Jesteś tutaj
Główna > Wywiad > Kiernicki: Wizja Prawicy RP przekracza „mały rząd” czy „państwo opiekuńcze”

Kiernicki: Wizja Prawicy RP przekracza „mały rząd” czy „państwo opiekuńcze”

Fotografia: Jakub Kaczmarczyk / PAP

W czerwcu Rada Polityczna Prawicy Rzeczypospolitej wybrała nowego Prezesa – Bogusława Kiernickiego. Uznałem to za znakomity moment, by porozmawiać o formacji. Szczególnie w kontekście rzeczy uznawanych przeze mnie (i środowisko Bloga Republikańskiego) za fundamentalne, a które przeważnie nie pojawiają się w debacie publicznej.

Na samym początku chciałbym podkreślić fakt, że to pierwszy wywiad, który powstał przy udziale czytelników Bloga. Bardzo serdecznie dziękuję wszystkim zaangażowanym – tak za celne pytania, jak i za wartościowe rozmowy jakie przy tej okazji odbyliśmy.


To co przeczytasz za chwilę, to wywiad merytoryczny. W przeciwieństwie do „zawodowych dziennikarzy pytam tylko o najważniejsze kwestie. Tylko konkrety. Materiały takie jak ten mogą powstać, ponieważ Blog Republikański to oddolne, niezależne medium. Odwiedź Sklep Republikański i wesprzyj budowę naszego wartościowego miejsca w Internecie.


Wywiad

Bardzo się cieszę, że możemy porozmawiać. Prawica Rzeczypospolitej kojarzy się wielu osobom bardzo fragmentarycznie, z konserwatywnymi hasłami. Ja chciałbym zacząć od najbardziej fundamentalnych spraw – przynajmniej dla czytelników Bloga Republikańskiego. Jaka jest wizja państwa według Prawicy Rzeczypospolitej? Mały Rząd, czy raczej państwo opiekuńcze?

Prawica Rzeczypospolitej  powstała w 2007 r. Od początku definiowała się jako ugrupowanie konserwatywne. Swój program przedstawiliśmy zaraz po powstaniu partii w dokumencie “Silna Polska dla cywilizacji życia”. Do dziś jest to taka konstytucja ideowo-polityczna Prawicy RP. Oczywiście aktualizowana i uzupełniana, w niektórych kwestiach nawet modyfikowana, ale wciąż pozostająca najważniejszym odniesieniem dla naszych działań. Co do państwa, to jest ono w samym centrum refleksji programowej, ale dziś z punktu widzenia wagi spraw, to pierwszorzędna jest  przede wszystkim obrona samej instytucji państwa i zasady jego  suwerenności. Obydwie sprawy są dziś bardzo kontestowane. Po pierwsze odrywa się pojęcie państwa od idei dobra wspólnego, a po drugie kwestionuje się suwerenność państwa, zwłaszcza w ramach Unii Europejskiej. Dzieje się to nie tylko za sprawą promocji nowych idei, jak choćby Europy regionów, ale przede wszystkim przez budowanie nowych europejskich instytucji, takich jak europejska armia, czy europejska waluta, a nawet podatki Dla nas więc kwestia państwa to przede wszystkim obrona jego atrybutów suwerenności, które są niezbędne dla prowadzenia niezależnej polityki, której odniesieniem jest dobro wspólne, dobro i interes konkretnej wspólnoty narodowej. Jeśli chodzi natomiast o odpowiedź na konkretne pytanie dotyczące wizji państwa, to  odwołujemy się raczej do podstawowej kategorii katolickiej nauki społecznej jaką jest zasada pomocniczości. Jest to kategoria bardzo realistyczna która przekracza ideologiczne projekty “małego rządu” czy “państwa opiekuńczego”, aczkolwiek jakoś w ich ramach konkretnie działa. Powstrzymuje państwo przed interwencją tam gdzie społeczeństwo i obywatele radzą sobie dobrze sami, i wspiera społeczeństwo tam gdzie mamy do czynienia z różnymi społecznymi deficytami. Można to oczywiście czytać także w kategoriach “małego rządu”  i “państwa opiekuńczego” , z których oczywiście to pierwsze jest bliższe konserwatywnemu ideałowi państwa nie narzucającego się swoim obywatelom.

