Jesteś tutaj
Główna > Kreatywne IT > Kobiety w IT [pokłosie spotkania WIT Łódź]

Kobiety w IT [pokłosie spotkania WIT Łódź]

Kobieta informatyk jest jak świnka morska – ani świnka, ani morska.

Pewnie wielu moich czytelników zna ten niewybredny dowcip. Niezależnie od tego czy kogoś śmieszy, czy obrusza – nie sposób ukrywać, że temat kobiet w IT jest bardzo gorący i najczęściej prowadzony w 100% przez emocje – główny nurt dyskusji bardzo często wytycza to, czy rozmówca wyznaje poprawność polityczną, czy jest jej przeciwnikiem.

Na IT-Blogu Wolnego Człowieka oczywiście mówimy poprawności politycznej „good bye”, na jej miejsce zapraszając elementarną kulturę osobistą. Dziś pora zająć się tematem kobiet w IT – byłem niedawno na spotkaniu Women In Technology Łódź, a teraz zainspirowany wydarzeniem i rozmowami przeprowadzonymi w 6. Dzielnicy zapraszam do zapoznania się z tematem.

Jeśli czytasz ten tekst i zastanawiasz się czy zacząć programować – pozwól, że wprowadzę Cię w nasz świat bez zbędnej terminologii, żargonów i dziwnych zwyczajów. W razie jakichkolwiek pytań – pisz na mojego maila (marek.czuma@gmail.com)

Powody, dla których kobiety w IT to rzadkość

Na początek spójrzmy na fakty (Badania Siemens Polska 2015).

Do studiów inżynierskich przygotowuje się aż 40-45% kobiet, które podchodzą do matury. Na studia inżynierskie aplikuje natomiast… jedynie 12% z nich! Pytanie jakie rodzi się automatycznie to „dlaczego?”. Oczywiście za pytaniem „Dlaczego do studiów inżynierskich podchodzi mniej kobiet” idzie drugie – „czemu kobiety, które myślą o IT bardzo często nie decydują się na to?”.

Blog Hakierka (autorka: Amanda) daje w odpowiedzi aż cztery powody:

  • Brak wzorców
  • Popkultura
  • Seksizm
  • Brak pewności siebie

Mimo, że w pierwszym punkcie Hakierka wymienia kilka wyrazistych, silnych postaci kobiecych ze świata IT, twierdzi, że „brak wzorców” jest problemem. Być może wzorce te nie są jeszcze aż tak znane, a być może po prostu jest ich mniej, ponieważ kobiet jest w tej branży po prostu mniej? Autorka artykułu wini popkulturę (m.in. popularny serial Silicon Valley), gdzie kobiet w IT jest za mało, a jeśli istnieją, to przedstawiane są jako te głupawe. O ile pierwszy argument – wybacz Hakierko – jest po prostu głupi, bo niby czemu ktoś miałby zniekształcać rzeczywistość w imię ideologicznych racji? – to z drugim się zgadzam. Chociaż w „Dolinie Krzemowej” większość kobiecych ról to postacie pozytywne i rozgarnięte, to pewnie w wielu innych miejscach kobiety są przedstawiane jako „te gorsze”.

Jeśli chodzi o seksizm – autorka nie podaje żadnych dogłębniejszych argumentów.

Daria Woźnicka, organizatorka WIT Łódź
Daria Woźnicka, organizatorka WIT Łódź

W firmie w której pracuję seksizm właściwie nie istnieje. Obaw o wszechobecny seksizm nie potwierdzają również kobiety, z którymi rozmawiałem. Jedna z nich – Magda – zgodziła się wypowiedzieć dla IT-Bloga Wolnego Człowieka. Jej zdaniem kobiety są raczej mile widziane w zespole. Ludzie mówią po pracy, że „fajnie było”.  Zdaje się to potwierdzać Somar, jedna z prelegentek, która mówi, że po ich kursach „dziewczyny z reguły nie są traktowane gorzej. Zdecydowanie pomaga zmysł artystyczny i poczucie estetyki – szczególnie we frontendzie”.

Wielokrotnie jednak słyszałem najpoważniejszy argument, który pokrywa się z ostatnim punktem wymienianym przez Hakierke i w środowiskach kobiecych powtarzany jest jak mantra – kobiety nie wierzą w siebie. Wspomniana wcześniej Magda mówi, że odbija się to na pensjach.

Kobiety mniej zarabiają, wynika to z niedocenienia ich przez siebie. Na rozmowie rekrutacyjnej często proponują mniejsze pieniądze

Magda

To samo mówi Somar, która bierze udział w organizacji kursów, na których kobiety są przygotowywane do IT. Twierdzi, że widać wyraźnie, że kobiety w siebie nie wierzą. Jak dodaje – zazwyczaj jest to kwestia utartych stereotypów, że mężczyźni lepiej radzą sobie z technologią.

Jeśli więc chcemy, aby w branży IT było więcej kobiet, musimy zastanowić się, w jaki sposób przede wszystkim zwiększyć poczucie własnej wartości u płci pięknej.

