fbpx
Jesteś tutaj
Główna > Przedsiębiorczość > Przestaw życie na inny tor. Recenzja „Unscripted” [Podcast + tekst]

Przestaw życie na inny tor. Recenzja „Unscripted” [Podcast + tekst]

Cały podcast do wysłuchania tutaj (polub i zasubskrybuj!):

A poniżej tekst tego podcastu:

Prawdopodobnie wielokrotnie myślałeś o tym jak się wzbogacić. Czy myślałeś o tym jak wyjść poza zaklęty krąg, w którym znajduje się wiele osób? Mam na myśli życie zaprogramowane przez społeczeństwo, edukację, rodziców, znajomych. Praca której nie lubisz, od poniedziałku do piątku od 8 do 16, życie na kredyt, po pracy serial i piwo. Bez poczucia sensu, bez głebszego smaku. Z ciągłą myślą, aby dożyć do soboty, wakacji, emerytury.

Dziś porozmawiamy właśnie o tym jak to zrobić – jak wydobyć się z tego skryptu. Witam w pierwszej recenzji książki na Blogu Republikańskim – miejscu, którego misją jest budowa społeczeństwa obywatelskiego. Na pierwszy ogień idzie książka MJ DeMarco – Unscripted”.

Krótki wstęp – jak będą wyglądać recenzje?

Zacznijmy od króciutkiego wstępu. Ponieważ to pierwsza z recenzji, chciałbym powiedzieć jak będą wyglądać. Nie będą to bowiem tradycyjne, klasyczne recenzje, zgodne ze sztuką. Na Blogu Republikańskim celujemy w wartość którą można od razu wynieść w życie. W związku z tym recenzje będą zawierały od 1 do 3 rzeczy, których warto nauczyć się z danej książki.

Choć słowo „recenzja” tu pada, to raczej nasze materiały potraktujemy po prostu jako baza pod temat, który chcemy pobieżnie omówić i zastosować w życiu. Jeśli nie zastosować, to przynajmniej przemyśleć, aby poszerzyć horyzont.

Nie przedłużając – atakujemy! Tak jak powiedziałem, pierwsza recenzja będzie dotyczyć książki „Unscripted” autora MJ DeMarco.

Nasza rzeczywistość

Jak wygląda Twoje życie?

Przemyśl chwilę temat swojego życia. Zadam Ci szereg pytań, postaraj się na nie odpowiedzieć, choćby pobieżnie. Jak wygląda Twój dzień? O której wstajesz? Co robisz i dlaczego? Jak wygląda Twój poranek, jak wygląda to co robisz do południa? Potem przeanalizuj popołudnie – powiedzmy do 16, 17. Na koniec, zastanów się jak wygląda wieczór. Z konkretami. Jakimi rzeczami się zajmujesz, dlaczego akurat nimi? Jaki będą miały wpływ na Ciebie za rok, pięć, dziesięć? O której chodzisz spać?

Jakie są Twoje cele życiowe? Masz w ogóle jakiś cel w życiu? Swoją drogą – bardzo rzadko spotykam kogoś, kto ma sprecyzowany (lepiej lub gorzej, ale sprecyzowany!) cel w życiu, albo swoją misję. To dość zabawne, bo widzimy potrzebę wypisania celów na urlop, albo listę zadań w pracy (o ile zmusi nas do tego menedżer), ale nie widzimy potrzeby wytyczenia swoich życiowych celów – łącznie z tym największym.

Wracając jednak do Twojej sytuacji. Co robisz zawodowo? Czy widzisz w tym głębszy sens? Czy lubisz to co robisz? Oczywiście nie pytam, czy jest Ci z tą pracą zawsze przyjemnie, ale czy ogólnie odnajdujesz się w swojej profesji? Gdy budzisz się w poniedziałek, myślisz o tym, że to fantastyczne, że zaczynasz nowy rozdział? A może jesteś przybity, że znów trzeba przecierpieć 8 godzin w robocie?

