Dokładnie tydzień temu w środę odbyła się debata organizowana przez środowisko IT-Blog Wolnego Człowieka oraz Ambitną Polskę, podczas której wspólnie dyskutowaliśmy na temat rozwoju Łodzi w aspekcie technologii oraz biznesu. Debata składała się – tu ciekawostka – z panelu dyskusyjnego w formie otwartej. To znaczy, że poza panelistami w każdej chwili mogli wypowiedzieć się przybyli na debatę Łodzianie. I wypowiadali się – konstruktywnie, mądrze, z nadzieją oraz – co ważne – kultutralnie. Swoją drogą – na miejsce przyszła TV Toya, polecam zapoznać się z materiałem w wiadomościach;-). To co osobiście mnie „poraziło”, to naturalne, zdroworozsądkowe spojrzenie na życie i gospodarkę, które na debacie było właściwie wszechobecne. Spieraliśmy się, przedstawialiśmy różne wizje, ale każdy bazował na silnych, zdrowych fundamentach. Jestem przekonany, że z takimi ludźmi i z takim podejściem, za 20 lat Łódź będzie w zupełnie innym miejscu:-)

Debatowanie dla debatowania to jednak pewien rodzaj dziwnej twórczości, która ostatnimi czasu bardzo się rozrasta. Żeby nie dołączać do grona tych, którzy za sukces uważają samo spotkanie się w większym gronie, warto przejść do konkretów – podsumujmy to, co udało nam się ustalić na debacie. Z ogromu wypowiedzi wybrałem 5 – dwa pierwsze są dość „indywidualne”, które są pewną wskazówką dla każdego, kto chciałby, żeby Łódź rozwinęła się technologicznie. Trzy ostatnie dotyczą natomiast naszej wspólnej potencjalnej inicjatywy i tego „jak to zrobić”.

1. Zaufanie przede wszystkim

Tomek Szer prowadzi co tydzień spotkania „Robimy Startupy”, na których omawia dla zainteresowanych konkretne aspekty budowania firmy (jeśli chcesz dołączyć do grupy na facebooku, to tutaj zapraszam). Na naszej debacie jako panelista skupił się na arcy ważnej rzeczy, którą powtarzał jak mantrę – ufajmy sobie! Jeśli chcemy zbudować firmę, musimy być względem siebie bardziej otwarci, musimy sobie nawzajem ufać. Prowadzi to naturalną drogą również do konkluzji, że powinniśmy być względem siebie uczciwi – do czego jako organizator spotkania, oraz moderator IT-Bloga Wolnego Człowieka głęboko zachęcam.

Nie uda się zbudować od zera prawdziwej, porządnej i dobrej inicjatywy, kiedy zamiast zaufania będziemy się obwarowywali kolejnymi umowami i wewnętrznymi regulaminami. Nie oznacza to braku jakichkolwiek umów, jednak podstawową wartością powinna być uczciwość i wzajemne zaufanie, oraz otwartość. Z resztą, aby nadać osobny wymiar temu twierdzeniu, Tomek stwierdził, że zamiast mowy o technologicznym „ekosystemie” woli „wspólnotę” – takie określenie z góry zakłada pewną dobrowolność, zaufanie, uczciwość.

To co powiedział Tomek od razu podchwyciło kilka osób – między innymi paru prezesów firm, którzy odnieśli na rynku sukces i potwierdzają te słowa – Dolina Krzemowa, która dla nas wszystkich stała się pewnym symbolem, jest miejscem w którym panuje duży luz i twórcza atmosfera. Jednym z małych kroczków, który wszyscy przyjęliśmy był zwyczaj, że każdy do każdego zwracał się na „Ty” – niewiele, ale pozwoliło zerwać pewną barierę. Jesteśmy równi i razem staramy się budować coś wspaniałego.

2. Problemy są po to, aby je rozwiązywać

Jednym z moich pytań było „jakich problemów możemy się spodziewać?”. Na to pytanie bardzo spodobała mi się odpowiedź Kamila Janiszewskiego – jednego z twórców Listonica, który powątpiewał w szczególne konkretne problemy. „W Łodzi będą te same problemy co w każdym innym mieście w Polsce. Problemy się pojawiają i są po prostu do rozwiązania, nie ma nad czym długo rozmyślać”.

