Jesteś tutaj
Główna > Państwowość i ustroje > 5 republikańskich życzeń dla nowego rządu

5 republikańskich życzeń dla nowego rządu

Świeżo po wyborach pogratulowałem prawie wszystkim partiom znakomitych wyników. Warto jednak pamiętać, że wybory wygrała jedna partia i że to PiS będzie rządził samodzielnie. Nowemu-staremu premierowi gratuluję przedłużenia mandatu. W ramach swojego obywatelskiego i republikańskiego poczucia obowiązku, postanowiłem na początku tej kadencji napisać kilka życzeń-rad dla rozpoczynającego swoje rządy gabinetu. Rady te są jednocześnie życzeniami, ponieważ poza interesem kraju, skupiłem się też na tym, aby po ich zrealizowaniu partia rządząca zdobyła zdecydowaną, mocno zacementowaną przewagę nad jakimkolwiek konkurentem politycznym – ot, taka próba wyjścia poza moje idealistyczne podejście. Wspomnę jeszcze, że rady te zostały częściowo wypracowane razem z czytelnikami Bloga Republikańskiego. Do dzieła!


Materiały takie jak ten mogą powstać, ponieważ Blog Republikański to oddolne, niezależne medium. Odwiedź Sklep Republikański i wesprzyj budowę naszego wartościowego miejsca w Internecie.


Co zrobić, by wejść na wyższy poziom?

Zanim przejdę do punktów, chciałbym opisać bardziej globalnie cały zamysł. Otóż, najpierw fakty. Rządowi w ubiegłej kadencji udało się zbudować nowy, dużo bardziej hojny system socjalny. Całość była oczywiście ukierunkowana na podniesienie statusu życia najuboższych. Pieniądze na te pomysły, poza dodatkowymi podatkami oraz zaciąganiem większego długu, znalezione zostały dzięki uszczelnianiu systemu podatkowego – głównie podatku VAT. Na tym polu rząd może pochwalić się całkiem sporymi sukcesami.

Patrząc na całość tak, jakbyśmy siedzieli w środku jakiejś większej zmiany, można powiedzieć że pierwsza jej część została zrobiona. W tej kadencji proponuję zrobić ruch nr 2 i być może nr 3. Oba te etapy pozwolą przestawić Polskę na bardziej republikańskie tory.

Etap 2 – to wysiłki skierowane na budowę klasy średniej. Warto zauważyć, że o ile w wychodzeniu ze skrajnego ubóstwa pomóc może państwo, o tyle w transferowaniu do klasy średniej państwo powinno przede wszystkim nie przeszkadzać. Powinno być raczej jak dobry towarzysz podróży, który niekiedy pomaga, ale co ważniejsze – nie podstawia nogi. Potrzebne więc będzie zbudowanie takich warunków prawnych, które umożliwią uczciwe dorabianie się przez ludzi przedsiębiorczych i zaradnych.

Etap 3 to zmiany pro-obywatelskie. Pójście w stronę oddania obywatelom większej decyzyjności i odpowiedzialności za kraj będzie cechować te władze, które będą wykraczać poza swój aktualny interes. Do tej pory żaden rząd nie chciał zrealizować podobnie brzmiących postulatów.

Oczywiście najistotniejszym będzie bardzo konkretne udanie się w stronę pro-rynkową. Taki krok nie tylko pozwoli Polakom zbudować większy kapitał (co jest najważniejsze), ale i odebrać sporą część elektoratu opozycji, która w wielu momentach krytykuje rząd za postępujący socjalizm. Zdaje sobie z tego sprawę wicepremier, Jarosław Gowin, który zaraz po wyborach bardzo mocno akcentował stratę elektoratu wolnorynkowego. Co więcej, potem również pojawiły się głosy z jego strony, które wyrażały potrzebę pójścia w stronę pro-rynkową i odejścia od transferów pieniężnych na rzecz poprawy jakości usług państwa. To, że nie są to puste deklaracje może pokazywać wycofanie się że zniesienia limitu 30-krotnosci ZUS.

