fbpx
Jesteś tutaj
Główna > Finanse i Inwestowanie > Naturalne wprowadzenie do giełdy [Inwestowanie od podstaw #1]

Naturalne wprowadzenie do giełdy [Inwestowanie od podstaw #1]

Masz uzbierany kapitał i chcesz, aby dalej pracował? A może dopiero wchodzisz w „prawdziwy świat” i czujesz, że chcesz nauczyć się inwestowania? Słyszałeś o tym, że „giełda to ruletka” i trochę się boisz? Jeśli cokolwiek z powyższego się zgadza, to znakomicie! Witam w pierwszym artykule z serii „Inwestowanie od podstaw”. Dziś zrobimy naturalne wprowadzenie do giełdy i wyjaśnimy kilka podstawowych pojęć – mam nadzieję, że w ciekawy i obrazowy sposób. W kolejnych odcinkach będę wiele rzeczy rozszerzał i wyjaśniał dogłębniej.

Inwestowanie od podstaw – po co i jak to zrobić?

Misją Bloga Republikańskiego jest budowa społeczeństwa obywatelskiego. Każde społeczeństwo zaczyna się od Ciebie, mnie – od pojedynczych ludzi. Jeśli chcemy żyć w dojrzałym społeczeństwie, musimy nauczyć się dobrze zarządzać pieniędzmi – czyli kapitałem. Inwestowanie, szczególnie to z uwzględnieniem Giełdy Papierów Wartościowych, to oczywiście jeden z istotnych punktów zarządzania finansami.

W związku z tym na Blogu Republikańskim zaczynamy cykl. Będziemy uczyć się na temat inwestowania od podstaw. Choć głównym, przewodnim tematem będzie giełda – to będę się starał, aby materiały były dość uniwersalne, a także zróżnicowane.

Przejdziemy po wielu aspektach związanych z inwestowaniem. Zrobię to możliwie przystępnym językiem, starając się zachować dużą dawkę praktycznego podejścia. Każdy materiał będzie miał swoją wersję pisaną oraz wideo. Co istotne – nie będą one odzwierciedleniem 1:1, natomiast będą poruszały to samo zagadnienie. Jeśli chcesz być na bieżąco – zasubskrybuj kanał Bloga Republikańskiego na youtube.

W tym miejscu będę linkować wszystkie artykuły z cyklu, które będą się pojawiały na Blogu.

  1. Naturalne wprowadzenie do giełdy – wideo.
  2. Czym są i jak działają wskaźniki giełdowe? Artykuł.

To co – gotowy? Gotowa? Ruszamy w podróż po inwestowaniu! Dziś artykuł wprowadzający – w kolejnych będziemy stopniowo zagłębiali się w przekazane tutaj poszczególne aspekty.

Aha – no właśnie, jedna bardzo istotna sprawa. Będę się do Ciebie zwracał w formie męskiej. Jeśli jesteś przedstawicielką płci pięknej – wybacz proszę:-). Jako autor muszę wybrać jakąś formę, aby nie robić dodawać co chwila „ł/ła”. Wiedz jednak, że inwestowanie jest tak samo dla mężczyzn jak i dla kobiet. Choć nasze mózgi i charaktery różnią się – inwestowanie to tak szeroka dziedzina, że za nic w świecie nie wolno określać jej jako „typowo męskiej” lub „typowo damskiej” czynności. Jeśli interesuje Cię mądre życie finansowe – to TAK – TO JEST DLA CIEBIE.

Druga ważna sprawa – nic co znajdziesz w tej serii nie jest rekomendacją finansową. Inwestowanie ZAWSZE wiąże się z ryzykiem – proszę, bądź tego świadomy.

Inwestowanie na giełdzie – czy to jest dla mnie?

Bardzo często pojawia się pytanie: czy inwestowanie jest dla mnie? Czy inwestowanie jest dla każdego?

Osobiście – i jest to moja prywatna opinia, acz wypracowana przez lata rozmów z innymi i obserwowania rynku – uważam, że inwestowanie zdecydowanie nie jest dla każdego, choć może być dla każdego.

Co to oznacza? Przede wszystkim, należy zdobyć odpowiednią wiedzę, przygotować się psychicznie, finansowo i przestrzegać odpowiednich, zdrowo-rozsądkowych zasad. Jeśli te warunki zostaną spełnione, to nie widzę powodu dla którego nie masz spróbować, zacząć to robić.

Choć o zdrowych zasadach inwestowania zrobię osobny odcinek, masz kilka na start, które – mam nadzieję – pozwolą Ci ukierunkować myślenie w odpowiednią stronę;-).

