fbpx
Jesteś tutaj
Główna > quick post > 13 grudnia – (nie) moje wspomnienia. Dostrzeżmy dobro dzisiaj!

13 grudnia – (nie) moje wspomnienia. Dostrzeżmy dobro dzisiaj!


Autorka wpisu jest Pedagożką, cukiernikiem i mikro-przedsiębiorcą, instruktorką ZHR, Mamą 4 dzieci i Córką internowanego w stanie wojennym. Prywatnie jest także moją siostrą – ten krótki tekst dedykujemy wszystkim tym, którzy w trudnych chwilach swojego życia szukają w sobie siły i dzielności.


13 grudnia – jeden z momentów, który nas testuje

Nie było mnie na świecie, kiedy wprowadzono stan wojenny. Na szczęście. Mam kiepską pamięć ogólnie do dat. Całkiem nieźle zapamiętuję za to ludzkie przeżycia, słowa, emocje.

I 13-ty grudnia zawsze kojarzy mi się z tym co zostało opowiedziane przez bliskie mi osoby. A jeszcze bardziej z tym, jak one sobie poradziły.

Pamiętam, że przyszli już o północy i aresztowali mojego Tatę. Ani on, ani Mama nie wiedzieli co dalej będzie się z nim działo (dziś wiemy jak to się potoczyło, ale wtedy? Wtedy właśnie pierwszy raz usłyszeli hasło „stan wojenny” w środku nocy). Mama została sama w domu z dwójką dzieci: jedno miało dwa lata, drugie półtora miesiąca. Bez teściów czy rodziców pod bokiem. Sama. Ze świadomością, że być może aresztują również ją (bo też należała do tych „niebezpiecznych”), a wtedy jej dzieci trafią do domu dziecka. To na szczęście nie nastąpiło, ale sama ta perspektywa jest dla mnie co najmniej przytłaczająca.

Jesteśmy Panami samych siebie – to My decydujemy o naszej postawie

Urzeka mnie jednak w tej sytuacji jedna rzecz: NIGDY nie słyszałam od mamy użalania się nad swoim ciężkim losem ani smutnych wspomnień o tym, jak wiele zostało jej wydarte i zabrane (a wg mnie zostało zabrane i wydarte dużo. Jej i reszcie rodziny).

Słyszałam za to opowieść o obcych ludziach którzy przychodzili z pomocą rodzinom internowanych. Słyszałam o chłopaku który przyniósł mąkę, bo zrzucili się klasą żeby pomóc. O ojcu Miecznikowskim, który u jezuitów organizował wsparcie dla rodzin internowanych. Nie tylko ja to słyszałam, bo w listach do Taty Mama napisała: „Jest strasznie dużo dobrych ludzi”. To taka postawa Superbohaterki, która nie mając wpływu na to, że żyje w podłych czasach, nie mając wpływu na to, jak inni krzywdzą, na prawdę widzi to, że są ludzie którzy są dobrzy.

Dzięki Mamo, że taka właśnie jesteś. Trzeźwo myśląca i dostrzegająca zło, ale koncentrująca się na tym co dobre. Tak naprawdę. Może dlatego starcza Ci siły, żeby do tej pory, bez przerwy, ciągle i ciągle robić dobro i widzieć ludzi dla których coś dobrego można zrobić?

Strasznie wysoka ta poprzeczka, dziękuję.

P.S. Chyba nie tylko mnie urzekła postawa dostrzegania dobra i dobrych ludzi. Bo książka, która jest zbiorem relacji, listów i dzienników osób internowanych i ich rodzin nosi właśnie tytuł, który jest fragmentem listu mamy: „Jest strasznie dużo dobrych ludzi”


Od Autora Bloga:

Mimo, że powyższe słowa nie są moimi, w 100% się pod nimi podpisuję. Urzeka mnie postawa nadludzkiej, a jednocześnie niezwykle cichej siły, którą reprezentuje moja Mama (Elżbieta Czuma) – nie tylko wtedy, ale i zawsze później, także dzisiaj. Taka postawa jest dla mnie zobowiązaniem i dodaje mi sił w sytuacjach trudnych. Liczę, że będzie mogła dodawać sił także moim Drogim Czytelnikom. Bo nawet 13 grudnia może być okazją do wyciągnięcia czegoś dobrego. Powodzenia!

 

 

Dodaj komentarz

Top

Nie licz na ZUS

Zbuduj swoją, dostatnią emeryturę

Więcej na www.wszystkooikeikze.pl