fbpx
Jesteś tutaj
Główna > Świadomość Obywatelska > 3 rzeczy, których (bardzo) brakuje w Polskim Ładzie [tekst + wideo]

3 rzeczy, których (bardzo) brakuje w Polskim Ładzie [tekst + wideo]

W jednym z ostatnich materiałów komentowałem „Polski Ład” – wskazywałem jego zalety oraz analizowałem jego największą wadę (wideo + notatki dostępne tutaj). Powiedziałem wtedy, że cały plan ma duże zadatki na bycie przyzwoitą ścieżką rozwoju Polski (oczywiście gdyby nie było owej wady, czyli zrzucenia wszystkich obciążeń na raczkującą klasę średnią). Przyzwoitą – daleko jednak „Polskiemu Ładowi” do bycia planem ambitnym, historycznym, czy epokowym. Dziś chcę temat pociągnąć, dla co ambitniejszych czytelników;-). Zapraszam!


Materiały takie jak ten mogą powstać, ponieważ Blog Republikański to oddolne, niezależne medium. Odwiedź Sklep Republikański i wesprzyj budowę naszego wartościowego miejsca w Internecie (wybierając rzecz jasna – coś dla siebie;-)).


Wstęp – znajdujemy się na historycznym zakręcie

Z tego co zdążyłem zaobserwować, nie zdajemy sobie sprawy w jak ważnym punkcie jesteśmy. Z kilku powodów – nie tylko negatywnych (czyli zagrożeń), ale także pozytywnych (szans). Jeśli nie zorientujemy się w tym jak bardzo świat się zmienia, możemy zapłacić słoną cenę. Jeśli natomiast zorientujemy się i obierzemy odpowiedni kurs – możemy wyjść na tym lepiej, niż kiedykolwiek w historii naszego pięknego kraju.

Ale po kolei, bo  „historycznym punkcie” politycy mówią za każdym razem, kiedy chcą przeciągnąć garstkę elektoratu na swoją stronę. Jakie dokładnie czynniki sprawiają, że znajdujemy się w wyjątkowym momencie?

  1. Zmieniający się ład światowy, łamana globalizacja – przyzwyczailiśmy się, że zglobalizowany, bezpieczny świat, to standard. Nie jest to jednak historyczna norma, raczej anomalia. Co więcej – obecny ład jest właśnie podważany. Chiny pretendują do roli supermocarstwa, USA słabnie i prawdopodobnie nie da rady oplatać swoimi militarnymi mackami całego świata.
  2. Zmiana charakteru wojny – o wojnie zwykliśmy myśleć w kontekście olbrzymiej hekatomby. Tymczasem charakter się zmienił i my musimy to zacząć dostrzegać. To działania dezinformacyjne, destabilizacyjne czy nawet agresywne, ale poniżej progu wojny. Przykładów mamy na pęczki, ale chyba najbardziej spektakularny to wojna w Ukrainie.
  3. Rosnąca rola Rosji w Europie – przebudowa globalnego ładu to także większa aktywność Rosji. Rosji, która ma zapędy mocarstwowe i która lepiej niż ktokolwiek inny umie prowadzić nowoczesną wojnę.
  4. Polskie społeczeństwo bogatsze niż kiedykolwiek. Mam tu na myśli zarówno możliwości przeciętnych Polaków jak i rozwój polskich firm.
  5. Wyścig kosmiczny, który wchodzi na nieznany dotychczas poziom, nowa branża („new space”).

3 rzeczy, bez których Polski Ład nie będzie ambitny

Poniżej zamieszczam swoje subiektywne 3 punkty, których bardzo zabrakło w Polskim Ładzie. Od razu zaznaczę, że nie umieszczam wśród nich deregulacji czy uproszczenia prawa podatkowego, choć jest to sprawa fundamentalna. Podobne postulaty pojawiły się jednak w Planie. Chociaż miały kształt wyjątkowo rozczarowujący, to poniższych 3 punktów zabrakło w całości.

Wielka strategia geopolityczna

Pierwszym, podstawowym elementem który pełniłby rolę kręgosłupa całego planu, powinna być moim zdaniem wielka strategia geopolityczna. Ja osobiście rozumiem ją dość szeroko. Odpowiadać powinna przede wszystkim na podstawowe pytanie: „Jakie miejsce w podziale pracy chcemy mieć?” co prowadzi do jeszcze bardziej ogólnego – „jaką rolę mamy w świecie do odegrania?”. Chodzi tu nie o jakieś wyimaginowane, chore ambicje mocarstwowe, które są sztuką dla sztuki – zapychaniem własnej potrzeby poczucia dumy. Tutaj chodzi o to kim my chcemy być? Jakie mamy ambicje? Czy chcemy, aby Polacy realizowali cały swój potencjał i mieli tym samym możliwość, by czerpać z życia w 100%? Ambicje mocarstwowe mogą być jedynie pochodną odpowiedzi na te podstawowe pytania. To miejsce w światowym podziale pracy determinuje nasze możliwości. Nie mam żadnych wątpliwości, że jako naród jesteśmy zdolni do wykonywania najbardziej śmiałych, odważnych i skomplikowanych posunięć, takich jak nowoczesne technologie, podbój kosmiczny (o tym poniżej), budowa najlepszych miejsc do życia itd.