  1. Giełda to nie kasyno. Nie licz, ani nie zwalaj nic na „los”.
  2. Inwestowanie wymaga wiedzy. To nie jest wiedza tajemna, czy niezwykle trudna, jednak trzeba ją nabyć. Nigdy nie przestawaj jej zdobywać.
  3. Inwestowanie wymaga pokory. To jest połączone z pkt. 2. Nigdy nie uwierz w to, że wiesz już „wystarczająco dużo” aby przestać się rozwijać.
  4. Inwestowanie nie ma zrobić z Ciebie bogacza, tylko pozwolić na pomnażanie kapitału. Duże pieniądze zdobywasz wcześniej (biznes, specjalista na etacie itd), natomiast na giełdzie lokujesz pieniądze po to, aby dalej na siebie pracowały. Nie licz, że wchodząc na rynek pracy, po kilku latach będziesz „żyć z giełdy”.
  5. Odrzuć mentalność stadną. Tłum może mieć rację, ale może się też mylić. Racja nie zależy od tego jaka jest opinia większości.

Co to jest Giełda Papierów Wartościowych? Naturalne wprowadzenie do giełdy

Inwestowanie w firmę – zakup udziałów

Zróbmy najpierw małe wprowadzenie do giełdy. Póki co, zapomnij wszystko co o niej wiesz. Wyobraź sobie, że oszczędzasz już czas jakiś. Przez wiele miesięcy/lat uzbierałeś dość spory kapitał. Poza tym jesteś człowiekiem ciekawym świata – systematycznie uczysz się, aby poszerzać horyzonty. Ostatnio zainteresowała Cię jedna firma technologiczna – paru Twoich znajomych tam pracuje, sam korzystasz z jej produktów, którymi jesteś szczerze zafascynowany. Ponieważ firma rozwija się dynamicznie (co widać gołym okiem), wpadłeś na szalony pomysł – zainwestujesz w nią pieniądze stając się jej właścicielem.

Co zatem musisz zrobić? Przede wszystkim – idziesz do głównego właściciela firmy. W tym przypadku to prezes. poznali Cię z nim Twoi znajomi. Po dłuższej rozmowie na temat tego jak funkcjonuje firma odkrywasz karty i pytasz o możliwość dołączenia do grona współwłaścicieli. Prezes akurat potrzebuje pieniędzy, więc na Twoją prośbę reaguje entuzjastycznie. Od razu otwiera swój komputer, wstukuje na nim co trzeba i… przekazuje Ci pendrive z danymi.

„Proszę bardzo – ma Pan tutaj wszystkie dane, które powinien Pan poznać przed zainwestowaniem swoich pieniędzy. Jeśli się Pan zdecyduje, mogę Panu odstąpić 2% udziałów w firmie”

Wspaniale! Przyjmujesz pendrive, dopijasz zaserwowaną przez Prezesa kawę i zbierasz się do domu. Przez kolejne dni analizujesz wyniki finansowe, strukturę firmy, kulturę korporacyjną, strategię rozwoju na kolejne 5 lat. Oprócz tego przeczesujesz cały internet w poszukiwaniu informacji – decyzje zarządu, opinie klientów, konkurencji – wszystko ma dla Ciebie znaczenie. W końcu chcesz wiedzieć dobrze w co wkładasz pieniądze, prawda?

Ostatecznie decydujesz się na odkupienie od Pana Prezesa udziałów. Spotykacie się, sporządzacie odpowiednie dokumenty – sporo formalności i papierkowej roboty, ale ostatecznie możesz zostać… współwłaścicielem firmy! Brawo! Za 5, 10, 20 lat spółka ta będzie prawdopodobnie dużą, międzynarodową organizacją. Jeśli wtedy zdecydujesz się odsprzedać swoje udziały komuś innemu, będziesz solidnie „na plusie”.

Czym jest Giełda Papierów Wartościowych?

Wszystko pięknie, ale… czy nie dałoby się zrobić tego prościej? Przecież nie każdy ma akurat dojście do Prezesa, nie każdy ma aż tak duży kapitał, aby mógł zainteresować właścicieli.

Mam znakomitą wiadomość – da się to wszystko zrobić dużo prościej, szybciej. Bez spotykania się z kimkolwiek, bez długiej drogi biurokratycznej.

Budynek Giełdy Papierów Wartościowych w Warszawie

Właśnie po to powstała Giełda Papierów Wartościowych. To miejsce, które pozwala bardzo szybko kupić i sprzedać udziały w firmach, które Cię interesują. Co prawda służy także paru innym rzeczom, ale na ten moment zapamiętaj jedynie to. Warto wspomnieć, że GPW, choć jest miejscem jak najbardziej realnym, to nie wymaga fizycznej obecności do handlu udziałami. Wszystko odbywa się raczej wirtualnie za pomocą biur/domów maklerskich. Gdy zarejestrujesz się w jednym z nich, ten umożliwi Ci zakup akcji wszystkich firm notowanych na giełdzie w Warszawie.

No właśnie – akcje. Dotychczas używałem pojęcia „udziały”. Aby jednak te udziały w firmie uzyskać, trzeba to jakoś technicznie, prawnie zrobić. Każda firma podzielona jest na określoną liczbę równych części. Części te nazywają się akcjami. To papiery wartościowe – choć współcześnie znacznie częściej jest to już tylko papier w wydaniu wirtualnym.

