Jesteś tutaj
Główna > quick post > Nie bójmy się rozmawiać o potencjale nuklearnym Polski

Nie bójmy się rozmawiać o potencjale nuklearnym Polski

W piątek 15.05 Ambasador USA w Polsce Georgette Mosbacher opublikowała na Twitterze bardzo ciekawą wiadomość (pierwszy obrazek). Sądzę, że warto potraktować ten moment, aby zastanowić się nad rzeczą, o której przeważnie nie myślimy w ogóle: a może Polska powinna dysponować potencjałem nuklearnym?


Materiały takie jak ten mogą powstać, ponieważ Blog Republikański to oddolne, niezależne medium. Odwiedź Sklep Republikański i wesprzyj budowę naszego wartościowego miejsca w Internecie.


Nie bójmy się o tym rozmawiać

Osobiście tematami wojskowymi interesuję się (w dużej mierze bardziej niż powierzchownie) od wielu lat. Co prawda nie wybrzmiało to nigdy na Blogu Republikańskim, ale być może i na to przyjdzie czas. Niemniej nawet pomimo tego, że z armią od zawsze mam ciut więcej wspólnego niż „przeciętny Kowalski”, bardzo długi czas o tematyce potencjału nuklearnego w ogóle nie myślałem. Nie żebym teraz był ekspertem, natomiast wcześniej temat ten w ogóle nie gościł w mojej głowie. Traktowałem tą sferę raczej jako tematykę zarezerwowaną dla wielkich mocarstw i autorytarnych szaleńców. Obawiam się, że i do dzisiaj większości z nas nie mieści się w głowie, że Polska może dysponowac jakimkolwiek potencjałem nuklearnym. Choćby i nawet amerykańskim.

Tymczasem warto uświadomić sobie dwie ważne rzeczy, z których młode pokolenie Polaków w ogóle nie zdaje sobie sprawy.

  1. Nie żyjemy w bezpiecznym świecie, a Polska jest w ultra-ryzykownym miejscu geopolitycznym. Wojnę możemy mieć w każdej chwili.
  2. Jesteśmy kluczowym państwem dla istnienia NATO, a więc i współczesnego ładu światowego.

Te dwa punkty powinny być wystarczające, abyśmy zaczęli jako naród traktować armię poważnie. Obecnie niestety Wojsko Polskie traktowane jest „po macoszemu”. Co prawda jakieś zmiany postępują, jednak daleko nam do ambitnej wizji wojska, które jest w stanie obronić przez długi czas naszych granic samodzielnie. Wydaje mi się, że szczytem kapitulacji była odpowiedź Prezydenta Andrzeja Dudy podczas debaty prezydenckiej, gdy stwierdził, że pobyt amerykańskich wojsk zapewnia nam bezpieczeństwo. Choć obecność US Army jest bardzo ważna, to nie może zdejmować z nas obowiązku budowy samodzielnej armii!

Jednym z elementów takiego poważnego podejścia do obronności w naszym położeniu jest właśnie debata o potencjale nuklearnym. Chwila, chwila – ktoś mógłby powiedziec – ale właściwie po co nam broń o aż tak gigantycznym znaczeniu?

Sprawa jak zawsze jest bardzo złożona i skomplikowana. Chciałbym tylko przekazać kilka rzeczy, które analizuję od dłuższego czasu, a których nie wymyśliłem sam.

Polska kluczowym punktem – nasze bezpieczeństwo jest w interesie NATO

Bardzo ważne jest uzmysłowienie sobie drugiego punktu. Nasza pozycja geopolityczna jest dużo trudniejsza niż pozycja Niemiec czy Francji (krajów, które w ten czy inny sposób o potencjale nuklearnym mogą decydować). Jesteśmy umiejscowieni na wschodniej flance NATO, a przez to w sposób bezpośredni narażeni na potencjalny atak ze strony Rosji (która także potencjał nuklearny posiada). Co więcej, jesteśmy jedynym państwem, dzięki któremu w sposób sprawny można zapewnić pomoc państwom Bałtyckim – Litwie, Łotwie i Estonii. W momencie próby to od nas będzie zależało ich bezpieczeństwo. To z kolei determinuje integralność NATO. Nie da się odmówić pomocy 3 członkom sojuszu i dalej uważać, że takowy świetnie funkcjonuje.