Wasz koalicjant w ostatnich wyborach – Ruch Kukiz’15 podkreśla jak mantrę, że polska demokracja jest w najlepszym razie upośledzona. Czy PR jest partią, która będzie walczyć o demokratyzację państwa i większy głos obywateli?

Nie tyle więcej demokracji ale więcej realnej wolności i swobód. Paweł Kukiz słusznie zauważa, że polska rzeczywistość polityczna jest coraz bardziej skrępowana systemem partyjnym. W tym jesteśmy zgodni  i tu jest naturalna płaszczyzna współpracy między naszymi ugrupowaniami. Nie podzielamy może do końca wiary Pawła Kukiza w niewidzialną rękę demokracji bezpośredniej która przez system referendów automatycznie uzdrowi życie publiczne, ale bardzo wiele ocen dotyczących patologii naszego życia politycznego i bardzo wiele konkretnych wyborów środków po które należy w związku z tą sytuacją należy sięgnąć jest nam bliska.

Źle oceniamy system rządów central partyjnych wsparty finansowaniem ze środków publicznych. Zmniejsza on w sposób istotny  wpływ obywateli na życie publiczne, ogranicza realnie bierne prawo wyborcze, oddaje władzę  partyjnym bossom, petryfikuje podziały i nie sprzyja wymianie partyjnych elit. Prawica w tym zakresie jest zwolennikiem  zdecydowanie bardziej otwartego systemu. Przede wszystkim  stawiamy na wybory większościowe w okręgach jednomandatowych, na finansowania partii bezpośrednio przez obywateli w ramach corocznego rozliczania się z fiskusem. 10 lat temu zapisaliśmy w  naszym programie: „Należy znieść finansowanie partii w oparciu o przymusowo pobierane od podatników środki na największe partie polityczne. Dziś pieniądze te służą głównie propagandzie partyjnej i wyrobieniu u promowanych polityków przekonania, że partie są skutecznymi przedsiębiorstwami promocji ich karier. Finansowanie partii powinno odbywać się jedynie w zakresie określonym przez dobrowolne, coroczne adresowanie przez podatników cząstki płaconego podatku na wskazane ugrupowanie. Budżetowe finansowanie partii powinno istnieć tylko w takim zakresie, który jest wyraźnie, corocznie akceptowany przez społeczeństwo. Środki te powinny być przeznaczane przede wszystkim na działalność ekspercką i bezpośrednią komunikację społeczną (a nie na propagandę medialną)”.

Trochę  niestandardowym postulatem, jeśli chodzi o nasz program ustrojowy jest domaganie się przyznania wyborcom prawa wykonywania aktu wyborczego w zastępstwie wychowywanych, niepełnoletnich dzieci. Rodzice powinni dysponować  głosami niepełnoletnich dzieci. Postulat ten powtórzył za nami kilka lat temu Jarosław Gowin, ale po reprymendzie partyjnej chyba się z tego wycofał.

Ostatnie pytanie z ustrojowych. Mamy w Polsce system, który generuje przynajmniej wątpliwości, żeby nie powiedzieć patologie. Jesteście zwolennikami systemu prezydenckiego?