Poza udostępnianiem sobie potencjału, geopolityka to także po prostu nasze być lub nie być. Ostatnie 30 lat uśpiło nas w tym zakresie, bowiem byliśmy w dużej mierze częścią jednego, wielkiego molocha zwanego skrótowo „zachodem”. Taka ciepła pozycja pozwoliła nam rozwijać się (owszem, z minusami także) bezpiecznie, bez szczególnego przejmowania się własną polityką. Niestety/na szczęście, czasy te odchodzą do historii i trzeba zadbać o swój los samodzielnie, prowadząc własną politykę – a więc gromadząc wpływy, budując sieć powiązań i ustawiając strukturę w taki sposób, który jest dla nas korzystny.

Niestety, nie widzę aby Polski Rząd miał przemyślaną strategię geopolityczną. Tym bardziej nie można mówić o niej na poziomie całej klasy politycznej. Obawiam się, że bez umówienia się i zaakceptowania pewnych podstawowych założeń na poziomie całej klasy politycznej, nie będzie można mówić o skutecznej, długofalowej strategii.

Reforma armii (Wojska Polskiego) oraz służb specjalnych.

W ślad za wielką strategią geopolityczną powinna iść oczywiście reforma naszej armii oraz służb specjalnych. Wstęp do tematu dezinformacji i współczesnego kształtu wojny można przeczytać w artykule „Czy to co widzisz to na pewno nie wojna? Rzecz o (dez)informacji w XXI”.

Poniewa ład światowy ulega bardzo gruntownemu przebudowaniu, musimy umieć na te wyzwania odpowiedzieć. Musimy odnaleźć się w gwałtownie zmieniającej się rzeczywistości. Nie będzie to możliwe, jeśli nie będziemy mieli sił, które zadbają o nasze bezpieczeństwo w razie potencjalnej inwazji z zewnątrz.

Wojska Specjalne na pewnym etapie były niezwykle nowatorskim podejściem do prowadzenia wojny. Polska może pochwalić się „specjalsami” na najwyższym światowym poziomie. Czas, byśmy zaczęli być nowocześni i nowatorscy także na innych poziomach militarnych.

Żyjemy w pokoju i bezpieczeństwie już ponad 30 lat. To oznacza, że moje pokolenie nie ma bladego pojęcia o tym co oznacza wojna. To nas bardzo usypia – nie wyobrażamy sobie, że możemy znaleźć się w stanie realnego zagrożenia. To oczywiście poczucie stabilności jest oczywiście niezwykle zwodnicze. Prawda jest taka, że jesteśmy w niezwykle ryzykownym i trudnym położeniu geopolitycznym.

Napięcia wyglądają jednak zupełnie inaczej, niż te o których czytamy z podręczników historii dotyczących II w.św. Więcej pisałem o tym w artykule podlinkowanym wyżej. W skrócie jednak: nowoczesna wojna rozpoczyna się na długo zanim czołgi zaczną rozjeżdżać terytorium konkretnego państwa. Najpierw jest czas destabilizacji państwa, dezinformacji, skłócania narodu. Przywiązywania części społeczeństwa do państwa-agresora. Jest czas na „oddolne inicjatywy” i czas na działania agresywne, jednak poniżej progu wojny. Klasycznym przykładem było to co działo się na Krymie czy w Donbasie. Przykładem jednak może być prawdopodobnie także zatrzymanie samolotu na terytorium Białorusi i „porwanie” Białoruskiego opozycjonisty.

Za ekspertami których obserwuję uważnie powiem: możemy wygrać z agresorem. Mówmy wprost: możemy wygrać z Rosją. Musimy jednak dysponować przemyślaną strategią oraz szerokim instrumentarium. Ważną częścią całości jest oczywiście sprawna, nowoczesna armia. I taką armię musimy zbudować. Nie możemy dłużej liczyć, że ktoś za nas załatwi całą sprawę. To my musimy mieć siły, które odeprą atak – zarówno ten zmasowany, jak i ten poniżej progu wojny gorącej.