Załóżmy więc, że spółka ma 100 000 akcji. Oznacza to, że kiedy stajesz się posiadaczem 1000 akcji – posiadasz 1% udziałów w firmie. Wyżej napisałem, że każda firma posiada akcje. Cóż – mała poprawka: każda firma, która posiada status Spółki Akcyjnej (S.A.). Na GPW jednak każda firma musi być S.A.

Mając akcje, jesteś (współ)właścicielem danej firmy (!). Masz też prawo do głosowania na zgromadzeniu walnym akcjonariuszy. Każda akcja odpowiada jednemu głosowi – mając 100 akcji, możesz oddać głos warty 100 głosom. Mam nadzieję, że to jest jasne:-).

Jedna uwaga, zanim przejdziemy dalej: traktuj giełdę stricte technicznie. Tylko jako miejsce, które daje Ci łatwą możliwość zainwestowania w firmy. Unikniesz dzięki temu pułapki „inwestowania w giełdę”, czy analizowania wykresów zamiast działalności firm. Pamiętaj – GPW to po prostu miejsce, dzięki któremu możesz zainwestować w wybrane przez siebie spółki.

Transakcje

Tak więc przypuśćmy, że przeanalizowałeś starannie (analizie poświęcimy kilka osobnych odcinków) i zdecydowałeś się na zakup akcji firmy X. Zarejestrowałeś się w wybranym przez siebie biurze/domu maklerskim. Przelałeś tam pieniądze (sprawa jest ułatwiona, gdy DM/BM należy do Twojego banku) które możesz wydać na zakup udziałów. Wchodzisz w system informatyczny swojego biura, wybierasz spółkę X i… co dalej?

Dalej oczywiście musisz kupić akcje. Dajesz więc zlecenie kupna, określasz liczę akcji, cenę i… czekasz. Na co? Na to, aż system giełdowy znajdzie odpowiednich sprzedawców. W tym miejscu nie będziemy się zajmować dokładnym, technicznym opisem tego jak działa wybór akcji – grunt, żeby po „drugiej stronie” znalazł się ktoś, kto chce kupić po takiej cenie, tyle akcji, jak Ty chcesz sprzedać. Na szczęście, może takich sprzedawców być więcej. Najważniejsze, żeby końcem końców na Twoje zlecenie kupna odpowiadało czyjeś zlecenie sprzedaży. Wtedy dochodzi do transakcji.

Dodam jeszcze, że cały rynek obrotu papierami wartościowymi jest w Polsce regulowany i kontrolowany. Sama transakcja zaś jest zabezpieczana na kilku poziomach.

Tak wygląda formularz zlecenia kupna w mbanku. Co istotniejsze elementy tłumaczę poniżej.

Składając zlecenie zakupu akcji, mamy do dyspozycji kilka standardowych rodzajów takiego zlecenia w kontekście ceny:

  1. Z limitem ceny – czyli „naturalne”, standardowe określenie limitu, po jakim chcemy sprzedać akcje. Jeśli określimy, że chcemy kupić akcje po 55 zł, to maksymalnie za tyle właśnie zakupimy (choć jest możliwość, że będzie taniej). I dokładnie odwrotnie rzecz ma się gdy sprzedajemy – wtedy jest to dolna granica.
  2. Po Każdej Cenie (PKC) – nie interesuje nas cena, dżentelmeni w końcu nie rozmawiają o pieniądzach prawda? Cóż – może okazać się to nieco kosztowną praktyką. Jest jednak i pozytyw: takie zlecenia traktowane są priorytetowo. Istnieje więc większa szansa, że Twój zakup dojdzie do zakupu – i że odbędzie się to sprawnie.
  3. Po Cenie Rynkowej (PCR) – podobnie do PKC. Dokładnie w tym miejscu omawiać tego rodzaju nie będę. Podstawowa sprawa jest jednak taka, że wybierany jest najlepsza aktualna oferta sprzedaży, a jeśli nie uda się zrealizować transakcji w całości, reszta zmienia się na ofertę z limitem ceny, po której został kupiony „pierwszy pakiet”.
  4. Ze zmiennym limitem ceny (PEG) – W tym przypadku elastycznie dobierana jest najlepsza cena, jednak można podać także limit.

Gdy już określimy liczbę akcji, spółkę, kwestie cenowe i złożymy zlecenie, nie pozostaje nic jak tylko czekać, aż akcje zmienią swoje właścicielstwo na nasze. Ważna sprawa: pamiętaj, że płacisz nie tylko cenę akcji, ale także prowizję, którą pobiera dom/biuro maklerskie. Są to stawki procentowe i różnią się – musisz zorientować się w swojej sytuacji;-).

