fbpx
Jesteś tutaj
Główna > Sztuka myślenia w XXI > Czy to co widzisz to na pewno nie wojna? Rzecz o (dez)informacji w XXI

Czy to co widzisz to na pewno nie wojna? Rzecz o (dez)informacji w XXI


Artykuł który czytasz, ma być jedynie zajawką, która ma zachęcić Cię do zmiany myślenia. Prawdę mówiąc piszę go, ponieważ od lat interesuję się kwestią wojny informacyjnej, której elementem są tak popularne ostatnio „fejk-niusy”. Swoją drogą – to jak banalizujemy ich kształt woła o pomstę do nieba. To jednak już zupełnie inny temat. Jeśli jednak spojrzymy na tematy dezinformacji, kształt ładu światowego i geopolitykę oraz nasze miejsce na świecie – wiele wydarzeń nagle rozrysowuje się w zupełnie innych barwach. Zapraszam do krótkiego wstępu, w którym – mam nadzieję – zachęcę nie tylko do innego myślenia, ale i innego zachowania we współczesnym świecie.

Artykuł z kategorii „Sztuka Myślenia XXI”

Podcast z tego artykułu można przesłuchać na YouTube – proszę o subskrypcję i łapkę w górę;-)


Materiały takie jak ten mogą powstać, ponieważ Blog Republikański to oddolne, niezależne medium. Odwiedź Sklep Republikański i wesprzyj budowę naszego wartościowego miejsca w Internecie (wybierając rzecz jasna – coś dla siebie;-)).


Znajdujemy się w stanie wojny? Domowej? Zewnętrznej?

Ostatnie miesiące to nasilenie rosnących od lat napięć między nami – między Polakami. Widać to w kontekście aborcji (nasze stanowisko, jakże inne od reszty tutaj), w kontekście podejścia do pandemii, a ostatnio także w kontekście podejścia do służb państwowych – przede wszystkim policji.

Patrząc z boku ktoś mógłby powiedzieć – „cóż z tego? Napięcia są jak były. Trudne czasy skutkują łatwiejszymi napięciami”.

Co jednak, jeśli nie mamy do czynienia ze zdarzeniami naturalnymi w 100%? Co, jeśli w jakiejś części zdarzenia te inspirowane są „odgórnie” – lub lepiej może powiedzieć – „od bocznie” (odgórnie może sugerować działania sterowane przez rząd lub opozycję, a nie jest to moją intencją).

Kwestia teorii spiskowych

Chciałbym od razu zaznaczyć bardzo ważną rzecz. Od kiedy pamiętam, sceptyczny jestem wobec prostych do wyjaśnienia, choć brzmiących logicznie, teorii spiskowych. Szczególnie dużo namnożyło się ich właśnie w towarzystwie pandemii. Choć nie można wykluczyć, że niektóre z nich są częściowo prawdziwe, naiwnością byłoby sądzić, że „internetowi mędrcy” rozgryźli cały plan geniuszy zła zza ekranu laptopa.

Naiwnością byłoby jednak także twierdzić, że w naszym świecie nie toczą się rozmaite gry wielkich, średnich i małych interesów. Przeplatają się one wzajemnie, w efekcie tworząc naszą rzeczywistość – skomplikowaną, niemożliwą do zrozumienia w 100%.

Warto w kontekście tej wielkiej gry interesów wziąć pod uwagę nasze położenie geopolityczne. Dla tych, którzy tą dziedziną się nie interesują, uprośćmy sprawę: Polska znajduje się w bardzo ważnym położeniu geopolitycznym. Stwarza to duże zagrożenia i daje nam duże instrumenty, „dobre karty w grze”. Stoimy na drodze biznesu, handlu, mocarstw. Albo poradzimy sobie w tym miejscu i będziemy rosnąć, albo zginiemy.

Współczesna wojna to nie zbrojna, masowa hekatomba

Wróćmy do naszych rozważań. Aby to zrobić, zastanówmy się przez chwilę nad współczesnym modelem wojny. My, w Polsce, przywykliśmy myśleć o wojnie jako hekatombie, która pochłania cały kraj i równa go z ziemią. Z takiej wojny albo można wyjść zwycięsko, albo zniknąć z mapy poturbowanym i zniszczonym. Nawet jednak zwycięzcy kończą jako kaleki.