Ponieważ nie jesteśmy zwolennikami „państwa z kartonu” czy państwa, które „istnieje tylko teoretycznie”, to pozytywnie patrzymy na wzmocnienie władzy wykonawczej. A w tym zakresie bliższa jest nam wizja systemu prezydenckiego niż na przykład kanclerskiego. Ta wizja nawiązuje trochę do ustroju Pierwszej Rzeczpospolitej, do monarchii elekcyjnej i jakiejś formy republiki z królem. I w tym duchu jesteśmy otwarci na przyznanie prezydentowi szerszych prerogatyw, a szczególnie na wydłużenie kadencji do dziesięciu lat, ale już bez reelekcji. To powinno zagwarantować prawdziwy autorytet urzędu. Jest to wizja władzy w której Prezydent choć raczej „panuje niż rządzi”, to przecież ma jednak instrumenty żeby budować autorytet Państwa, stabilizować je i zapewniać kontynuację polityki i politycznych idei.

Wielu ekspertów wskazuje jako jedno z największych wyzwań zbudowanie prostego i spójnego systemu podatkowego. Jakie są wasze propozycje? W końcu to system podatkowy decyduje o tym ile pieniędzy wypracowanych przez obywateli zostanie w ich kieszeniach.

W kwestii systemu podatkowego zwracamy jako Prawica uwagę na trzy sprawy. Po pierwsze żeby był zdolny udźwignąć społeczne zobowiązania państwa, po drugie, żeby był sprawiedliwy, zwłaszcza uznający szczególną rolę rodzin wychowujących dzieci, i po trzecie żeby był prosty i czytelny. Oznacza to mówiąc najprościej, że system podatkowy musi zapewnić środki na podstawowe zobowiązania państwa, jak choćby na armię i służbę zdrowia, musi zrefundować  rodzinom ich szczególne koszty związane z wychowaniem dzieci i po trzecie być systemem odpornym na  „kreatywność” fiskusa. Nasze podstawowe postulaty podatkowe, sformułowane na konferencji gospodarczej w 2013  r. to zniesienie PIT i zastąpienie go podatkiem od funduszu płac, płaconym przez pracodawcę; zniesienie CIT i zastąpienie go 1 % podatkiem od przychodów (obejmie więc m.in. unikające opodatkowania wielkie zagraniczne firmy handlowe); niski ryczałtowy podatek dla małych firm oraz ryczałtowy zwrot VAT dla rodzin z tytułu każdego wychowywanego dziecka. Zakładaliśmy, że efektem takiej reformy będzie znaczący wzrost zatrudnienia i zdecydowany przyrost liczby powstających nowych firm. Nasze propozycje niestety nie znalazły wystarczająco silnych promotorów a kolejne ekipy rządzące nie zdecydowały się na zasadniczą zmianę  systemu podatkowego.

W jednym z artykułów zaproponowałem pomysł modyfikacji podatku przychodowego, który spotkał się z przyjazną reakcją czytelników. Polega on na opodatkowaniu przychodu, ale pomniejszonego o fundusz płac, co może być dużym stymulantem dla wzrostu płac. Co Pan o tym sądzi?

Moje myślenie w tej kwestii jest bardzo bliskie przedstawionej tam opinii. Po pierwsze zmiany idące w kierunku opodatkowania przychodu wydają się rozwiązaniem spełniającym kryteria o których już wyżej wspomniałem, sprawiedliwość… i prostota. Podatek obrotowy, czy tak jak dziś się to mówi, podatek przychodowy to najprostsza forma realizacji obowiązku podatkowego. W sposób oczywisty falsyfikuje on też kompetencje biznesowe przedsiębiorcy. Jak przedsiębiorca nie osiąga wystarczającej sprzedaży, to jego biznes nie ma sensu. Kombinowanie księgowe z kosztami, co prowadzi czasami, do tego, że firma przez wiele lat wykazuje stratę na koniec roku, a normalnie funkcjonuje na rymku jest nagminna chociaż zaprzecza biznesowemu zdrowemu rozsądkowi. Byłoby na pewno lepiej gdyby księgowość skupiała się na tym aby przekazać przedsiębiorcy jak najpełniejszą informację o sytuacji w firmie, a nie na kreowaniu wyniku na potrzeby fiskusa. Dodatkową kwestią, jest pomysł pomniejszenia przychodu o fundusz płac. Nie mam w tym względzie pewności jak to zadziała, ale samo szukanie sposobu na realne podniesienie wynagrodzeń ma swój aspekt prorozwojowy, co tak mocno podkreślają choćby Robert Gwiazdowski czy Cezary Mech.