Kurs i arkusz zleceń

Skoro mówimy o transakcjach, płynnie możemy przejść do pojęcia kursu. Kurs spółki to teoretycznie „aktualna cena za akcję” danej firmy. Aktualny kurs możemy zobaczyć na każdej stronie ekonomicznej oferującej zestawienie spółek. Na poniższym obrazku możesz zobaczyć wykres kursu oraz aktualny kurs polskiego giganta e-commerce, Allegro (źródło: Bankier.pl).

Kurs Allegro – czyli aktualna cena za akcję – oraz wykres kursu.

Pytanie jednak – skoro kurs spółki to cena za jedną akcję, to co to właściwie oznacza? Przecież nikt takich cen odgórnie nie ustala – możesz przekonać się o tym samodzielnie podczas zlecenia kupna (sam wpisujesz, po ile chcesz kupić!). Tak więc, najprościej rzecz ujmując – jest to cena ostatniej transakcji. Kurs jest zatem klasycznym przykładem efektu ścierania się sił popytu (zleceń kupna) oraz podaży (zleceń sprzedaży).

Zagłębiając się chwilę w temat: istnieje coś takiego jak arkusz zleceń. Czyli zestawienie ofert kupna i sprzedaży danej spółki. W czasie rzeczywistym jest (w większości przypadków) płatny, zwykle udostępniany przez domy maklerskie. Można jednak spojrzeć także na arkusz dostępny w Internecie za darmo. Jego jedyną różnicą jest fakt, że wszystkie dane widzimy z 15 minutowym opóźnieniem. Warto także wiedzieć, że takie samo opóźnienie widzimy na wszystkich stronach podających „aktualne” kursy spółek.

Na poniższym obrazku możesz zobaczyć arkusz zleceń na firmę Dino – polską sieć marketów (na Interii obejrzyj tutaj). Po lewej stronie widzimy oferty kupna, po prawej sprzedaży. Wolumen to ilość akcji.

Arkusz zleceń dla Dino – pochodzi z Interia Biznes.

Mam szczerą nadzieję, że po tym opisie będziesz już zawsze patrzył na wykres kursu jak na… wykres historycznych cen. Pamiętaj, że wykres to wykres. Nie należy przypisywać mu żadnych magicznych zdolności, ani mylić wykresu z firmą. Jedyne co wykres pokazuje, to jaki był historyczny wynik ścierania się popytu i podaży na akcje danej firmy. Nas zaś interesuje sama firma – bo to w nią inwestujemy.

Czym jest sesja giełdowa? Jakie są fazy sesji?

W artykule padło już kilka razy stwierdzenie „sesja giełdowa”. Otóż – handel na giełdzie jest ograniczony czasowo. Odbywa się jedynie od poniedziałku do piątku, w godzinach 9-17 (w przybliżeniu). Co więcej, nie wszystkie dni są „sesyjne” – tradycyjnie nie pohandlujemy akcjami w święta narodowe. Ponadto jednak wolnych jest kilka dodatkowych dni, w które „normalni ludzie” pracują. Przykładem jest Wigilia Bożego Narodzenia, czy Sylwester – wtedy inwestorzy mają wolne;-). Dni wolne od sesji określane są z góry na cały rok – można je znaleźć pod tym linkiem.

Sama sesja jest też nieco bardziej podzielona. Oto podstawowe fazy sesji (dla akcji):

  1. 8:30 – 9:00 – Faza przed otwarciem. Przez ten czas przyjmowane są zlecenia, natomiast jeszcze nie handlujemy (cierpliwości!). Już w tym momencie tworzony jest Teoretyczny Kurs Otwarcia (TKO) oraz Teoretyczny Wolumen Obrotu (TWO). Są to wartości stricte teoretyczne, jednak możemy je obserwować.
  2. 9:00 – otwarcie (fixing). W tym momencie ustalany jest kurs otwarcia i zawierane są pierwsze transakcje. Zleceń nie można modyfikować ani anulować. Jednak bez obaw – całość trwa ok. kilkunastu sekund.
  3. 9:00 – 16:50 – faza notowań ciągłych. I… ruszyli! W tym momencie zaczynamy normalny, regularny handel akcjami spółek. Tak jak to opisałem w punkcie o transakcjach.
  4. 16:50 – 17:00 – faza przed zamknięciem i przyjmowanie zleceń na zamknięcie. Bardzo podobna, właściwie analogiczna do fazy przed otwarciem.
  5. 17:00 – zamknięcie i określenie kursu na zamknięcie (fixing). Tu znów analogicznie do otwarcia.
  6. 17:00 – 17:05 – dogrywka. W tym miejscu mogą być składane zlecenia jedynie po kursie zamknięcia (PKC i PCR nie są przyjmowane).

System notowań ciągłych i jednolitych

Powyżej mówiłem o sytuacji, w której możemy spokojnie handlować akcjami. Oczywiście w godzinach sesyjnych, ale nie ma problemu – ja wystawiam ofertę kupna, Ty ofertę sprzedaży i wymieniamy się akcjami. Taka sytuacja obejmuje jednak tylko pewną część firm notowanych na GPW. Co prawda większą część, ale jednak część. Mówimy, że takie firmy notowane są w systemie notowań ciągłych.