Cóż – to są po prostu nasze kalki myślowe. Współczesne pole bitwy nie potwierdza tego modelu. Najbliższy przykład tego jak wygląda wojna możemy zaobserwować za naszą wschodnią granicą, po najechaniu Rosji na Ukrainę. Ukraina wciąż jest niepodległym państwem, w którym firmy robią biznes, a ludzie chodzą do pracy i piją kawę w kawiarniach (swoją drogą, firmy ukraińskie na polskiej giełdzie przeżywały ostatnio hossę). Są jednak regiony, które objęte są bardziej lub mniej regularną wojną.

Kolejny przykład to konflikt w Górskim Karabachu – trwał on ok. 1.5 miesiąca i równolegle do działań kinetycznych toczono negocjacje.

Naszym naturalnym przeciwnikiem jest Federacja Rosyjska. To przed nią najprawdopodobniej będziemy musieli się bronić w gorącym konflikcie. Czy jednak Rosjanie patrzą na wojnę tak jak my? Czy przygotowania koncentrują się na wyposażeniu armii, a sam konflikt zaczyna się w momencie przekroczenia granicy przez setki tysięcy żołnierzy?

Współczesna wojna „hybrydowa”

Wszyscy cieszymy się z 30 lat wolności. Polska jest w punkcie, w którym nie była nigdy. Moje pokolenie – choć lubi narzekać – wykorzystuje szansę, jakiej nie miało żadne pokolenie wcześniej. Jeśli jednak chcemy dać naszemu krajowi kolejne kilkadziesiąt lat, musimy zmienić podejście do wojny i do życia.

Myśląc o sztuce wojennej, mamy z grubsza dwie szkoły:

  1. Carl von Clausewitz – pruski teoretyk wojny i weteran, który uważał, że sednem sprawy jest całkowite zniszczenie przeciwnika, aby następnie nakłonić go do spełnienia warunków, które chcemy narzucić.
  2. Sun Tzu – to wielki mistrz chiński z VI wieku przed naszą erą (!). Według niego wojna jest pewną ostatecznością, a nawet efektem nieumiejętnie prowadzonej polityki. Według Sun Tzu prawdziwą sztuką jest wygrać wojnę bez przeprowadzenia choćby jednej bitwy.

Widzimy kompletnie odmienne podejścia. Swoją drogą, warto o tym pamiętać, gdy myślimy o wielkiej rywalizacji amerykańsko-chińskiej. Wracając do naszego teatru wojny – na Rosjan prawdopodobnie większy wpływ ma jednak Sun Tzu. Nie oznacza to jednak, jak doskonale wiemy, że stronią oni od rozwoju aparatu wojskowego.

Rosjanie jednak od wieków stosują coś, co (chyba mylnie) nazywamy „wojną nowej generacji”, czy też „wojną hybrydową”. Temat to obszerny i z przyjemnością, jeśli jest takie zapotrzebowanie, zrobię o tym osobne materiały (daj znać w komentarzu). Odsyłam jednak do wielu lepszych, bardziej fachowych źródeł – do takich miejsc jak Defence24, Strategy&Future, czy książek – tu polecam „Rosyjskie Służby Specjalne, czyli jak rozbić państwo” autorstwa Alana Paczuszki. Wszędzie tam, w przeciwieństwie do Bloga Republikańskiego, znajdziesz ekspercką, fachową wiedzę. Tu jednak znajdziesz wiedzę wyesencjonowaną, przedstawioną w (mam nadzieję) przystępny sposób.

Otóż, wojna hybrydowa, to wojna, która wykorzystuje do osiągnięcia celów całą gamę środków – nie tylko stricte wojskowy, kinetyczny. Mamy więc do czynienia także z wojną cybernetyczną, dezinformacją, terroryzmem, przestępczością, działaniami wywiadowczymi i kontrwywiadowczymi itd.