MJ DeMarco – autor książki „Unscripted”

No dobrze, teraz czas na ostatni aspekt – jak wygląda Twój portfel? Nie, nie… schowaj go z powrotem do kurtki. Pytam o stan Twojego konta. Masz kredyt? Masz oszczędności? Jeśli masz zapas gotówki – to dobrze, ale na ile on starczy, jeśli nagle stracisz dopływ pieniędzy? Przez jaki okres utrzymasz siebie i swoją rodzinę? Ile masz źródeł dochodu? Nawet malutkiego? Jedno? Dwa? Trzy?

Życie według „skryptu”

Niestety, wiele osób nie cierpi niedzieli, bo myślą o poniedziałku, który rozpoczyna 5-dniową katorgę w pracy, której albo nienawidzą, albo po prostu nie lubią. Jeżdżą jak zombie, aby od 8 do 16 przewegetować, by po 16 „zacząć żyć” – czyli zasiąść przed Netflixem, z piwem, albo posiedzieć na mediach społecznościowych czy obejrzeć mecz piłki nożnej.

Marzą o tym, aby dotrwać do piątku, a najlepiej do urlopu i emerytury. Z pracy zwolnić się nie mogą, bo są zadłużeni po uszy, o oszczędnościach słyszeli ostatni raz, gdy zbierali na komputer w dzieciństwie. MJ DeMarco zaczyna nawet książkę takim rozdziałem: „Czy sens życia został sprowadzony do płacenia rachunków i oczekiwania na weekend?”.

Czasami marzą o tym, aby być multimilionerami. Wtedy mogliby rzucić pracę w cholerę, wyjechać w cieplejsze miejsce i do końca życia opalać się na plaży, popijając drinki pod palmami (prawie jak w reklamie OFE, co powinno nam dać do myślenia).

MJ DeMarco mówi, że takie życie to życie według „skryptu” – jesteśmy w nim zaprogramowani (przez kogo, to inna sprawa, mało istotna). Jeśli chcemy zmienić nasz stan rzeczy, powinniśmy przeskoczyć mentalnie na inne tory.

3 rzeczy, które warto zapamiętać

Jak to zrobić? O tym jest cała książka, tu zajmijmy się 3 rzeczami, które od razu można przyswoić. Na samym początku dodam jedną pochwałę dla książki – jest ona naprawdę konkretna. Autor stara się bardzo mocno skonkretyzować i ubrać w procedury proces wychodzenia poza skrypt. To naprawdę istotne, ponieważ książki o przedsiębiorczości, marketingu itd. mają bardzo duży potencjał na lanie wody. Oczywiście nie da się wytyczyć jednej, jasnej ścieżki do bogactwa. Natomiast DeMarco bardzo fajnie układa nam to w jaki sposób można zacząć myśleć.

Wymieńmy 3 rzeczy, z którymi wyjdziemy, a potem przejdziemy do każdej z nich i omówimy je. Oczywiście w samej książce takich elementów jest znacznie, znacznie więcej, natomiast zachęcam do przeczytania książki, nie będę jej dublował w artykule na blogu.

  1. Przekręt konsumpcjonizmu – życie nie polega na tym, żeby mieć jak najwięcej.
  2. Produktokracja kluczem do sukcesu.
  3. Procent składany nie działa, a z dochodem pasywnym uważaj

Przekręt konsumpcjonizmu

Bardzo często myślimy o bogatych multimilionerach, miliarderach. Widać ich na nagłówkach gazet, sami niekiedy wyobrażamy sobie takie życie. Wielokrotnie nasze obrazy kierują się w stronę tego ile Ci ludzie mają, w jakich domach mieszkają, jakimi samochodami jeżdżą, do jakich restauracji chodzą. Zazdrościmy tego, że nie muszą już pracować, mogą popijać drinki z palemkami wylegując się na plaży.

W ebooku „Jak się ogarnąć finansowo?” pokazuję jak rozsądnie podchodzić do swoich finansów. Od 0.

