisz jednak dobrze wiedzieć po co i dlaczego.
  3. Odpowiednie przygotowanie strzeleckie. Gdy wyjmujesz broń, oczywiście musisz umieć się nią posługiwać. Im lepiej masz dopracowane odruchy i celność, tym lepiej dla otoczenia. Są jednak różne rodzaje treningów. Warto wymienić tu kilka z nich.
    • Szkolenie „suche”. Tutaj wyjątkowo przywołam scenę z własnego doświadczenia. Gdy byłem na szkoleniu bazowym treningu broni krótkiej (np. pistolet glock), zanim poszliśmy na strzelnicę, poświęciliśmy parę godzin na „suchą” obsługę broni. Chodziło o zapoznanie się z bronią i wtłoczenie nam pewnych dobrych czynności (bo o nawykach za wcześnie mówić). Według mnie warto nawet samemu w domu przy pomocy repliki broni ćwiczyć różne odruchy, jak szybkie wyjęcie broni, przeładowanie, zmiana magazynka. Nie zastąpi to oczywiście kolejnych punktów, ale pozwoli nam wykorzystać w pełni ich potencjał. Pamiętaj, że właściwie wyrobione odruchy to potężna broń.
    • Statyczny trening do tarczy – czyli pierwszy krok do poznania i nauki broni. Wygląda to dokładnie tak, jak zwykle to sobie wyobrażamy. Mamy swoje stanowisko i strzelamy do nieruchomej tarczy. Znakomity i niezbędny trening na pierwszym etapie. Pozwala przezwyciężyć lęk przed bronią (jeśli ktoś posiada), oswoić się z hukiem, przyswoić zasady bezpieczeństwa, no i oczywiście wyrabiać celność.
    • Strzelanie dynamiczne – a więc trening, do którego dołożone są elementy ruchu. Do tego etapu trzeba mieć już nie tylko poznane, ale także wyrobione podstawy posługiwania się bronią.
    • Trening typu „force on force” – z angielskiego „siła na siłę”. Trenujący nie ćwiczą z prawdziwą bronią palną, ale z replikami. Nie jest tu celem wypracowanie celności, ale ćwiczenie różnych scenariuszy, które mogą nas spotkać w życiu. Gdy w środowisku strzeleckim spytałem „jak można się przygotować na chwilę próby”, wiele osób wymieniło ten typ treningu jako obowiązkowy.

Podsumowanie

Mam nadzieję, że artykuł choć trochę przybliżył nas do prawdy na temat użycia broni w defensywie. Warto moim zdaniem na takie tematy rozmawiać spokojnie, używając wszelkich dostępnych nam rzetelnych danych.

Jeśli jesteś zwolennikiem szerszego dostępu do broni palnej, to mam dla Ciebie dobrą wiadomość!

Kubek „Złego człowieka z bronią może powstrzymać tylko dobry człowiek z bronią”.

Możesz w moim Sklepiku kupić także kubki, które dotykają tego tematu😉 Kupując je wspierasz moją pracę na rzecz uświadamiania naszego społeczeństwa, na rzecz prowadzenia poważnej debaty oraz promowania wolnego, odpowiedzialnego stylu życiaIT-Blog Wolnego Człowieka to medium zupełnie niezależne, utrzymujące się jedynie ze sprzedaży na Sklepiku (świadomie nie zamieszczam tu wkurzających reklam, wierzę w wolny wybór). Tak więc jeśli kubki oraz artykuł przypadły Ci do gustu, możesz je znaleźć tutaj😉 Będzie mi niezwykle miło.

Podsumujmy zatem cały ten artykuł w kilku punktach:

  1. Badania na temat użycia broni palnej w defensywie wyraźnie wskazują na jej skuteczność. Powyżej przytoczyłem wniosek z raportu zamówionego przez administrację Obamy oraz analizę Tarka obejmującą ponad 27 000 przypadków napadów.
  2. Obserwacja codziennych wydarzeń wskazuje, że da się skutecznie posługiwać bronią palną. Wiedzą o tym z pewnością napastnicy, którzy w prawie 99% przypadków za cel masowych ataków obierają strefy wolne od broni.
  3. Media świadomie stoją po stronie lobby walczącego z powszechnym dostępem do broni. Głośne uwypuklanie „masakr” i kompletne milczenie na przypadki powstrzymania masakr przez cywilów świadczy o braku elementarnej rzetelności w tym temacie.
  4. Można się przygotowywać na „chwilę próby”. Ku temu warto zastanowić się nad swoimi motywacjami, przybliżać sobie różne scenariusze oraz oczywiście trenować! Swobodne i bezpieczne posługiwanie się bronią palną można jedynie wypracować i warto to robić. Gdy przyjdzie nam kogoś ocalić, nic innego nie będzie się liczyło.

Zapraszam na mój fanpage oraz do newslettera;-)


Ja nazywam się Marek Czuma, a to jest IT-Blog Wolnego Człowieka

Piszę do Ciebie Prosto z Łodzi