Aby to zrozumieć, należy przytoczyć często wypowiadane przez Jacka Bartosiaka (założyciela S&F) słowa, że „wojna to narzędzie prowadzenia polityki”. Tak więc mamy jakiś cel polityczny – na przykład osiągnąć większe wpływy w regionie. Następnie sprawdzamy jak to zrobić, a potem wykorzystujemy wszystkie możliwe środki do tego. Destabilizujemy narody, uzależniamy państwa biznesowo, energetycznie, siejemy dezinformację, czy w końcu – atakujemy kinetycznie (czyli robimy „prawdziwą wojnę”). Tak właśnie postępują Rosjanie. Mówi o tym m.in. wydana kilka lat temu doktryna Gierasimowa.

Tak o doktrynie Gierasimowa możemy przeczytać na portalu Onet.pl w artykule z 2017 roku:

„Rosja ma nową metodę walki politycznej, siejącej, a potem wykorzystującej chaos. Może wspierać metody wojny konwencjonalnej, a jej fragment poznaliśmy już jako tzw. wojnę hybrydową na Ukrainie”

Wszystko pięknie – tylko, że to absolutnie nie jest „nowa metoda walki”. To bardzo stara metoda, którą Rosjanie stosowali lata temu. I są w tym dobrzy.

Jak dokładnie Rosjanie chcą wygrać z wrogim państwem?

Skoro już wiemy, że Rosjanie stosują znacznie bardziej zróżnicowane instrumentarium, powstaje pytanie – czy mają może jakiś bardziej złożony i skonkretyzowany model, wedle którego chcą wygrać z wrogim państwem?

Jak najbardziej. Mówił o tym były agent KGB, Jurij Bezmienow, gdy już nie był agentem KGB. Polecam cały wykład odsłuchać poniżej.

Streśćmy jednak to co najistotniejsze (artykuł miał być jedynie zajawką, a już jest dość długi. Czy ja w ogóle umiem inaczej pisać?).

Otóż – Rosyjskie służby wywiadowcze nie przeznaczają większości środków na działalność szpiegowską, aby wykraść jakieś szczególnie tajne plany. To – jak mówi Bezmienow – jedynie jakieś 10-15% kosztów. Znacznie bardziej istotna jest dywersja. Chodzi o to, aby spojrzeć – uwaga, słowo klucz – długofalowo. I przygotować taki plan, który pozwoli za 20, 30 lat „wysadzić państwo, realizując swoje cele.

Nie będę tu poświęcał przesadnie dużo miejsca na każdy z punktów, chętnie napiszę o tym osobny artykuł, jednak przelećmy pokrótce jakie sa kolejne etapy „rozbijania państwa”:

  1. Demoralizacja – warto zauważyć, że na ten etap przeznaczono ok 15-20 lat. Chodzi o to, aby zmienić jedno pokolenie. W tym punkcie uderza się w wartości, które spajają społeczeństwo, naród. Wywracane do góry nogami są zatem takie przekonania jak religia, tradycja, edukacja, życie społeczne, administracja państwowa (tutaj Bezmienow wskazuje, że znaczną rolę decyzyjną odgrywają media, przejmując niejako rolę władzy od demokratycznie wybranych przedstawicieli), struktura władzy (wybierani są ludzie bez wiedzy i kompetencji, podatni na korupcję), wymiar sprawiedliwości. Bezmienow podkreśla sztuczne tworzenie ideału „równości wszystkich obywateli” i siłowe narzucanie go (co swoją drogą, często jest przykrywką do – o ironio – faworyzowania jednej grupy). Nieprawda, że każdy rodzi się taki sam i prawne, sztuczne równanie wszystkich daje więcej szkody niż pożytku.
  2. Destabilizacja – w tym punkcie chodzi o zdestabilizowanie instytucji i życia społecznego. Chodzi o brak porozumienia między sąsiadami, członkami rodziny, by nawet w najbardziej prozaicznych sprawach iść do sądu. Najistotniejsze w procesie destabilizacji jest utrzymywanie społeczeństwa w ciągłym, wewnętrznym napięciu i walce. Brzmi znajomo?
  3. Kryzys – kluczowy element całości. Ten etap rozpoczyna się w momencie, w którym organy państwowe przestają działać w prawidłowy sposób, czyli przestają wypełniać swoje zadanie. Państwo nie ma możliwości funkcjonować i spełniać swojej roli. Właśnie dlatego moim zdaniem szczególnie mocno należy dystansować się od wszelkich „rewolucjonistów” którzy pragną wyprowadzać ludzi na ulice i bojkotować instytucje publiczne, niezależnie od tego jakie poglądy mamy.
  4. Normalizacja – to etap, który następuje po kryzysie i jest pięknie ironiczny. W tym miejscu następuje pewna stabilizacja, jednak już pod rządami agresora (nie wypowiedzianymi wprost rzecz jasna – mogą to być ludzie sympatyzujący z nim czy też podstawieni przez niego). Ludzie zmęczeni kryzysem niezależnie od wszystkiego godzą się na nowego, charyzmatycznego przywódcę, który zaradzi całemu złu.