Obecny rząd chwali się sukcesami w torowaniu drogi przedsiębiorcom – przede wszystkim chodzi o konstytucję dla Biznesu.Wielu ekspertów i polityków wskazuje jednak, że to wydmuszka, która niewiele zmieniła. Drobni przedsiębiorcy cały czas mają ogromny ZUS niezależny od zysku, a średnie firmy musza walczyć z tonami biurokracji i niezrozumiałych przepisów. Jak Pan to skomentuje? Jakie realne zmiany należy wprowadzić, żeby biznes w Polsce prowadziło się po prostu dobrze?

Nie wchodząc teraz w szczegóły, raz jeszcze odwołam się do tego co powiedziałem wyżej. Jeden prosty i oczywisty podatek. Jednolita stawka VAT. Do opodatkowania tylko przychód. Do ewentualnej kontroli tylko czy cały przychód został zgłoszony do opodatkowania. Żadnych interpretacji podatkowych. Żadnych rozważań i wątpliwości czy obiad był prywatny, czy służbowy i czy w takim razie  faktura za ten obiad może znaleźć się w kosztach.

Pozostańmy przy tematyce gospodarczej. Jak Prawica Rzeczypospolitej podchodzi do kwestii dyscypliny finansowej? Obecny rząd mimo historycznej hossy coraz mocniej rozdaje pieniądze. Dostałby od was raczej pochwałę, czy uwagę do dzienniczka?

Na działania Rządu w ramach tak zwanych transferów społecznych patrzymy równocześnie z uznaniem i niepokojem. U początków Prawicy Rzeczypospolitej leżała przecież duża zwycięska batalia o dużą ulgę  w PIT na dzieci. Przeforsowaliśmy ją wbrew stanowisku PIS, który uważał, że państwa na to nie stać i odpis może wynosić jedynie 50 złotych miesięcznie na dziecko. My to podwoiliśmy i przez kilka lat był to największy transfer finansowy do rodzin. Trudno więc się dziwić, że popieramy zasadniczo program 500+, chociaż niektóre  akcenty rozłożylibyśmy inaczej. Od początku mówiliśmy, że trzeba konkretnie uwzględnić osoby niepełnosprawne i że muszą być wyraźne preferencje dla rodzin wielodzietnych. Nie ma innej możliwości jeśli chcemy się realnie zmierzyć z problemem zapaści demograficznej. Rok temu zgłaszaliśmy poprawkę do budżetu postulującą wprowadzenie 1000+ na trzecie i kolejne dziecko, miało to kosztować rocznie niespełna trzy miliardy złotych PIS po raz kolejny odpowiedział negatywnie argumentując to brakiem środków w kasie państwowej. Miesiąc później uruchomił „piątkę Kaczyńskiego”, której koszty wyniosły czterdzieści miliardów. Tego samego dnia rozmawiałem o tym z jednym z ministrów obecnego rządu, który przyznał z uśmiechem, że uruchomienie 500+ na pierwsze dziecko na demografię pewnie nie wpłynie, ale wyborczo będzie bardzo skuteczne.

Oczywiście jest też druga strona tego zagadnienia. Strona wydatków państwa. W liczbach bezwzględnych Polska pod rządami PIS mocno zwiększyła swoje zadłużenie. W czasie dynamicznego rozwoju gospodarczego  to się da opanować, ale nie trzeba być specem od gospodarki żeby wiedzieć, że po okresie hossy zawsze przychodzi schłodzenie, czy wprost kryzys i wtedy tak dług jest bardzo niebezpieczny. Dodatkowo dochodzi tu efekt pewnej kuli śniegowej, widać to choćby w nowym programie wyborczym Platformy Obywatelskiej, w tak zwanej szóstce Schetyny. Politycy uwierzyli, że najważniejsze dla sukcesu wyborczego są obietnice socjalne. Jak pamiętam to właśnie taka niczym nie skrępowana licytacja na „transfery” głównych sił politycznych Grecji doprowadziła do bankructwa tego państwa.