Jest jeszcze system notowań jednolitych. Tutaj sesja wygląda inaczej – zlecenia możemy składać przez większość czasu, ale do wymiany dochodzi jedynie podczas dwóch momentów w ciągu dnia (momenty te nazywamy fixingami). W systemie notowań jednolitych znajdują się firmy, które mają znacznie mniejszą płynność, niż te w systemie notowań ciągłych. Jeśli któraś z firm wejście na odpowiedni poziom obrotów i płynności – może zostać przeniesiona do systemu notowań ciągłych.


Jeśli podoba Ci się ten artykuł – zapraszam do newslettera. Zostańmy w kontakcie. Bez pośredników w postaci mediów społecznościowych.

Interesują Cię rzetelne, dogłębne treści? Zdobywanie wiedzy oraz świadomości? Jeśli chcesz być częścią wartościowego miejsca w Internecie - zapisz się na Newsletter Republikański. Witamy wśród swoich!;-)

 

Loading

Jak zarabiać na inwestowaniu?

Uff… całkiem sporo wiedzy i technikaliów za nami – gratuluję! Zdaję sobie sprawę, że szczegółowa budowa sesji giełdowej nie jest najbardziej fascynującą rzeczą, ale cóż – trzeba to przerobić;-). Przejdźmy jednak do najważniejszej rzeczy – czyli jak zarobić na inwestowaniu? No bo, nie oszukujmy się, chodzi nam w tym całym zamieszaniu o to, aby za jakiś czas mieć więcej pieniędzy niż obecnie. Po prostu.

Tak więc – na giełdzie możesz zarobić na dwa sposoby:

  1. Sprzedając akcje drożej, niż kupiłeś.
  2. Otrzymując wypłacane przez spółki dywidendy.

Omówmy oba sposoby zarabiania.

Kup taniej, sprzedaj drożej

Sprawa ma się banalnie prosto. Prowadzimy handel, a więc kupujemy coś (akcje/udziały w firmach), aby następnie je sprzedać. Tutaj jest jedna pułapka, czyli nieświadome przejście od inwestowania do spekulacji na akcjach. Oba terminy stoją niebezpiecznie blisko siebie i nie są oficjalnie precyzyjnie dookreślone.

Ja osobiście lubię definicję inwestowania określoną przez Benjamina Grahama – legendarnego inwestora z ubiegłego wieku. Brzmi ona mniej więcej tak:

Operacja Inwestycyjna – taka, która dzięki starannej analizie obiecuje bezpieczeństwo, oraz zadowalającą rentowność zaangażowanej kwoty. Operacje nie spełniające tych wymogów są spekulacjami.

Tak więc, jeśli myślimy o inwestowaniu, to skupiamy się na takich czynnikach jak:

  1. Długi termin – nie interesuje nas tzw. „day trading”, ani nic co polega na agresywnym kupowaniu i zbywaniu udziałów w ciągu minut, godzin, czy dni.
  2. Firma i jej fundamenty – kupując akcje, kupujemy udziały w konkretnych firmach. A firmy to pracownicy, produkty, know-how, pomysły, biura, przepływy finansowe, zarząd itd. Firmą nie jest wykres. Firmą nie jest też arkusz zleceń.
  3. Zabezpieczenie i minimalizacja ryzyka – to temat niezwykle szeroki. Jednym z rodzajów zabezpieczenia jest niewątpliwie dywersyfikacja. Innym natomiast – zdobycie jak największej wiedzy na temat firmy i jej otoczenia.

Osobiście polecam przyjęcie bardzo długookresowej perspektywy. Ja osobiście patrzę w kontekście przynajmniej dekady. To pozwala – paradoksalnie – w prostszy sposób oszacować kierunek w jakim pójdzie Twoja firma, niż gdybyśmy myśleli w kontekście godzin, czy dni.

Czym jest dywidenda?

Wróćmy do wizji z początku artykułu, gdzie kupujesz udziały w firmie, w której pracują Twoi znajomi. Kiedy miałbyś na niej zarabiać? Oczywiście, jest szansa że kiedyś komuś sprzedasz te same udziały drożej. Dobrze jednak byłoby, gdybyś i w trakcie inwestycji otrzymywał jakiś profit, prawda?

Na szczęście jest taka możliwość. Niektóre firmy bowiem, wypłacają dywidendę. Dywidenda to część zysku wypłacana akcjonariuszom. Częstotliwość dywidendy waha się od jednorazowej w ciągu roku, aż do kwartalnych.

Tak więc, jeśli zainwestowałeś w dobrą spółkę, o silnych fundamentach i perspektywach rozwoju, jest szansa, że taka inwestycja może być dożywotnia. Musi jednak wypłacać dywidendy, abyś miał bonusy w trakcie.