Czy my przypadkiem nie jesteśmy już w stanie wojny?

Więcej na temat tego jak w praktyce różne działania były podejmowane na Ukrainie chętnie napiszę w osobnym artykule, bazując na wspomnianej wcześniej książce Alana Paczuszki (polecam).

Wiedząc jednak jaki jest ogólny schemat działań, dodatkowo przenosząc to na grunt współczesny, warto zadać sobie pytanie: czy my przypadkiem nie jesteśmy już w stanie wojny?

Póki co agresor nie jest bardzo jasno wskazany. Podział między nami jest jednak bardzo wyraźny. Jest dobra wiadomość: możemy temu zaradzić teraz, bezkrwawo (jeszcze). Wymaga to jednak od nas gigantycznej pracy nad sobą, swoimi emocjami i swoją wiedzą oraz świadomością.

Moim zdaniem jesteśmy na etapie 1 i 2. Przyszła więc demoralizacja i rozmydlanie wszelkich norm społeczno-moralnych. Znajdujemy się w stanie początkowej, acz skutecznej destabilizacji.

Poniżej przedstawiam swoje 7 kroków, ale najważniejsza rzecz: zachowaj dystans i kultywuj życzliwość wobec swojego bliźniego. Jeśli te rzeczy będziemy robić, a ponadto zajmować się sumiennie swoimi codziennymi obowiązkami, agresor będzie miał upiornie trudne zadanie. Tylko tyle i aż tyle.

Jak uniknąć zagrożenia i budować lepszą przyszłość? 7 elementów kontr-dezinformacji.

Chciałbym w tym momencie przedstawić moją propozycję 7 elementów przeciwdziałania dezinformacji, które może na co dzień uprawiać każdy z nas. Zachęcam do tego równie mocno, jak do podzielenia się tym materiałem z bliskimi.

Zanim przejdziemy do 7 kroków, zachęcam – zostań z nami w kontakcie. Budujemy Bloga Republikańskiego nie z myślą o tej czy innej ideologii, ale z myślą o oddolnym budowaniu lepszego społeczeństwa. Zrób to z nami!

Interesują Cię rzetelne, dogłębne treści? Zdobywanie wiedzy oraz świadomości? Jeśli chcesz być częścią wartościowego miejsca w Internecie - zapisz się na Newsletter Republikański. Witamy wśród swoich!;-)

 

Loading

A teraz obiecane 7 kroków, które powinniśmy zrobić, aby budować „tarczę ochronną”.