Tematykę gospodarczą zakończymy pytaniem o emerytury. Nasz system emerytalny chyli się ku upadkowi i ciągnie za sobą resztę systemu państwowego. Jakie widzi Pan alternatywy? Czy emerytura obywatelska to dobre rozwiązanie?

Tak,  coraz bardziej jestem przekonany, że emerytura obywatelska to dobre rozwiązanie, łączące zresztą system podatkowy i ubezpieczeniowy, przynajmniej jeśli mielibyśmy wzorować się na rozwiązaniu kanadyjskim. W ramach tej emerytury państwo w sposób przewidywalny wywiązuje się z minimum zobowiązań wobec obywatela, a równocześnie daje obywatelowi czas na to, żeby przez lata pracy przygotował swój dodatkowy komponent do tej emerytury w sposób który uzna za właściwy i najlepszy dla siebie.

Tak na marginesie przeżyłem już wystarczająco dużo, żeby na własnej skórze odczuć fakt niestabilności tych wszystkich rozwiązań w sferze podatkowej czy ubezpieczeń społecznych. Co jakiś czas kolejne ustawy zmieniają nam zasady, które, w perspektywie naszego życia, przedstawiano nam jako niezmienne. I w tym sensie sądzę, że ,na przykład w ramach ubezpieczeń, powinniśmy wzmocnić charakter umów między obywalem – płatnikiem i przyszłym emerytem, a państwem reprezentowanym przez Zakład Ubezpieczeń Społecznych, żeby nasza pozycja wobec rozgorączkowanego ustawodawcy była choć trochę bardziej podmiotowa

Chcę zapytać o hasło, z którego jesteście znani. Co w ogóle oznacza „cywilizacja chrześcijańska” Chcecie wprowadzić państwo wyznaniowe? Czy w „waszym” państwie jest miejsce dla ateistów, innych religii?

Cywilizacja chrześcijańska określa najszerszy i najgłębszy plan naszej działalności. To nie jest postulat, ale rzeczywistość naszego kraju i Europy. Jeden ze współczesnych myślicieli pięknie ją opisał jako „materialną szatę Dekalogu”. Dekalog bowiem jest jej prawem podstawowym. To cywilizacja, w której naród wyraża swoją wiarę, kieruje się uniwersalnymi, promowanymi przez chrześcijaństwo, wartościami moralnymi, jednocześnie szanując społeczne i prywatne prawa wszystkich społeczności uczestniczących w życiu narodowym i współtworzących Rzeczpospolitą. Polska przez wieki była katolicką monarchią, a jednocześnie centrum życia żydowskiego w Europie. Z faktu, że szkoły powinny (zgodnie z Konstytucją i prawem edukacyjnym) przekazywać dziedzictwo naszej chrześcijańskiej kultury, w żaden sposób nie wynika, że ministrem nie może zostać niewierzący polityk. Solidarność to jeden z wyznaczników chrześcijańskiego charakteru państwa. Realizm społeczny jest tu rzeczą najważniejszą: jesteśmy katolickim narodem, do którego należy również wielu niekatolików. Cywilizacja chrześcijańska wyrasta z życia chrześcijańskiego i traktuje je jako dobro. W naszym programie zapisaliśmy, że „traktujemy je jako najważniejszy składnik dobra wspólnego narodu”. A najlepszą konkretyzacją współczesnych zadań cywilizacji chrześcijańskiej jest idea cywilizacji życia, o której uczył Jan Paweł II. Cywilizacja ta to przede wszystkim życie religijne,  ochrona życia, prawa rodziny czy solidarność z najsłabszymi. Cywilizacja ta musi stawić czoła kontrkulturze śmierci z jej sztandarowymi postulatami wykrzykiwanymi na czarnych marszach, prawem do aborcji i eutanazji, legalizacją związków homoseksualnych i prawa do adopcji dzieci przez pary homoseksualne wreszcie całą gamą roszczeń genderowych, które reprezentuje chociażby konwencja stambulska, a które uderzają już w samą istotę cywilizacji chrześcijańskie, czyli w prawo naturalne. Obrona cywilizacji chrześcijańskiej  przed ofensywą czarnej rewolucji ma dziś wymiar realnej kontrrewolucji. Jej  punktem zwrotnym mogłoby być wypowiedzenie przez Polskę Konwencji Stambulskiej i zaproponowanie przez kraj innym państwom Europy przyjęcie Międzynarodowej Konwencji Praw Rodziny.