Sądzę, że to pewna myśl, która może być oczywista, ale którą warto sobie przyswoić. To, że stajemy przed problemami nie jest żadnym powodem, dla którego mielibyśmy zrezygnować, jeśli sprawa dla której działamy jest dobra. Trzeba po prostu stawić czoła problemowi – sądzę, że warto, żeby takie podejście charakteryzowało nas – Łodzian. Bardzo bym tego życzył każdemu z nas.



3. Nie róbmy drugiej doliny krzemowej – zróbmy Łódź Technologiczną

Kiedy z Januszem Wdzięczakiem z Ambitnej Polski wymyślaliśmy nazwę spotkania, standardowo padło „Łódź drugą Doliną Krzemową”. Po chwili zastanowienia jednak stwierdziłem dosadnie, że „drugich Dolin Krzemowych” było już w historii współczesnej dość sporo i nie ma co z Łodzi robić kolejnej.

Łodzianie obecni na debacie potwierdzili to spojrzenie – mamy wspaniałe, unikatowe miasto. Nie musimy i nie powinniśmy kopiować rozwiązań jeden do jednego, ponieważ to zwykle nie działa. Z resztą – historia Doliny Krzemowej wiązała się z wojną. Zakładam, że nikt z nas nie chce takiej przyczyny powstania naszej polskiej „stolicy” technologicznej.

Zamiast szukać wzorców, które skopiujemy – stwórzmy coś swojego. Na swojej pracy i własnym pomyśle zbudujmy unikatowy, łódzki ekosystem (lub wspólnotę;-) ) technologiczny. To naprawdę wspaniałe, że stoimy przed obliczem stworzenia czegoś swojego – od nas zależy końcowy kształt.

Debata o przyszłości technologicznej Łodzi – paneliści. Od lewej: Piotr Przymusiała, Kamil Janiszewski, Tomek Szer, Marek Czuma

4. Połączmy środowiska

Jednym z faktów o których pisałem w poprzednim artykule było to, że w Łodzi jest na czym budować. Odbywa się tu dużo spotkań technologicznych. Jest także wiele innych środowisk, które mogą przyczynić się do powstawania i rozwoju łódzkich firm technologicznych. Jak się okazało, dla przybyłych na debatę było to „oczywistą oczywistością”.

Bardzo prostą konkluzją, co do której również panowała ogólna zgoda było to, że problemem jest rozczłonkowanie środowisk – potrzeba więc je „spiąć” w jednym miejscu. Musimy doprowadzić do sytuacji, w której przenikać się będą programiści, graficy, marketingowcy, przedsiębiorcy oraz inwestorzy. Wszystko to w atmosferze otwartości, szacunku i niemal niepohamowanej twórczości. Jeśli uda się zbudować takie miejsce – zarówno wirtualne, jak i realne – zaczniemy wypełniać nawzajem luki brakującymi elementami.

Ile razy młodzi, pomysłowi i pracowici programiści tworzyli swoją aplikację, ale aplikacja kończyła jako kopia zapasowa gdzies na dysku, bo zabrakło marketingowca, lub kogoś, kto wyłoży choćby odrobinę pieniędzy? Czas z tym skończyć i przestać marnować potencjał, który ewidentnie w nas istnieje.

5. Jeśli budować – to oddolnie

Ostatni blok pytań dotyczył bardzo podstawowej kwestii – jeśli mamy zbudować ekosystem/wspólnotę, to mamy to robić sami, oddolnie, czy też polegać na pomocy administracji miasta?

To jak jednoznacznie odpowiedzieli paneliści oraz jak jednoznacznie przytaknęli Łodzianie „po drugiej stronie” – było naprawdę zaskakującym zjawiskiem. Piotr Przymusiała – jeden z panelistów – zajmuje się zawodowo wspieraniem innowacji w firmach. Tych prawdziwych innowacji, nie zaś tych na papierze unijnym. Każdego dnia wykorzystując metodologię TRIZ pomaga firmom przezwyciężać poważne problemy. Na postawione przeze mnie pytanie dawał bardzo jasną odpowiedź – im więcej oddolnych działań, im dalej od miejskich pieniędzy, tym lepiej.