MJ DeMarco mówi takiemu podejściu mocne STOP. Pewien komfort życia, czy też luksus i świecidełka to odprysk, pochodna całego procesu, a nie jego nadrzędny cel. Definiowanie siebie, swojego sukcesu i swojej wartości poprzez to co posiadamy jest z góry absurdalnym i błędnym podejściem. Co więcej – jest ostatnią rzeczą, która może przybliżyć nas do bogactwa, niezależności. Uzależnienie się od ciągłego gromadzenia „zabawek” będzie z nas wysysało radość życia i pieniądze, końcem końców pozostawiając bankrutem.

Świetnym przykładem są liczni aktorzy i sportowcy, którzy pomimo ogromnych zarobków, wielokrotnie stawali się bankrutami. Dzieje się tak dlatego, że zawsze można „zjeść więcej”„kupić więcej”. Jeśli nie mamy zdrowego podejścia do życia, to zawsze znajdzie się ktoś, kto wciśnie nam kolejne ubrania za setki tysięcy, czy miliony złotych. Nie będzie to miało żadnego realnego znaczenia, a prawdziwa wartość będzie dużo mniejsza, ale zaspokoi to nasz głód posiadania.

Co gorsza, jeśli wpadniemy w wir konsumpcjonizmu, zaczynamy wydawać także nieswoje pieniądze. Obrazowo przedstawił to MJ na przykładzie swojej wizyty na lokalnym wysypisku śmieci. Przystanął przed stertą rupieci i zaczął się gapić. Uświadomił sobie, że cała ta kupa żelastwa i plastiku, obecnie prawie nic nie warta, kiedyś była obiektem pożądania. Grille, rowery, zabawki, meble, kuchenki, stojaki na wino… kiedyś to wszystko rozpalało serca kupujących, dziś zagracało przestrzeń miejsca, do którego nikomu się nie spieszy. Co gorsza – mimo, że one leżą tu już spoczywając w pokoju, prawdopodobnie kredyt po wielu z nich pozostał. I powoduje, że musimy więcej pracować w sposób, który nakazuje nam szef, rzadziej widywać się z rodziną, rzadziej odpoczywać. Tylko po to, żeby spłacić zobowiązanie, które zaciągnęliśmy pod wpływem chwilowego impulsu.

Asceza zamiast konsumpcjonizmu?

Jak sobie z tym poradzić? No właśnie – nie chodzi o wpadanie ze skrajności w skrajność. Nikt nie wzywa tu do masowego życia w ascezie, żywiąc się jedzeniem ze śmietników, mieszkając. kartonie. Nie chodzi o to, abyśmy przez 40 lat życia odejmowali sobie chleba od ust, aby przez ostatnie lata móc w ciekawy sposób przeżyć emeryturę.

Częściowo odpowiedź znajdzie się w kolejnym punkcie. Ja tutaj dodam tylko od siebie: zacznij myśleć, o co nam tak naprawdę chodzi w życiu. Po co jesteśmy tu na tej Ziemi? Jesteśmy stosunkowo niedługo. Czy wykorzystujemy ten czas na maxa? Czy zagłębiamy się w odpowiedzi na pytanie po co cokolwiek robimy?

Kiedy głębiej się zastanowimy nad naszymi prawdziwymi pragnieniami i powołaniem, gwarantuję, rzeczy materialne będą bardzo dobrym dopełnieniem całości. Nie będziemy musieli na nie ukierunkowywać całego swojego życia i marzeń. Być może wtedy zrozumiemy też, do jakiej pracy powinniśmy aspirować. Zaczniemy szukać naszej misji i konsumpcjonizm odejdzie w niepamięć. Konsumpcjonizm, bo konsumpcja wcale nie jest zła.

Dokładnie takie samo podejście promuję i pokazuję jak to zrobić w praktyce w moim ebooku „Jak się ogarnąć finansowo?”. Zapoznać się z nim możesz pod tym linkiem.