Na Facebooku jeden z działaczy Prawicy Rzeczypospolitej napisał: „Czasy wymagają szybkich działań, a Bogusław Kiernicki jest bardzo sprawnym organizatorem. Powodzenia, szefie!”. Czy Bogusław Kiernicki ma wizję rozbudowy partii w większą organizację?

Idziemy krok po kroku, ale szerokimi drogami. Przede wszystkim chcę włączyć więcej młodych kolegów w kierowanie partią. Oni powinni ją uczynić ruchem młodej katolickiej inteligencji. Po drugie – utrzymamy współpracę ze środowiskami społecznymi uczestniczącymi w Chrześcijańskim Kongresie Społecznym. I stale będziemy budzić odpowiedzialność społeczną opinii katolickiej. Dziś w wielu środowiskach katolickich dominuje PiS-owski fideizm, tymczasem opinia katolicka nie powinna kibicować partiom, ale promować konkretne imperatywy dobra wspólnego. I domagać się ich wykonywania, jako imperatywów właśnie. To orędzie przekazujemy wszystkim, jednocześnie jasno mówiąc, że najlepiej mieć po  prostu własną reprezentację polityczną, która jest w stanie w sposób ciągły prowadzić politykę dobra wspólnego, zawierać porozumienia, uczestniczyć w procesie politycznym i jednocześnie go kontrolować.

Do euro-wyborów szliście razem z ruchem Kukiz’15. Jak wam się układała współpraca? Czy na jesieni znów pójdziecie razem?

Potwierdziliśmy nasz mandat społeczny, Marek Jurek miał najlepszy procentowo wynik spośród wszystkich kandydatów komitetu Kukiz’15, Marian Piłka – drugi w kraju wśród wszystkich posłów nie startujących na jedynkach, inni koledzy też jasno pokazali, że mamy poparcie społeczne i zdolność wyborczą. Na wyniku całej listy zaciążył brak wyraźnego orędzia ze strony naszych partnerów: zamiast o suwerenności i Europie narodów – mówili o demokracji bezpośredniej, a to luźno wiąże się ze sprawami Unii Europejskiej. W trakcie przygotowań do wyborów parlamentarnych rekomendowaliśmy jako Prawica możliwie szerokie porozumienie na prawo od PIS, widzieliśmy w nim także miejsce dla PSL. Przedstawiliśmy wszystkim partnerom programowe warunki brzegowe i pragmatyczne przesłanie, że tylko w w takim szerokim porozumieniu jesteśmy w stanie osiągnąć realne polityczne cele. Kukiza zachęcaliśmy do odwagi, Konfederację do rozwagi, a PSL do faktycznej samodzielności i zerwania z retoryką „drugiej kolumny opozycji” idącej na wojnę z PIS. Przez jakiś czas udało się nawet stworzyć porozumienie Kukiz 15, Konfederacji i Prawicy Rzeczypospolitej, które miało iść do wyborów jako Komitet Wyborczy Prawica, ale w ostatniej chwili Paweł Kukiz zdecydował się na star z list PSL, które nie chciało wyjść  poza swoje „umiarkowane centrum”, i cały projekt wspólnego startu niezależnej prawicy się rozsypał. A było to przedsięwzięcie odważne i potencjalnie bardzo znaczące. Skupiłoby wszystkie główne, politycznie i ideowo, środowiska prawicowe, od konserwatystów i lberałów  po narodowców i antysystemowców. Po odejściu Pawła Kukiza Konfederacja nie była już zainteresowana rozwijaniem szerszego porozumienia i uznała że jest samowystarczalna w swoim gronie. Zaowocowało to faktem, że na początku ukształtowały się dwa bloki, jeden (Konfederacja) wokół liberałów i narodowców, drugi (Prawica) wokół konserwatystów i obrońców życia.