5 porad dla nowego rządu

Poniżej proponuję kilka kolejnych kroków, które choć niesystemowe, to byłyby bardzo miłym akcentem.

1. Zmniejszenie biurokracji oraz zasada „1 in 1 out”

Od dawien dawna sen z powiek politykom spędza problem braku innowacyjności w polskich firmach. Dodatkowo ostatnie lata to także gwałtowny spadek inwestycji prywatnych w odniesieniu do PKB. Dzieje się tak mimo zwiększenia ulgi podatkowej na działaność B+R. Gdy postawimy sobie pytanie „dlaczego?”, odpowiedź przychodzi bardzo szybko i również związana jest z odwiecznym polskim problemem: rosnącą biurokracją i brakiem stabilności prawno podatkowej. Firmy po prostu nie chcą dokonywać długoterminowych inwestycji (w tym inwestycji w badania i rozwój), bo wiąże się to z kosztami oraz nadzieją, że starania nie pójdą w piach z powodu przybywających regulacji. Kiedy żyjemy w trudnym, rynkowym środowisku, nie potrzeba dodatkowego rollercoastera zafundowanego prze państwo.

Rozwiązanie: zdjąć z firm nadmierną ilość wymagań oraz przestać produkować prawo w zastraszającym tempie. Oznaczać to może globalny przegląd szkodliwych regulacji (zrobiony w porozumieniu z zainteresowanymi stronami) i usunięcie ich.

Drugim krokiem może zaś być wprowadzenie zasady „1 in 1 out”, która mówi o tym, że koszt każdej wprowadzonej regulacji należy oszacować i jednocześnie zlikwidować jedną inną regulację o podobnym koszcie. Spowoduje to zmniejszenie ilości tworzonego prawa oraz wzrost jego jakości – nie będzie bowiem można umieścić wszystkiego. Nad każdą regulacją będzie trzeba poważnie pomyśleć. W efekcie Polska stałaby się dużo bardziej stabilnym miejscem pod kątem prawnym, co nie tyle zachęciłoby firmy do inwestycji, co po prostu zdjęłoby z nich tą blokadę niepewności.

2. Lepsza jakość polityki – synergia jako element rozwiązywania sporów

To punk w całości zaproponowany przez jednego z czytelników, Marcina Pietrosińskiego. Z tego powodu pozwolę sobie po prostu przekleić jego wypowiedź z profilu „Marcin Pietrosiński – prawym okiem” traktującą o synergii jako sposobie wspólnego prowadzenia polityki

„Żeby lepiej zrozumieć istotę synergii dobrze porównać z częściej opisywanym i niestety stosowanym kompromisem. Publicyści, politycy chcąc odwołać się do osób zmęczonych temperaturą sporu mówią, że są ich zwolennikami. Powszechnie uznaje się, że jest to jeden ze sposobów rozwiązywania konfliktów. Sam przez pewien czas tak uważałem. Tymczasem jest to rozwiązanie polegające na tym, że obie strony coś tracą. Co powoduje, że spór nie jest zakończony. Wszyscy chcą zmian. Jest to sytuacja, gdy połączenie dwóch części nie sumuje się.

Na szczęście trafiłem na książkę Stephena R. Covey’a „7 nawyków skutecznego działania”. Synergia jest szóstym, przedostatnim, najbardziej wymagającym nawykiem. Możemy go wprowadzić w życie, gdy nauczymy się korzystać z 5 poprzednich. Szczególnie ważna jest tutaj zmiana priorytetów. Większość z nas chce być wysłuchana. Tymczasem, przede wszystkim powinniśmy dążyć do tego, żeby wysłuchać drugą stronę. Gdy to się powiedzie łatwiej będzie zastosować zasadę wygrana-wygrana. Przy rozwiązywaniu konfliktów ważne jest zadowolenie obydwu stron.