WIT Łódź – dobra odpowiedź na problem

„Moim celem w prowadzeniu łódzkiej gałęzi Women In Technology nie jest walka z seksizmem, prawa kobiet czy o równouprawnienie. Chciałabym osiągnąć to, o czym mówię na początku każdego spotkania – sprawić, by kobiety poznały osobiście kobiety-inżynierów, przestały się bać, odważyły się zacząć karierę w branży IT, by było nas więcej – sami mężczyźni nie załatają dziury w zapotrzebowaniu na specjalistów”

Daria Woźnicka, organizatorka WIT Łódź

Osobiście twierdzę, że spotkania takie jak Women In Technology to jedyna sensowna forma wspierania kobiet w IT i „walki o ich prawa”. Nie, nie dostałem pieniędzy od tej organizacji. Żeby jednak naświetlić „jak to wygląda”, dosłownie w kilku krótkich punktach przedstawię o czym były poszczególne prezentacje.

Jak wkręcić się w IT od 0?

Prelegentka jest humanistką, która od dziecka zajmowała się mnóstwem rzeczy. Jest muzykiem, pasjonatką zwierząt i detali ludzkiego organizmu. Animatorka dziecięca i lektorka języka angielskiego.

Obecnie inżynier IT i Junior Software Developer z rocznym doświadczeniem. Na prezentacji zachęcała kobiety, które są humanistkami, żeby – jeśli tylko chcą – uwierzyły w siebie i zaczęły swoją przygodę.

To bardzo istotne, biorąc pod uwagę jak dużo kobiet jest w branżach humanistycznych, oraz jak wiele z nich w siebie nie wierzy (w aspekcie IT – o czym pisałem wyżej).

SCRUMmunication

Druga prelegentka to absolwentka informatyki z wydziału FTIMS na PŁ. Posiada doświadczenie w kierowaniu i współpracy z zespołami międzynarodowymi, więc zna się na rzeczy.

Na spotkaniu opowiadała o metodologii SCRUM i o tym jak profesjonalnie zarządzać zespołami – jakie są pułapki i jak robić to wszystko z głową.

W mojej ocenie bardzo ważny temat, poważnie przygotowujący słuchaczy do wejścia w branżę – w końcu IT to nie tylko „klepanie kodu”, ale codzienna zespołowa praca. Taka prezentacja daje poważną, konkretną wiedzę i pozwala wejść w branżę „mniej świeżym”.

Cztery kroki do zmiany branży

Ostatnia prezentacja pokazywała jak wkręcić się w branżę. W przeciwieństwie do pierwszej była mniej „świadectwem”, a bardziej „tutorialem” z szeroką listą bardzo konkretnych narzędzi i praktyk.

To bardzo istotne, ponieważ konkretu nierzadko brakuje. To znaczy nawet jak ktoś wyjdzie natchniony z jednej czy drugiej konferencji i ma poczucie „Tak! Zrobię to!”, potem wraca do domu i myśli „ale jak…”.

Ta prezentacja tłumaczy „jak” i daje dużo konkretu.

Jak widać, poza niewątpliwie wspaniałą atmosferą, WIT to przede wszystkim realna pomoc – od kobiet, dla kobiet. I takie coś właśnie uważam za jedyną dobrą formę wsparcia. Zawsze jestem zwolennikiem pracy pozytywnej – a więc zamiast równać mężczyzn „w dół” (i na przykład ustawowo utrudniać im pracę w IT), kobiety którym się udało pomagają innym kobietom, aby te stawały się coraz lepsze. To właśnie ciągnie rynek w górę – brawo babeczki! Oby tak dalej.



IT – dobre miejsce na feminizm?

[UWAGA! TUTAJ ZACZYNA SIĘ MOJA BARDZO SUBIEKTYWNA OPINIA]

Zarówno przed spotkaniem Women in Technology, jak i po nim rozmawiałem z wieloma kobietami z różnych miejsc branży (oraz takimi, które do branży dopiero się dobijają) i wniosek jest jeden – nie ma jednego twardego frontu kobiet. Są takie, które wykazują „odchył feministyczny”, jak i takie, która podchodzą do sprawy z dystansem. Najczęściej zadawałem dwa pytania – „Czy sądzisz, że kobiety w IT są traktowane nierówno?”, oraz „czy sądzisz, że powinniśmy dążyć do wyrównania liczby kobiet i mężczyzn w IT za wszelką cenę?”.

Do Polski weszła jakiś czas temu firma NetEnt ze Szwecji (a jakże), która postawiła sobie za cel zrównanie zatrudnienia kobiet i mężczyzn w każdym obszarze pracy. Osobiście twierdzę, że nie ma chyba głupszego pomysłu na cokolwiek. Na szczęście nie jestem w tym spojrzeniu odosobniony – kobiety z którymi rozmawiałem, nie chcą wyrównywania na siłę kobiet i mężczyzn (w znaczeniu ilościowym). Najbardziej chyba spodobała mi się reakcja Ani, którą poznałem właśnie na WIT.