W ramach swojej strategii inwestycyjnej wiele osób decyduje się inwestować jedynie w spółki dywidendowe – czyli takie, które regularnie wypłacają dywidendy i mają to w swojej polityce. Mówimy tu o strategi dywidendowej. Dużo łatwiej prowadzić ją oczywiście na najdojrzalszym rynku kapitałowym na świecie – czyli w Stanach Zjednoczonych. Wiele spółek ma tam długą tradycję wypłacania dywidend i wielu inwestorów naprawdę żyje właśnie z tego. Jednak i na polskim rynku staje się to powoli (bardzo powoli) pewnym zauważalnym trendem.

Cena a wartość spółki

„Ludzie znają cenę wszystkiego, nie znając wartości niczego”

Oscar Wilde

No właśnie – czym się różni cena od wartości? Cena spółki to jej kurs przemnożony przez ilość akcji. Jeśli więc firma ma 100 000 akcji, każdą po 10 zł, to cena spółki warta jest 1 mln zł.

Problem polega na tym, że cena to niekoniecznie wartość. Powiem więcej – nie tylko jest to „problem”, ale jest to przede wszystkim także potencjalna szansa. Nie będę się tu wgłębiał zbyt mocno, ponieważ zrobimy na temat analizy firmy aż kilka osobnych odcinków. Chcę tylko powiedzieć, że cena – jak pewnie pamiętasz – jest efektem ścierania się popytu i podaży. Zależy więc w dużej mierze od popularności danej spółki.

Może więc dojść do sytuacji, w której w spekulacyjny sposób kurs jest zawyżany. Może także być i taka sytuacja, że kurs spółki jest bardzo niski z racji braku popularności. Sama firma zaś może mieć ogromne zasoby gotówki, dobre produkty, znakomity zespół i być krok przed podpisaniem historycznego kontraktu. W takiej sytuacji realna wartość firmy jest znacznie wyższa niż cena. Zdecydowanie warto więc kupić.

To tyle – więcej na temat wartości i tego jak ją analizować, w kolejnych odcinkach;-).

Zarobiłeś? To teraz zapłać podatek

Oczywiście zarabianie na inwestowaniu to bardzo fajna sprawa. Nie możemy jednak zapomnieć o pewnym naturalnym skutku. Zarobiłeś pieniądze? To zapłać teraz podatek! Konkretnie podatek od zysków kapitałowych, nazywany w Polsce potocznie „Podatkiem Belki”. Dotyczy to zarówno zysków od dywidendy, jak i ze sprzedaży akcji.

Podatek ten wynosi 19% od zysków w danym roku. Jeśli chodzi o dywidendy – sprawa jest bardzo prosta. Jeśli firma wypłaciłaby nam 1000 zł dywidendy, na nasze konto wpłynie jedynie 810 zł. Podatek zostanie pobrany „po drodze” i w sensie formalnym – nie obchodzi nas już w ogóle. Nie płacimy go osobiście, ani nie musimy umieszczać w zeznaniu podatkowym.

Jeśli chodzi o „podatek Belki” ze sprzedaży akcji – sprawa wygląda następująco:

  1. Jeśli kupiłeś 100 akcji po 1 zł każda (w sumie 100 zł), zaś sprzedałeś po 1.50 zł każda (150 zł), to w sumie Twój zysk wynosi 50 zł (150 zł ze sprzedaży – 100 zł na początku). Twój podatek wyniesie więc 50zł*19% = 9.5 zł.
  2. Jeśli sprzedałeś akcje i nie masz z nich zysku – nie płacisz nic.
  3. Jeśli nie sprzedałeś w tym roku żadnych akcji – nie płacisz nic.
  4. Jeśli z części sprzedanych akcji osiągnąłeś 100 zł zysku, ale sprzedasz akcji innej firmy przyniosła Ci 80 zł straty – płacisz wtedy podatek od 20 zł zysku (20zł*19%=3.8zł).

Jeszcze jedna sprawa wymaga wyjaśnienia:

  1. Załóżmy, że akcje firmy X kupowałeś co miesiąc. Oczywiście co miesiąc po innej cenie. Raz 10 akcji po 20 zł, potem 10 akcji po 22.5 zł, a na koniec 25 akcji po 34 zł.
  2. Po kilku latach sprzedałeś jedynie 20 akcji, po cenie 100 zł. Masz zysk, ale jak go obliczyć?
  3. Tutaj mamy zasadę kolejki: pierwszy wchodzi, pierwszy wychodzi (FIFO – First In First Out). Sprzedajesz więc najpierw te akcje, które kupiłeś.
  4. W tym przypadku sprzedałeś 10 pierwszych akcji (100 zł – 20 zł = 80 zł. 10*80 = 800 zł) oraz 10 z drugiego kupna (100 zł – 22.5 = 77.5. 77.5zł*10 = 775 zł). Finalnie masz więc 1575 zł zysku, a więc zapłacić musisz 299,25 zł (1575*19%).