Efektem tego jest synergia. Za skróconą definicję można uznać znane twierdzenie teorii systemów, które mówi że całość jest czymś więcej niż sumą poszczególnych części. Takie podejście pozwala na kreatywność. Gdy z wzajemnością ufamy oponentom możemy skupić się na interesie drugiej strony.

Uważam, że dobrze to widać na przykładzie pomysłu emerytury obywatelskiej. Jako wolnościowiec uważam, że to człowiek najlepiej dba o swoje pieniądze. Życie powinno uczyć odpowiedzialności za własne decyzje. Między innymi dlatego nie jestem zwolennikiem państwowych systemów emerytalnych. Jednak wiele osób, nie może sobie wyobrazić funkcjonowania bez podobnych pomysłów. Powołują się na solidarność. Jeżeli postaram się znaleźć rozwiązanie oparte na solidarności, a mój oponent będzie kładł nacisk na odpowiedzialność, uznamy, że z budżetu państwa powinny być wypłacane niskie, równe emerytury natomiast pieniądze przeznaczane na składki, obsługę systemu powinny zostawać do naszej dyspozycji.”

To była wypowiedź Marcina, że swojej strony dodam, drogi Rządzie, że jeśli znajdziecie sposób na prowadzenie konstruktywnego dialogu z opozycją i współpracę z nią, to uda wam się tym samym wynieść politykę na inny, dużo wyższy poziom. Głęboko wierzę, że za taką zmianę wyborcy odpłacili by się solidnie przy urnach wyborczych. Taka zmiana również jest bardzo potrzebna nam – narodowi polskiemu, w obliczu rosnących, często zupełnie niepotrzebnych, podziałów.

3. Bardzo wysoka podwyżka kwoty wolnej od podatku + ujednolicenie ZUS i PIT.

To punkt, który często wymieniany był przez czytelników Bloga Republikańskiego.

Zmiana ta wymaga co prawda nieco zachodu, ale z całą pewnością zlikwidowała by kilka patologii, przez które ludzie wolno się bogacą. Chodzi o zabieg połączenia podatku PIT oraz składek zusowskich w jeden podatek – przynajmniej dla osób, które pracują na Umowie o Pracę. Następnie wprowadzenie bardzo wysokiej kwoty wolnej od podatku. Sądzę, że takie podejście do sprawy przyczyniłoby się do naturalnego wzrostu zamożności na „dołach”. Otóż, obecnie najniższa, ustawowo wymagana pensja opodatkowana jest na poziomie… Około 40%. Kwota wolna natomiast to nie ruszane od ponad dekady 3000 zł z hakiem.

Pomysł jest prosty: nie sięgajmy głęboko do kieszeni najbiedniejszych i dajmy im się bogacić.  Do tego należy oczywiście zastosować kwotę wolną od podatku. Niestety w naszych warunkach to nie wystarczy – duża część obciążeń podatkowych to składki społeczne. Warto więc scalić pit oraz składki i od tego określić kwotę wolną. Z całości płaconego takiego podatku ujednoliconego część szła by do ZUS, część do NFZ zaś część do budżetu państwa.

Takie rozwiązanie, choć oczywiście nie bez minusów, pozwoliłoby jednak na dużo większe możliwości bogacenia się z własnej pracy, na czym nam wszystkim powinno zależeć.

4. Ustalenie mechanizmu pensji minimalnej

O pensji minimalnej napisałem niedawno osobny, obszerny materiał, który można przeczytać tutaj.

Fakt jest jednak faktem, że (niezależnie od potencjalnych pozytywnych skutków) każdorazowo podwyższenie tej kwoty stanowi dodatkowe koszty dla pracodawców, szczególnie dotkliwe dla tych najmniejszych.

Kolejnym problemem jest jednak to, że w obecnych realiach, pracodawcy Ci po prostu nie wiedzą kiedy któryś polityk populistycznie nie będzie chciał płacy minimalnej nagle drastycznie podnieść. To zaś zwiększa niepewność i niestabilność, która w polskich warunkach i tak nie jest mała.