Ostatnie pytanie będzie bardzo łódzkie, ponieważ to z Łodzi pochodzę i tutaj mieszkam. Właściwie nie widziałem jakiejkolwiek kampanii. Nie było spotkań, plakatów, nawet w Internecie nie było zbyt głośno. Zamierzacie to zmienić?

Byłem w Łodzi w czasie kampanii, spotkaliśmy się z Tomkiem Głowackim i naszymi kolegami, ale jeśli rzeczywiście widoczność naszej kampanii była za mała – to po prostu musimy robić więcej i lepiej. A oczekiwania nas tylko mobilizują

Dziękuję Panu serdecznie za rozmowę przeprowadzoną dla czytelników Bloga Republikańskiego. Życzę powodzenia na dalszej drodze służby publicznej.


Ja nazywam się Marek Czuma, a to jest Blog Republikański

Piszę do Ciebie Prosto z Łodzi


Wszystkie materiały na blogu mogą powstawać dzięki Sklepowi Republikańskiemu. Kupując, wspierasz budowę społeczeństwa obywatelskiego.

Zostań na dłużej:

 

Marek Czuma
Autor Bloga Republikańskiego. Chrześcijanin, Polak, Łodzianin. Wierzy w ludzi i ich możliwości, kocha pomagać innym. Uważa, że człowiek wolny kształtuje siebie poprzez własne wybory oraz pracę. Poza tym fan Wiedźmina i CD Projektu - zarówno na giełdzie, jak i w działaniu.

2 thoughts on “Kiernicki: Wizja Prawicy RP przekracza „mały rząd” czy „państwo opiekuńcze”

  1. 1. Długo kadencja prezydencka oraz zwiększone uprawnienia wymagają opracowania realnej procedury impeachmentu.

    2. Podatek obrotowy zniechęca do inwestycji. Chyba że dodamy kolejne wykluczenie – poza funduszem płac. A to otwiera drogę do kolejnych wyjątków…

    3. Rozważanie „czy obiad był prywatny czy służbowy” wynika z naturalnej chęci obniżenia podatków. Ponieważ małe firmy nie mają takich możliwości optymalizacji podatkowej szukają sposobów leżących w ich zasięgo. Tylko tyle i aż tyle.

    4. Tak przedstawiony zwrot VAT w oczywisty sposób będzie niesprawiedliwy oraz dużo gorszy niż odpis od PITu (bo promuje konsumpcję zamiast zarabiania).

    5. Co jak 2 rodziców ma różne poglądy? Oddają po pół głosu? Głos dostaje ojciec (a kobieta nie ma prawa się sprzeciwić)?

    6. „Ogromny ZUS”? Jeżeli firma nie jest w stanie zarobić na opłacenie ZUSu to lepiej niech upadnie. Ogromny ZUS to jest na UoP. Problemem nie jest wysokość ZUSu, a jego oparcie na fikcyjnych prognozach i sztucznie manipulowanej pensji minimalnej.

    7. Opisana „cywilizacja chrześcijańska”, niestety, ale nie jest wolnościowa. Przy całej sympatii dla Kościoła, niestety, w Polsce chce on dyktować warunki wszystkim (dodatkowo, stojąc często w sprzeczności z oficjalną nauką kościelną).

Dodaj komentarz

Top