Nie musisz jednak wszystkiego liczyć samodzielnie – Twoje biuro maklerskie zrobi to za Ciebie i przyśle Ci podsumowanie, wtedy Ty zapłacisz Urzędowi Skarbowemu podatek i opiszesz tow sprawozdaniu finansowym.

Mam nadzieję, że sprawa jest jasna – zdaję sobie sprawę, że wzbudza często sporo różnych wątpliwości. Jeśli jeszcze masz jakieś pytania – napisz w komentarzu pod spodem;-).

AHA! WAŻNA SPRAWA! Jest możliwość aby nie płacić w ogóle podatku belki. Aby to zrobić, musisz inwestować za pośrednictwem IKE (Indywidualne Konto Emerytalne) lub IKZE (Indywidualne Konto Zabezpieczenia Emerytalnego). Polecam jednak IKE, ponieważ IKE finalnie nie wiąże się z ryzykiem, zaś IKZE tak.

W poniższym wideo mówiłem o tym co to jest dokładnie IKE oraz IKZE. Polecam odsłuchać. Jeśli chcesz się zagłębić w temat, to zachęcam do zapoznania się z ebookiem, który napisałem na temat obu programów. Od A do Z dowiesz się jak to zrobić. WARTO. Więcej o ebooku przeczytasz tutaj.

Trochę mięsistej wiedzy na koniec

Znakomicie – po tym co przeszedłeś do tej pory, wiesz naprawdę dużo! Obiecuję, że kolejne odcinki nie będą zawierały aż tak dużo tak szerokiej wiedzy;-). Tymczasem jednak, skoro wprowadzamy się w świat inwestowania i giełdy – musimy poznać jeszcze kilka rzeczy, które należą do absolutnych podstaw.

Wchodzimy na giełdę! Czyli czym jest IPO?

Wyobraź sobie, że to Ty jesteś prezesem i głównym właścicielem zbudowanej przez siebie firmy. Po latach rozwoju stwierdzasz, że :

  1. Twojej spółce dobrze zrobiłby zastrzyk gotówki – w sam raz na ekspansję zagraniczną.
  2. Chciałbyś po latach ciężkiej pracy zobaczyć jakiś profit. W końcu harujesz jak wół, niektórzy mówią że jesteś milionerem… ale gdzie te miliony? Dobrze byłoby je mieć na koncie, prawda?

Można oczywiście znaleźć inwestorów. Jakiś fundusz, który wykupi część Twojej firmy, zacznie dyktować warunki i… nie, to nie dla Ciebie. Na szczęście, dzięki giełdzie papierów wartościowych istnieje inna możliwość. Jaka? Ano właśnie wejście na giełdę. W końcu żadna firma na giełdzie się nie rodzi – trzeba się tam znaleźć.

Służy temu Pierwsza Oferta Publiczna, czyli IPO (Initial Public Offering). Jest to pierwszy raz, kiedy spółka proponuje swoje akcje na rynku regulowanym – czyli w naszym przypadku na giełdzie. Taki moment/proces nazywany jest także debiutem giełdowym.

Na temat IPO zrobimy sobie najprawdopodobniej osobny odcinek, dlatego nie będziemy się tu szczegółowo zagłębiać w to jak to wygląda i jakie są formalności z tym związane. Najważniejsza rzecz o której musisz wiedzieć, to prospekt emisyjny. Jest to dokument, dzięki któremu Ty, jako potencjalny inwestor, możesz poznać firmę. Jej działalność, stan, finanse, ale także zagrożenia itd. Prospekt Emisyjny musi zostać zatwierdzony przez Komisję Nadzoru Finansowego (KNF).

Spółka określa ile akcji chce dopuścić do obrotu i po jakiej cenie. To właśnie na tą cenę zapisują się inwestorzy – dzieje się to na dość długi czas przed samym debiutem. Przez jakiś czas na zapisy mogą zgłaszać się inwestorzy, natomiast przed samym debiutem ogłaszane jest, czy nastąpiła redukcja. Redukcja ma miejsce, gdy zapisało się zbyt dużo osób. Jeśli bowiem chcemy wypuścić 10 000 akcji, a inwestorzy zgłoszą chęć zakupu 100 000 akcji – siłą rzeczy trzeba jakimś sposobem im te akcje ograniczyć.

Więcej o IPO powiemy sobie w osobnym odcinku;-). Na ten moment po prostu zapamiętaj, że takie wydarzenie ma miejsce. Ostatnim ogromnym IPO był debiut Allegro pod koniec 2020 roku. Ależ się działo!

New Connect czyli… dwa rynki giełdowe

Bardzo często, gdy mówimy „giełda”, intuicyjnie myślimy o jej największych przedstawicielach. Dino, Orlen, CD Projekt, Allegro… Nawet jeśli nie myślimy akurat o nich, z tyłu głowy mówiąc „GPW” myślimy o rynku głównym giełdy warszawskiej.