Produktokracja kluczem do sukcesu

Przykład produktokracji – pizza z Oregano’s Pizza Bistro. Wygląda dobrze!

Przejdźmy do drugiego elementu. Chodzi tu o termin ukuty przez MJ – produktokracja. Muszę przyznać, że niesamowicie mi się to słowo spodobało, ponieważ oddaje zupełnie inny, dużo lepszy sposób myślenia. Taki, który zmienia naszą rzeczywistość na lepsze. Cóż kryje się za tym terminem? Nic innego, jak tworzenie. Tworzenie i sprzedawanie. Jednak nie sprzedawanie produktów wątpliwej jakości, czy też takich, które chce się nam „wcisnąć”, ale podejście do biznesu w najlepszy, najczystszy możliwy sposób. Otóż w tym wydaniu przede wszystkim myślimy o kliencie docelowym, o jego problemie, a następnie rozwiązujemy ten problem w tak dobry i wyjątkowy sposób, że wieść o naszej marce niesie się samoczynnie.

MJ DeMarco ilustruje to pewną historią. Po całym obszarze Pheonix rozsypane są punkty sieci pizzerii Oregano’s Pizza Bistro. Każda pizzeria ma ten sam wystrój – jest to dziwna kombinacja rustykalnego zachodu i stylu retro z połowy wieku. Przy barze znajdziemy  czarno-biały film z poprzedniej epoki. Jak wygląda pizza? MJ opisuje pizzę na grubym cieście w stylu Chicago jako „druzgocącą dietę, przepyszną eksplozję smaku”.

Efekt jest taki, że do Oregano’s trzeba się zapisać, inaczej trzeba stać w długich kolejkach do zatłoczonego lokalu. Co więcej – jak wspomina sam DeMarco, nigdy nie widział nawet jednej reklamy tej pizzerii.

Podobnie opisuje swoje książki – mówi, że na promocję pierwszej z nich wydał kilka tysięcy dolarów. Następnie wieść poniosła się już sama, poprzez opinie w Internecie i nie tylko. Co ciekawe – ja sam dotarłem do „Unscripted”… właśnie poprzez polecenie, na jednej z grup (swoją drogą ta grupa to Śladami Warrena Buffetta – polecam bardzo serdecznie, jeśli chcesz dołączyć do społeczności inwestorskiej).

Produktokracja – pchanie lub przyciąganie.

MJ pisze, że produkt albo można popychać reklamą do odbiorcy, co jest powszechne, acz mało atrakcyjne. Można też jednak stworzyć produkt czy usługę, która przyciąga klientów i zainteresowanie, zupełnie jakby posiadała grawitację. Dobrym porównaniem jest chęć złapania kota. Możemy za kotem gonić przez całe osiedle i złapać go wymęczeni i sfrustrowani. Możemy także jednak wystawić miseczkę z pachnącym jedzeniem i czekać, aż kot sam załapie i przyjdzie do nas.

Ostatnim porównaniem, które niezwykle oddziałuje na wyobraźnię, choć fakt, że jest mocno przesadzone, jest coś, co MJ nazywa „następstwem raka”. Pomyśl, że wynalazłeś lekarstwo na raka. Działa w 100%, nie ma tak poważnych skutków ubocznych jak chemioterapia, a do tego… jest stosunkowo niedrogie. Powiedzmy, że kosztuje 6 czy 7 tysięcy dolarów. Co by się stało, gdybyś wyleczył nim grupkę osób, a następnie ogłosił to światu? Jak opisuje sam MJ, „przedstawiciele mediów stratowaliby Twoje biuro, oferując darmowy rozgłos, w normalnych warunkach warty miliony”. Mamy palącą potrzebę, do tego świetne wykonanie – reklama niepotrzebna. Oczywiście nie chodzi tu o to, że reklama jest zła. To wszystko to daleko idące uproszczenia. Chodzi o sposób myślenia i pytanie, czy to reklama jest być lub nie być produktu?