„Tak, róbcie na kobiety łapanki na ulicy, zamykajcie w piwnicy i nie wypuszczajcie dopóki nie nauczą się programować”

Ania

Pytanie zatem – skoro nie dążyć do „50/50” za wszelką cenę, to co możemy zrobić my – ludzie, którzy w branży już siedzą? Tutaj znów przywołam wypowiedź Ani – „Jedynie co to możecie dać im szanse na wejście w IT poprzez otwarcie się na nie, zachęcenie, wyjaśnienie, wdrożenie. Ale przecież nikogo nie zmusicie”.

Dlatego właśnie uważam WIT za taką organizację, która działa w dobry, pozytywny sposób. Zachęcajmy, pokazując, że się da, wdrażajmy, ale na końcu i tak zawsze powinny liczyć się kompetencje.

Czemu naprawdę musimy na kolejnym obszarze toczyć wojnę płci? Czasem mam wrażenie, że współczesny świat ma naprawdę za dużo wygód i jest zbyt dobrze, skoro takimi głupotami się zajmujemy jak to czy lepsza jest kobieta czy mężczyzna. Odpowiedź moja, również jako chrześcijanina jest jedna: KAŻDE. I im więcej słyszę rozmów, w których jedna strona ma udowodnić, że kobiety się nie nadają do IT, a druga, że kobiety mają większe predyspozycje niż mężczyźni, tym częściej mam ochotę puścić Mariusza Maxa Kolonko.

Dla tych, którzy są „z zewnątrz” – drodzy Państwo, obecnie IT to tak gigantyczna branża, że pracę w różnych jej obszarach mogą znaleźć ludzie o różnych predyspozycjach. Nie ma co ukrywać, że z zasady kobiety i mężczyźni się różnią. Jeśli ktoś twierdzi inaczej – to znaczy, że jest ideologiem. Nie ma też co szufladkować ludzi, bo można kogoś skrzywdzić, lub czyjegoś potencjału nie wykorzystać, po prostu.

Ostatnie więc moje zdanie brzmi – może skończmy głupie ideologiczne dyskusje o tym która grupa płciowa się nadaje, a która nie, a może zacznijmy kierować się tym… kto się nadaje, a kto nie?


Ja nazywam się Marek Czuma, a to jest IT-Blog Wolnego Człowieka

Piszę do Ciebie Prosto z Łodzi


Jeśli uważasz, że warto zająć się poważnymi rzeczami, a o sprawach trudnych rozmawiać dojrzale – polub mój Fanpage na Facebook’u i podaj artykuł dalej, w ten sposób będziemy uświadamiali i aktywizowali coraz więcej ludzi. Zapraszam do zostawienia maila – zero spamu, 100% dobrych treści.


Marek Czuma
Autor Bloga Republikańskiego. Chrześcijanin, Polak, Łodzianin. Wierzy w ludzi i ich możliwości, kocha pomagać innym. Uważa, że człowiek wolny kształtuje siebie poprzez własne wybory oraz pracę. Poza tym fan Wiedźmina i CD Projektu - zarówno na giełdzie, jak i w działaniu.

6 thoughts on “Kobiety w IT [pokłosie spotkania WIT Łódź]

  1. kobiety górą! 😀 ja od zawsze marzyłam żeby być programistką, ale się nie udało niestety zrezygnowałam bo przeraziła mnie matematyka na studiach, poszłam trochę bokiem ale pracuję w zawodzie 🙂

  2. Właśnie wymieniłeś wszystkie powody, dla których nie powiedziałam nikomu z rodziny, że postanowiłam zacząć przygodę z programowaniem. Mam nadzieję, że nabiorę odwagi, kiedy już trochę się nauczę…

    1. Kasiu, solidna praca podstawą do wszystkiego. Jeśli chcesz coś komuś udowodnić, to najlepiej wziąć się na serio za to, przyłożyć i dojść do efektów. Nie głośny krzyk i wyzwiska, ale prawdziwe efekty – to one obronią Cię same;-) Rób to najlepiej jak potrafisz, a ja oczywiście jak tylko mogę to będę pomagał. Nie bój się eksperymentować, drążyć, programować. Popełniaj tak dużo błędów jak tylko możliwe, bo to one Cię doprowadzą do szczytu (oczywiście jeśli będziesz wyciągać wnioski).
      Przeczytaj artykuł o Michaelu Jordanie (jest jeszcze na stronie głównej), opisuję tam jak jego porażki doprowadziły go do wielkości.

  3. Jestem aktualnie na studiach informatycznych (powoli kończę) i całkowicie się z Tobą zgadzam. Sama mam spory problem z docenieniem siebie i w firmie zarabiam mało, jednak głównie dlatego, że pozwolono mi pracować w trakcie studiów, a przy moim planie praktycznie mnie nie ma w firmie (pracuję zdalnie).
    Super artykuł nawet po blisko 1,5 roku 🙂

    1. Dziękuję bardzo! Cóż, ja mam prostą receptę na zdrowe docenianie się: założyć sobie cel, który jest troszkę ponad mnie a następnie go zrealizować. Po iluś takich zrealizowanych celach, zaczynasz widzieć, że coś jesteś warta. I to tak w konkrecie:-) Ważne, żeby ciągle iść do przodu.

Dodaj komentarz

Top