Aby (w dużym uproszczeniu) zobaczyć czemu tak się dzieje, można zerknąć na mapkę powyżej, gdzie zieloną linią zaznaczyłem Przesmyk Suwalski. To właśnie przez ten wąski fragment można przetransportować wojska by pomóc Bałtom. Warto nadmienić, że na północy graniczymy z Rosją, zaś na wschodzie z Białorusią, która znajduje się pod coraz mocniejszym wpływem Rosji.

Rozdźwięk interesów Polski, NATO i USA

Wyobraźmy sobie w kontekście tego co napisałem następującą sytuację: Rosja wymierza broń nuklearną w Polskę. Jednak nie chodzi o Warszawę czy Gdańsk. Broń wycelowana jest w podrzędną wieś. Całość odbywa się wraz z mocną sugestią, że „guzik zostanie wciśnięty” jeśli Polska wesprze państwa Bałtyckie podczas ataku na nie ze strony Rosyjskiej. Następnie kolejnym celem jest Nowy Jork, Berlin, Waszyngton, Paryż.

Cała sytuacja powoduje dwie rzeczy.

  1. Rozdźwięk interesów Polski i NATO w kontekście pomocy Bałtom. W naszym interesie wcale nie jest pomoc Państwom Bałtyckim. To zupełnie przeciwnie niż NATO – dla sojuszu obrona każdego członka jest kluczowa z punktu widzenia przetrwania.
  2. Rozdźwięk interesów USA, NATO i Polski w kontekście obrony Polski. Oczywiście można powiedzieć, że jesteśmy w NATO i w ten sposob „dysponujemy potencjałem nuklearnym”. W końcu jeśli zostaniemy zaatakowani bronią tego rodzaju, agresor również powinien dostać stosowną odpowiedź. Pytanie jednak, czy USA zdecyduje się do gry o polską wieś dołączyć Nowy Jork, a Niemcy Berlin?

Taka sytuacja nie miałaby miejsca, gdyby to Polska miała (mniejsze lub większe) możliwości gry bronią nuklearną. To Polska jest na wschodniej, trudnej flance i to Polska jest kluczowym punktem na mapie NATO.

Podsumowanie

Oczywiście powyższe rozważania potraktować należy… jako rozważania właśnie. Napisałem je głównie po to, aby następnym razem gdy ktoś powie „potencjał nuklearny w Polsce”, u większej liczby osób zdanie to nie brzmiało jakby było ściągnięte z kosmosu. To jeden z instrumentów gry geopolitycznej, a bezpieczeństwo Polski jest naszą racją stanu. I powinno być jednym z najważniejszych tematów w polskiej debacie publicznej.

Tak jak napisałem, to jedynie moje rozważania. Po eksperckie analizy polecam sięgać do ekspertów (co sam czynię wielokrotnie). Osobiście polecić mogę Strategy And Future, gdzie sprawy geopolityki wykładane są tak dogłębnie, jak również i zrozumiale.

Na koniec zaproszę jeszcze do Sklepu Republikańskiego. Z pewnością znajdziesz coś co sprawi Ci radość. Każda złotówka wydana tam, wspiera rozwój niezależnego medium.

Zostań na dłużej:


Ja nazywam się Marek Czuma, a to jest Blog Republikański

Piszę do Ciebie Prosto z Łodzi


Marek Czuma
Autor Bloga Republikańskiego. Chrześcijanin, Polak, Łodzianin. Wierzy w ludzi i ich możliwości, kocha pomagać innym. Uważa, że człowiek wolny kształtuje siebie poprzez własne wybory oraz pracę. Poza tym fan Wiedźmina i CD Projektu - zarówno na giełdzie, jak i w działaniu.

Dodaj komentarz

Top