  1. Ogranicz czas spędzany z mediami społecznościowymi. Media społecznościowe to jeden z podstawowych elementów siania dezinformacji. Dodatkowo przebodźcowują nas, co zmniejsza możliwości skupienia i ogólnego poczucia szczęścia. Są ogromną bombą negatywnych informacji. Zmniejsz swoją obecność na Facebooku czy Twitterze, a na pewno wyjdzie Ci to na dobre.
  2. Powstrzymaj się od szybkiego przyjmowania opinii w jakiejkolwiek sprawie. Nagłówki gazet bombardujące nas co chwila sprzyjają temu, abyśmy na wszystko mieli odpowiedź. Daj sobie komfort – „nie muszę mieć w tej sprawie jeszcze poglądu. Poczytam więcej, porozmawiam z ludźmi, będę mieć zdanie”. Póki co, nie musisz mieć żadnego zdania i nie jest to złe! Złe jest ufać, że dziennikarze, którzy zajmują się dziennie 20 sprawami, mają kompetencje, aby myśleć za Ciebie.
  3. Nie patrz na drugiego Polaka (i innych ludzi) jak na wroga, nawet jeśli reprezentuje inne poglądy. UWAGA – to nie oznacza, że masz wyrzekać się swoich poglądów. Jesteś przeciw aborcji? OK – nie musisz iść ani o centymetr w stronę jej popierania. Nie patrz jednak z nienawiścią na Martę Lempart, czy twoją koleżankę z piorunem w avatarze. To buduje Twoje wewnętrzne napięcie i prowadzi do osądzania poprzez stereotypy.
  4. Trzymaj dystans do newsów i komentatorów. Ich zadaniem jest przykuć Twoją uwagę. Ich zadaniem jest wzbudzić w Tobie emocje. Na tym robi się biznes. Nie mówię że to źle. Mówię, że Ty masz się umieć przed tym bronić. Jak? Patrz pkt. 2.
  5. Zajmuj się robieniem dobrze swojej codziennej pracy i opiekuj się bliskimi. Naprawdę, znacznie ważniejsze w naszym życiu jest to, czy solidnie wykonamy swoje zadanie w pracy oraz czy docenimy to co właśnie zrobił Twój przyjaciel, niż czy napiszemy kolejny krzykliwy post na Facebooku. Zastanów się jak się rozwinąć – to pomoże naszej gospodarce! Zastanów się, jak pomóc w swoim domu, spędź więcej czasu z dziećmi (bez smartfona i komputera). Dzięki temu wychowasz zdrowe, stabilne psychicznie pokolenie.
  6. Nie zapominaj nigdy, że to co widzisz to jedynie wycinek szerszej całości. Lubimy się oburzać gdy zobaczymy jedno zdanie w nagłówku portalu. Fakt jest jednak taki, że nawet cały artykuł jest jedynie elementem, zwykle bardzo wybiórczo wybranym, całej sprawy. Cała sprawa zaś jest tylko jednym z wielu elementów całości – często jednym z wielu elementów dezinformacji. Bądź tego świadomy.
  7. W dyskusjach nad kształtem państwa domagaj się wzmocnienia naszych służb specjalnych – wywiadowczych i kontrwywiadowczych. Bardzo rzadko o tym mówimy. Jednak solidny kontrwywiad właśnie przeciwdziała dezinformacji (między innymi). Gdy myślimy o tym jak wydać publiczne pieniądze, bądźmy proszę świadomi także tego elementu.

Przyda się też twarda wiedza – tą zdobędziesz z poznawania materiałów z serii „sztuka myślenia XXI”.

Dziękuję Ci za przeczytanie tego krótkiego materiału, który rozrósł się okrutnie. Podaj go proszę dalej i… napisz w komentarzu co sądzisz. A potem proszę – idź do swojego bliźniego i powiedz mu coś miłego. Może to być Twoja Żona, dziecko, Tata, ale może być też człowiek na ulicy czy w sklepie. Bądźmy dla siebie życzliwi – to jeden z najprostszych sposobów zmiany świata.

 


Ja nazywam się Marek Czuma, a to jest Blog Republikański

Piszę do Ciebie Prosto z Łodzi


Marek Czuma
Autor Bloga Republikańskiego. Chrześcijanin, Polak, Łodzianin. Wierzy w ludzi i ich możliwości, kocha pomagać innym. Uważa, że człowiek wolny kształtuje siebie poprzez własne wybory oraz pracę. Poza tym fan Wiedźmina i CD Projektu - zarówno na giełdzie, jak i w działaniu.

Dodaj komentarz

Top

Nie licz na ZUS

Zbuduj swoją, dostatnią emeryturę

Więcej na www.wszystkooikeikze.pl