Jak to zrobić? Na szczęście MJ DeMarco nie poprzestaje na pustych frazesach i daje swoje 5 przykazań produktokracji:

  1. Przykazanie kontroli
  2. Przykazanie wejścia
  3. Przykazanie potrzeby
  4. Przykazanie czasu
  5. Przykazanie skali

Przykazanie kontroli

Jest dzień Twoich narodzin. Zanim przyjdziesz na świat, Bóg wprowadza nieoczekiwany zwrot akcji: będziesz rybą na pacyfiku. dostajesz od Boga wybór: będziesz rekinem lub gupikiem. Co wybierasz? Cóż… jeśli jesteś przy zmysłach, zostaniesz rekinem, aby nie skończyć jako obiad, ale by samemu konsumować to co chcesz.

Podobnie jest w biznesie. MJ przekazuje nam, że musimy dążyć do posiadania kontroli nad tym co robimy, bycia właścicielem tego, co budujemy. Jeśli uzależniamy się od jednego dostawcy, to jedna jego decyzja załamuje nasz biznes. Opieramy się na jednym, zewnętrznym kanale sprzedaży? Wystarczy zmiana regulaminu, a możemy wypaść. Swoją drogą – właśnie dlatego Sklep Republikański jest samodzielnym, niezależnym miejscem w Internecie. Znajdziesz tam ebooki, które pomogą Ci się wzbogacić, czy też kubki będące miłym urozmaiceniem w życiu. I żadna decyzja jednego człowieka tego nie zmieni.

Potrzeba wejścia

W tym miejscu MJ uczy nas, że chodzenie za łatwizną nie jest ok. Jeśli chcemy rozwiązać prawdziwy problem, będziemy musieli pokonać pewną barierę wejścia, a przy tym solidnie się napracować. Jeśli szukamy prostego, łatwego sposobu na zarobek, to najprawdopodobniej nie mamy zamiaru wziąć udziału w produktokracji. Nie myślimy o prawdziwych potrzebach, tylko szukamy łatwych pieniędzy. Nie tędy droga.

Przykazanie potrzeby

Pamiętaj, że biznes ma rozwiązywać prawdziwe potrzeby. Bardzo sposobało mi się określenie DeMarco: kiedy mówisz chcę być przedsiębiorcą, faktycznie mówisz chcę być dożywotnim rozwiązywaczem problemów. Rozwiązane problemy przekładają się na wartość dla tych, którzy szukają ich rowiązania.

Zacytuję tu idealne stwierdzenie, które pokazuje o co w tym wszystkim chodzi:

„Wygłaszanie takich marzeń jak >>kiedy dorosnę, chciałbym być miliarderem<<, jest czymś popularnym wśród młodych ludzi. Podobnie jak >>będę bogaty<. Czego nie słyszysz? >>Chcę oferować ogromną wartość, kiedy dorosnę! Chcę być dla społeczeństwa producentem!<<, mimo że to są właśnie rzeczy, które prowadzą do bogactwa. Chęć bycia bogatym przy jednoczesnym nieposzanowaniu wartości, jest jak próba rozwiązania równania kwadratowego bez a, b oraz c”

MJ wskazuje w tym rozdziale mnóstwo konkretnych wskazówek, natomiast nie będziemy się nimi zajmować – może przy jakiejś innej okazji;-).

Przykazanie czasu

W tym punkcie chodzi o oddzielenie zarabiania od naszego czasu. Oczywiście w 100% nie da się tego rozłączyć, chodzi jednak o to, aby nie było prostej zależności, niczym na etacie: zarabiam tyle, ile pracuję.

MJ mówi, że potrzeba do tego dwóch czynników: pierwszy to forma fizyczna, gdzie Twoja wartość musi istnieć w czasoprzestrzeni oddzielonej od Ciebie (na przykład mój kubek inwestorski). Drugi czynnik to  oderwanie – musisz w procesie ewolucji przedsiębiorstwa oderwać się od jego formy fizycznej.

Tu dochodzimy do dochodu pasywnego, który MJ krytykuje, jednak skupimy się na tym w ostatnim punkcie podcastu.