Musisz bowiem wiedzieć, że mamy dwa rynki akcji: główny i New Connect. Czym jest rynek główny nie będę pisał, bowiem to właśnie jego poznajemy od początku naszej wspólnej wędrówki po inwestowaniu.

Warto jednak pamiętać, że istnieje także New Connect. Jest to rynek analogiczny do tego głównego – handel akcjami, firmy, kurs – wszystko wygląda podobnie. Różnią się jednak od siebie. Na New Connect dopuszczone zostają firmy ze znacznie mniejszym rygorem, niż te na rynku głównym. Założenie jest takie, aby utworzyć „przedsionek” do rynku kapitałowego dla mniejszych firm – w zamyśle przede wszystkim firm technologicznych. Skutkuje to tym, że są nieco mniej pewne (sprawozdawczość także nie jest tak rygorystyczna) i cechują się mniejszą płynnością na giełdzie – nie inwestują tam praktycznie żadne duże fundusze, dlatego przyjęło się, że jest to teren zajęty przez inwestorów indywidualnych. Można znacznie łatwiej „rozbujać” taki rynek, gdyż każde zlecenie ma dużo większą wagę, niż na rynku głównym, gdzie zwykle ginie w morzu wielkich graczy.

Notowania New Connect możesz śledzić (oczywiście z opóźnieniem) na wielu portalach finansowo-ekonomicznych. Na przykład tutaj obejrzysz je w wykonaniu Bankiera (zdjęcie pod spodem).

Notowania New Connect – rynku alternatywnego.

Indeksy

Ostatnią rzeczą, którą dzisiaj poznamy – są indeksy. Krótko mówiąc, indeksy giełdowe to oficjalne zestawienia firm zgrupowanych według jakiejś konkretnej metodologii. Mogą to być indeksy sektorowe – przykładowo WIG-BANKI (sektor bankowy) czy WIG-ENERGIA (spółki energetyczne). Niedawno pojawił się też WIG.GAMES, który spaja firmy z branży gier.

Największym indeksem jest oczywiście po prostu WIG – czyli Warszawski Indeks Giełdowy, którego składowymi są spółki notowane na rynku podstawowym.

Bardzo popularnymi indeksami są też WIG20 – 20 największych spółek; MWIG40 – kolejnych 40 spółek oraz SWIG80 – następnych 80 spółek. Te „definicje” są w przybliżeniu, bowiem budowa indeksu jest bardziej skomplikowana.

No właśnie – budowa. Tu jedynie wspomnę, że indeksy mogą być typu cenowego, lub dochodowego. Więcej na temat indeksów powiemy sobie w osobnym odcinku.

Podsumowanie

Gratulacje! Dotarłeś do końca tego długaśnego artykułu. Mam nadzieję, że cała wiedza przekazana tutaj, została przedstawiona w przyjaznej formie. Zachęcam, abyś został dłużej – najlepiej zapisz się do newslettera (poniżej), a żaden ważny artykuł Cię nie ominie. Już w następnym odcinku zajmiemy się wskaźnikami giełdowymi, a to już część analizy!

Podsumujmy 3 najważniejsze rzeczy z tego wstępu do inwestowania:

  1. Giełda Papierów Wartościowych to miejsce, dzięki któremu możesz w prosty (technicznie) sposób inwestować w firmy.
  2. Kurs spółki to cena za ostatnio sprzedaną akcję. Wszystkie zlecenia można podglądać na arkuszu zleceń.
  3. Zarabiać możesz poprzez dywidendę, lub sprzedaż drożej, niż kupiłeś. Od każdego zysku odprowadzić trzeba podatek. No, chyba że robisz to przez IKE!

Daj koniecznie znać, czy artykuł Ci się przydał. To dla mnie bardzo ważne jako Twórcy. Powodzenia na giełdzie! I do zobaczenia w kolejnym odcinku;-). Pamiętaj, że możesz też zajrzeć do Sklepu Republikańskiego i zakupić coś fajnego, na przykład kubek giełdowy.

Interesują Cię rzetelne, dogłębne treści? Zdobywanie wiedzy oraz świadomości? Jeśli chcesz być częścią wartościowego miejsca w Internecie - zapisz się na Newsletter Republikański. Witamy wśród swoich!;-)

 

Loading

Ja nazywam się Marek Czuma, a to jest Blog Republikański

Piszę do Ciebie Prosto z Łodzi


 

Marek Czuma
Autor Bloga Republikańskiego. Chrześcijanin, Polak, Łodzianin. Wierzy w ludzi i ich możliwości, kocha pomagać innym. Uważa, że człowiek wolny kształtuje siebie poprzez własne wybory oraz pracę. Poza tym fan Wiedźmina i CD Projektu - zarówno na giełdzie, jak i w działaniu.

Dodaj komentarz

Top

Nie licz na ZUS

Zbuduj swoją, dostatnią emeryturę

Więcej na www.wszystkooikeikze.pl