Nie ulega wątpliwości, że mamy na to pieniądze. Mamy ich znacznie więcej, niż malutki Izrael. Mamy także wyjątkowo zdolnych inżynierów, bystrych przedsiębiorców. Jeśli sprzężemy to w działającą, przemyślaną całość, to możemy zreformować armię i obudować ją całym ekosystemem obronnym. Musimy ten temat jednak potraktować poważnie.

Na ten moment ze strony rządowej nie padają absolutnie żadne sygnały, że ta sprawa jest istotna.

Wejście Polski do biznesu kosmicznego

Ostatnim elementem o którym chciałbym wspomnieć, jest biznes kosmiczny. Premier Morawiecki ciągle powtarza, że Polska nie może zmarnować jakiejś szansy. Szkoda, że nie robi nic w kierunku tego, abyśmy nie zmarnowali szansy w nowym wyścigu kosmicznym.

Aby krótko wprowadzić w temat: rozpoczął się już zupełnie nowy etap, w którym to kosmos będzie odgrywał kluczową rolę. Już odgrywa ważną! Kto z nas nie korzysta z GPS jadąc na wakacje? To jednak nic. Pomyślmy o tym, że możliwe będzie przesyłanie energii słonecznej w czystej postaci, co doprowadzić może do rewolucji w energetyce.

Donald Trump powołał U.S. Space Force aby poszerzyć zakres hegemonii Amerykanów o miejsce poza globem.

Całość nowego wyścigu kosmicznego odbywa się między dwoma mocarstwami: USA oraz Chinami. Co prawda Rosjanie także starają się być ważnym graczem, jednak daleko im do pierwszej dwójki. Chińczykom udało się ostatnio lądowanie po niewidocznej (z Ziemi) stronie księżyca. Amerykanie (jeszcze za Trumpa) powołali do życia wojska kosmiczne. Rozpoczęty został projekt Artemis – ponownego wysłania człowieka na księżyc. Swoją drogą, program jest ogromny – zaplanowany na kilka lat, a jego koszt wynosić będzie rocznie mniej więcej tyle ile… 500+.

Dodatkowo z całym tym „gwiezdnym zamieszaniem” związana jest jeszcze idea „new space” – czyli przemysłu kosmicznego, gdzie znacznie większą niż kiedyś rolę odgrywają podmioty prywatne. Wszyscy słyszeliśmy o Space X Elona Muska – to właśnie jeden z kluczowych graczy w tym temacie. Komercjalizacja przestrzeni kosmicznej znacznie zwiększa możliwości rozwoju tego obszaru.

Pytanie podstawowe: jak Polska może wziąć udział w tej grze? I co może tu zyskać? Z pomocą przychodzi Grzegorz Zwoliński, prezes firmy Sat Revolution, który w wywiadzie z Jackiem Bartosiakiem ze Strategy & Future powiedział kilka ciekawych rzeczy.

Korzyści z wykorzystania sektora kosmicznego

Na chwilę zapomnijmy o tym kto ma czerpać z tego korzyści, kto ma być zleceniodawcą a kto wykonawcą, a kto jeszcze właścicielem. Póki co spójrzmy na perspektywy które mogą się zrodzić u nas:

  1. Systemy usprawniające uprawy – szczególnie, jeśli zainwestowalibyśmy w dość specyficzne rodzaje satelit, mielibyśmy komercyjną przewagę na arenie międzynarodowej i „spijalibyśmy śmietankę”.
  2. Systemy obserwacji obszarów, np. w przypadku lasów
  3. Sprzedaż dokładnych obrazów w czasie „rzeczywistym” – tu Pan Grzegorz Zwoliński przytoczył przykład traderów, którzy dzięki zdjęciom satelitarnym mogą oszacować zapasy ropy i zwiększyć skuteczność spekulacyjną na rynku.
  4. Zarządzanie budowami za pomocą satelit.
  5. Szacowanie zbiorów (np. Marchewek) na podstawie zdjęć satelitarnych.
  6. Oczywiście satelity to nie tylko biznes – fundamentalną dla nas kwestią jest głębokie rozpoznanie na potrzeby obronne. Jeśli chcemy zbudować silną i sprawną armię, musimy mieć dokładne rozpoznanie – szczególnie na wschód.

Jak ukroić kawałek kosmicznego tortu?

Czy jesteśmy na to gotowi? Czy stać nas? JAK NAJBARDZIEJ. Trzeba jednak wziąć pod uwagę jedną rzecz, która chyba nie dla wszystkich jest jasna. To, że rząd opracuje strategię wzięcia przez Polskę udziału w biznesie kosmicznym nie oznacza, że to państwo ma być za wszystko odpowiedzialne. Wręcz przeciwnie – im więcej będzie „na barkach” sektora prywatnego, tym lepiej. To odpowiednia współpraca firm oraz administracji publicznej zapewni nam sukces.