Rozwiązaniem (przynajmniej częściowym) byłoby przywiązanie pensji minimalnej do średniej pensji z ubiegłego roku. To odpolityczniłoby całą sprawę i pozwoliło na większą przewidywalność.

Taki ruch również byłby krokiem w stronę lepszej jakości systemu. Takiego systemu, który posiada znaczną część mechanizmów z dala od sterujących rąk polityków.

5. Uproszczenie działalności nierejestrowanej i faktyczna obniżka kosztów dla najmniejszych.

W ubiegłej kadencji, w ramach konstytucji dla biznesu wprowadzone zostało pojęcie działalności nierejestrowanej. To taki rodzaj działalności, którą może wykonać ktoś, kogo przychody są niskie. Nie musi wtedy bawić się w formalności, nie musi opłacać ZUS, może po prostu na próbę zacząć „swoje”, a gdy to się uda, przejść na zwykłą już działalność gospodarczą.
Tyle w teorii, bo w zamierzeniu prosta (i upraszczająca życie) ustawa, wprowadziła kilka niejasności. Przede wszystkim tą, w której osoba płacąca zleceniodawcy prowadzącemu działalność nierejestrowaną, musi opłacić ZUS.

Podobne problemy wychodziły w różnych innych propozycjach ulżenia tym, którzy dopiero zaczynają przygodę z przedsiębiorczością. Jest w nich między innymi pomysł ZUSu od przychodów dla firm, które mają niskie przychody. Zamiast wprowadzenia jasnych i prostych zasad, wdrażane prawo przypomina nadzwyczajne „wygibasy”, które nie ułatwiają zrozumienia. W kontekście ZUS od przychodu – zamiast zapłacić fragment ZUS, gdy przychody w poprzedzającym miesiącu mają odpowiednio niskie przychody, sprawa wygląda tak, że przedsiębiorca musi na początku stycznia zgłosić chęć udziału w takim programie i składki obliczane są od przychodu uśrednionego z zeszłego roku (!). Aby sprawa była bardziej złożona, przedsiębiorca może korzystać z tego przywileju jedynie przez 3 z 5 lat działalności.

Wszystkie te zmiany prowadzą do wniosku, że w Polsce prawo musi być skomplikowane nawet tam, gdzie mogłoby być proste. Oczywistością jest, że nie zawsze da się zbudować jasne i klarowne przepisy. Jeśli jednak się da, to czemu tego nie zrobić?

Ostatnim punktem jest więc sugestia, aby upraszczać tam, gdzie się da. I aby naprawdę upraszczać, bez zawierania niezliczonej ilości haczyków i warunków.

Podsumowanie

Zbierając razem cały przekaz:

  1. Gratuluję wygranych wyborów.
  2. Doceniam wsparcie społeczne, które zostało dokonane przez 4 lata.
  3. Aby jednak zbudować prawdziwy kraj dobrobytu, należy przede wszystkim stworzyć warunki, do bogacenia się przez inicjatywę, pomysłowość i pracę. I takich zmian życzę nowemu rządowi.

Jeśli artykuł Ci się podobał, z pewnością spodoba Ci się również któryś z produktów w Sklepie Republikańskim. Kupując go, wspierasz oddolne, niezależne medium.

Zostań na dłużej:


Ja nazywam się Marek Czuma, a to jest Blog Republikański

Piszę do Ciebie Prosto z Łodzi


Marek Czuma
Autor Bloga Republikańskiego. Chrześcijanin, Polak, Łodzianin. Wierzy w ludzi i ich możliwości, kocha pomagać innym. Uważa, że człowiek wolny kształtuje siebie poprzez własne wybory oraz pracę. Poza tym fan Wiedźmina i CD Projektu - zarówno na giełdzie, jak i w działaniu.

Dodaj komentarz

Top