Niektórzy mogą się zdziwić – przecież to często tanie zgarnięcie wielkich kwot! Z drugiej strony jest to jednak pragmatyczne i po prostu – uczciwe – podejście. Każdy kontakt z rozrośniętym i zbiurokratyzowanym aparatem politycznym ma swoje konsekwencje. To rosnące zobowiązania i często mimowolne przywiązanie do konkretnej opcji politycznej, w wielu przypadkach olbrzymia papierologia oraz oczekiwania ze strony włodarzy. No i – w końcu – te pieniądze nie biorą się znikąd. To nasze pieniądze, które oddaliśmy w podatkach. Zdecydowanie lepiej zbudować to co chcemy i jak chcemy – w niezależności od zewnętrznych, politycznych czynników.

Poza tym zgarnianie „tanich pieniędzy” to omijanie naturalnej ścieżki rozwoju. A zwykle jak ktoś omija naturalną ścieżkę rozwoju, to potem bardzo szybko – i z wielkim hukiem – upada. Lepiej jest na własnym pomyśle i solidnej pracy budować coś trwałego i prawdziwego. Łodzianie są na to gotowi i chętni, aby to przeprowadzić. Trzeba jednak ruszyć się z miejsca i przygotować na długi marsz – stawiając cegłę, za nudną cegłą

Laboratorium w Lab Factor, w którym odbyła się debata

Połączmy więc środowiska – zacznijmy teraz

Nie czekając długo, zacznijmy od prostych rzeczy. Poniżej wypisuję środowiska, które mogą okazać się pomocne dla każdego, kto chce rozwinąć firmę technologiczną, dowiedzieć się czegoś ciekawego z IT, lub po prostu – wejść w ten świat. To również doskonałe miejsca dla każdego młodego twórcy, który chce poznać innych, podobnych ludzi.

Łódź Ruby User Group (LRUG) – Grupa fascynatów technologii Ruby on Rails. Aktualnie prowadzona przeze mnie.

Women in Technology (WiT) – Grupa kobiet w IT, które wspierają inne kobiety. Pisałem artykuł o tym jakiś czas temu, który można przeczytać tutaj.

Data Science Łódź (DSŁ) – Ludzie zajmujący się (i zawodowo i hobbystycznie) szeroko pojętym Data Science. Big Data i Machine Learning to tematy, które nie są im obce.

Java User Group Łódź (JUG Łódź) – Programiści ze świata Javy. Poruszane tematy jednak często wybiegają poza świat samego języka i dotykają szerokiego zakresu bogatej kolekcji javowych technologii.

Robimy Startupy – Inicjatywa jednego z naszych panelistów – Tomka Szera – mająca na celu przekazywanie wiedzy o budowaniu startupów.

Towarzystwo Biznesowe Łódzkie (fb/strona) – Klub networkingowy skupiający przedsiębiorców z różnych branż. Ich podstawową są wartości etyczne oparte na chrześcijańskich wartościach. Wierzą, że sukces można osiągnąć wspólnie, a ułatwić to może porządnie zbudowana siatka kontaktów – stawiają na relacje w biznesie.

Zachęcam do przysyłania linków do swoich inicjatyw, lub spotkań, które się odbywają w Łodzi, a mają tematykę technologiczną, biznesową, inwestorską lub marketingową.


Ja nazywam się Marek Czuma, a to jest IT-Blog Wolnego Człowieka

Piszę do Ciebie Prosto z Łodzi


Mam jeszcze jedną prośbę – podaj ten artykuł dalej. Polub na facebooku, udostępnij, czy po prostu prześlij znajomemu. Aby zbudować Łódź Technologiczną, potrzebujemy śmiałości i otwartości – również w komunikacji. Wspierajmy się wzajemnie. Zapraszam do zostawienia maila – zero spamu, 100% dobrych treści.