Przykazanie skali

Skoro wszystkie poprzednie punkty mamy spełnione, pamiętajmy o kolejnym, ostatnim już. Powinniśmy zrobić co w naszej mocy, aby rozkręcić odpowiednią skalę. Potrzebujemy do tego możliwości powielania produktu, odpowiedniej „masy” produktu oraz dochodowego wpływu. Dodam w tym miejscu, że rozwój Internetu znacznie zwiększył możliwości wyskalowania biznesu, dotychczas dostępne głównie dla dużych graczy. Jeśli więc myślisz o swoim, weź to pod uwagę.

I to tyle – w kontekście produktokracji pamiętaj, aby przede wszystkim robić coś, co ma olbrzymią wartość dla ludzi oraz aby robić to z głową. Zdaję sobie sprawę, że łatwiej powiedzieć niż zrobić, ale są rzeczy, których w książkach nie przeczytamy.

Procent składany nie działa, a z dochodem pasywnym uważaj

Jeśli jeszcze nie budujesz swojej prywatnej emerytury, to czas zacząć to robić. Najlepszym pomysłem jest lokowanie środków na IKE/IKZE. Kliknij w obrazek;-).

Przejdźmy do ostatniej rzeczy. Obiecuję, że tutaj spędzimy znacznie, znacznie mniej czasu niż przy produktokracji. Chodzi o dwa pojęcia, z którymi MJ wchodzi w ostry konflikt: procent składany oraz dochód pasywny. Wyjaśnijmy najpierw na czym oba mechanizmy polegają.

Jak działa procent składany?

Załóżmy, że chcesz odłożyć na lokatę 1000 zł i masz z niej 5% w skali roku. Na chwilę zapomnijmy o zerowych stopach procentowych. Po roku będziesz mieć 1050 zł – zarobisz 20 zł. Natomiast po kolejnym roku nie zarobisz 20 zł, ponieważ 5% dostaniesz od wyższej kwoty – 1050 zł. I w ten oto sposób, po odpowiednio długim czasie pieniędzy będzie przypływać i przypływać, aż 5% w końcu będzie stanowiło bardzo sensowną sumę. Po 10 latach nie będziesz mieć 50% zysku, ale ponad 64%. Im większy procent, tym wzrost idzie coraz szybciej.

Jak działa dochód pasywny?

Dochód pasywny stał się graalem wszystkich młodych ludzi, którzy marzą o emeryturze przed 30tką i nie lubią pracować. Chodzi o to, aby tak ustawić nasze inicjatywy, aby przynosiły one określone pieniądze niezależnie od tego czy pracujemy, czy nie. Tu płynnie przechodzimy w pojęcie wolności finansowej – jeśli nasz dochód pasywny za dany okres przewyższa koszty naszego życia, jesteśmy wolni finansowo. Nie musimy teoretycznie pracować już nigdy, a pieniądze i tak nam wystarczą. Często za przykład dochodu pasywnego podaje się wynajem mieszkań – raz kupujemy, remontujemy, a potem pieniądze od lokatorów płyną.

Jaki problem ma MJ DeMarco?

No właśnie. Zacznijmy od dochodu pasywnego. Problemem jest to, że większość osób, które go szuka, tak naprawdę szuka drogi na skróty, która pozwoli im wylegiwać się na plaży przez resztę dni życia. To nie działa i nie zadziała, jedynie zaśmieca naszą rzeczywistość. Czy nie warto więc dążyć do dochodu pasywnego? Warto. Ale o tym za chwilę.

A teraz czas na trudniejszą część: co MJ ma do procenta składanego? Krytykuje on wszelkie zachęty do odkładania pieniędzy na rachunek emerytalny, z wiarą w magię procenta składanego. Choć na początku sam trochę byłem tym zdziwiony – jeśli nie wiesz, wydałem w zeszłym roku ebook, który pomaga w zbudowaniu dostatniej emerytury przy wykorzystaniu IKE i IKZE – po wgłębieniu się w jego przesłanie, w sumie musiałem się zgodzić.