I teraz kilka spraw – jak można by „rozbujać” polski sektor kosmiczny? Zacznijmy od tego, że w Polsce funkcjonuje coraz więcej firm z branży kosmicznej i radzą sobie nieźle. Niestety, nie ma żadnego wsparcia z rządu w tym zakresie. I kiedy mówię i „wsparciu”, ostatnie o czym myślę to dotacje.

Po kolei jednak – co zrobić, żeby rozruszać naszą branżę i dać jej odpowiednie wsparcie? Na ten moment przychodzą mi dwa elementy, pierwszy pozwoli zdobyć polskim firmom jeszcze większe doświadczenie oraz „utuczyć się” pieniędzmi Amerykanów, zaś drugi punkt zbuduje nasz potencjał kosmiczny.

  1. Podpisać Space Act – czyli umowę pomiędzy Polską a NASA, żeby NASA mogła dzielić się z nami wrażliwymi informacjami, które podlegają pod ITAR – czyli regulacje zabraniające dzielenia się technologią wojskową. To powoduje, że nasze firmy nie mogą stawać do przetargu w ramach programu Artemis. Niestety, na ten moment – jak mówi Pan Zwoliński – nasze firmy jeśli chcą startować do programu, muszą to robić jako podwykonawcy zagranicznych podmiotów. Ci oczywiście narzucają duże marże i spijają śmietankę dodając swoje logo.
  2. Rozpisać plan zasobów, które są nam potrzebne w kosmosie i nająć do ich zbudowania polskie firmy – to, że polska armia będzie potrzebowała konstelacji satelit do rozpoznania na wschodzie, nie oznacza wcale, że musi być do tego powoływana kolejna państwowa spółka. Wręcz przeciwnie! Państwo, w postaci np. Polskiej Agencji Kosmicznej lub też Wojska Polskiego, może być zleceniodawcą. Natomiast polskie firmy powinny wykonać takie satelity. Co więcej – do rozważenia jest nawet właścicielstwo. Państwo nie musi być wcale właścicielem takich zasobów. Być może lepszym pomysłem będzie oddanie ich w ręce prywatne z powodu potencjalnego lepszego gospodarowania nimi. W takiej sytuacji oczywiście stosunki między właścicielem a państwem powinno zostać solidnie uregulowane, aby to potrzeby państwa były traktowane priorytetowo.

Jak widać – pomysłów nie brakuje. Pieniędzy też nie, bowiem koszt konstelacji satelit nie jest wcale bardzo wysoki – na temat jednego z rodzajów takich konstelacji, Grzegorz Zwoliński mówił, że kosztują mniej więcej tyle, ile jeden myśliwiec F-35.

Podsumowanie

Polski Ład miał nas wyprowadzić na zupełnie inny poziom. Choć nie brak w nim trafionych pomysłów, brak w nim ambitnej wizji, która wykraczać będzie poza myślenie partyjne, którego kluczem jest pozyskanie wyborców. Pomijając skandaliczny pomysł obciążenia kosztami klasę średnią, brakuje w nim trzech przedstawionych przeze mnie elementów:

  1. Wielkiej strategii geopolitycznej
  2. Reformy Wojska Polskiego oraz służb specjalnych
  3. Wzięcia udziału w wyścigu kosmicznym

Polska ma olbrzymi potencjał – musimy go jednak starannie wykorzystać. Patrząc z ambicjami i rozmachem, ale zrywając z chęcią dzielenia Polaków oraz… zrywając z wizjami wszechobecnego państwa. Bo gdy coś jest zbyt duże, staje się dysfunkcyjne.

Interesują Cię rzetelne, dogłębne treści? Zdobywanie wiedzy oraz świadomości? Jeśli chcesz być częścią wartościowego miejsca w Internecie - zapisz się na Newsletter Republikański. Witamy wśród swoich!;-)

 

Loading

 


Ja nazywam się Marek Czuma, a to jest Blog Republikański

Piszę do Ciebie Prosto z Łodzi


Marek Czuma
Autor Bloga Republikańskiego. Chrześcijanin, Polak, Łodzianin. Wierzy w ludzi i ich możliwości, kocha pomagać innym. Uważa, że człowiek wolny kształtuje siebie poprzez własne wybory oraz pracę. Poza tym fan Wiedźmina i CD Projektu - zarówno na giełdzie, jak i w działaniu.

Dodaj komentarz

Top

Nie licz na ZUS

Zbuduj swoją, dostatnią emeryturę

Więcej na www.wszystkooikeikze.pl