Lepszy model finansowy

MJ nie krytykuje oszczędzania, lokowania kapitału na giełdzie ani budowania swojej prywatnej emerytury. MJ krytykuje powszechne obietnice złotych gór, składane przez zarządzających funduszami inwestycyjnymi. Obiecują, że jeśli teraz zaciśniemy pasa i będziemy systematycznie lokować pieniądze, procent składany zrobi cuda i na starość będziemy mieli z czego dostatnio żyć.

Problem polega na tym, że nikt nie zachęca do poważnej edukacji giełdowej. Swoją drogą – jeśli chcesz, to tutaj znajdziesz playlistę w której od podstaw tłumaczę różne inwestorskie zagadnienia. Zachęcam! Nikt jednak nie tylko tego nie tłumaczy, ale też nie pokazuje, że wiąże się z tym ryzyko, nikt nie zachęca do tego co DeMarco nazywa wyjściem poza skrypt.

Logika MJ jest inna: nie traktuj giełdy, jak czegoś, co przyniesie Ci pieniądze! Inwestując malutkie kwoty, procent składany także jest mały. Zamiast tego poświęć pierwsze X lat na zbudowanie dobrego biznesu, a więc zbudowanie solidnej wartości. Następnie część z zarobionych pieniędzy ulokuj na giełdzie, a wtedy procent składany może zdziałać naprawdę niewiarygodne rzeczy.

W co inwestować? Tu spinamy klamrą oba zagadnienia. MJ mówi, że interesują go tylko spółki dywidendowe – czyli takie, które regularnie dzielą się swoim zyskiem. Dzięki temu niezależnie czy spółka wzrośnie czy spadnie, pieniądze zainwestowane są wypłacane. Jeśli zainwestujesz milion, to dywidenda w postaci 5% tej kwoty pozwala wypłacić sobie ok 4000 zł… miesięcznie. I to jest dochód pasywny w czystej postaci.

Ja sam nie jestem tak radykalny jak MJ, nie uważam aby inwestowanie dywidendowe było jedynym sensownym sposobem na pomnażanie majątku, natomiast zgadzam się co do ogółu. Jeśli chcesz poznać moje podejście do inwestowania, to polecam zapoznać się ze wspomnianą już serią Inwestowanie od podstaw.

Podsumowanie

W ten oto sposób dopływamy do brzegu. Dziękuję za wspólną podróż, daj koniecznie znać jak Ci się podobała moja pierwsza, nietypowa recenzja książki. Liczę, że coś z tego wyciągnąłeś/aś. Jeśli tak, koniecznie daj znać w komentarzu. Zostaw też kciuka, zasubskrybuj kanał na YouTube, zapisz się na listę newsletterową.

Zachęcam do odwiedzin w Sklepie Republikańskim – znajdziesz tu nie tylko dwa wspaniałe ebooki, które pomogą Ci powiększyć swój kapitał, ale także zestaw kubków, które urozmaicą życie.

Interesują Cię rzetelne, dogłębne treści? Zdobywanie wiedzy oraz świadomości? Jeśli chcesz być częścią wartościowego miejsca w Internecie - zapisz się na Newsletter Republikański. Witamy wśród swoich!;-)

 

Loading

Ja nazywam się Marek Czuma, a to jest Blog Republikański

Piszę do Ciebie Prosto z Łodzi


 

Marek Czuma
Autor Bloga Republikańskiego. Chrześcijanin, Polak, Łodzianin. Wierzy w ludzi i ich możliwości, kocha pomagać innym. Uważa, że człowiek wolny kształtuje siebie poprzez własne wybory oraz pracę. Poza tym fan Wiedźmina i CD Projektu - zarówno na giełdzie, jak i w działaniu.

Dodaj komentarz

Top

Nie licz na ZUS

Zbuduj swoją, dostatnią emeryturę

Więcej na www.wszystkooikeikze.pl