Jesteś tutaj
Główna > Gospodarka > Pierwszy sukces Rządu – i co dalej? [fakty, opinia i wnioski]

Pierwszy sukces Rządu – i co dalej? [fakty, opinia i wnioski]

W cieniu burzliwych rozmów światopoglądowych uciekają nam rzeczy, które wpływ mają na nas wszystkich, o których my – ludzie świadomi i wolni – musimy wiedzieć. Jeśli czytasz regularnie mój fanpage, szczególnie cykl #NaukaPrzyKawie to wiesz, że krytykowałem rząd za politykę finansową. Tym razem czas na pozytywną informację i moją krótką opinię z tym związaną, ponieważ w mojej ocenie mamy do czynienia z pierwszym realnym sukcesem rządów Prawa i Sprawiedliwości.

Deficyt Najniższy od 7 lat – fakty

Za czas styczeń – sierpień 2016 deficyt finansów publicznych był najniższy od 7 lat (oczywiście za analogiczne okresy). Na początek poznajmy kilka suchych faktów, które wyciągnąłem ze strony Ministerstwa Finansów:

Styczeń – sierpień Przychody Wydatki Deficyt
Za rok 2016 214,5 mld zł (68,4%) 229,5 mld zł (62,3%) 14,9 mld zł (27,3%)
Wobec analogicznego okresu 2015 + 27,3 mld zł ( + 14,6%) + 16,36 mdl zł (+ 7,7) – 10.9 mld zł (- 42,3%)

 

Przyjrzyjmy się danym związanym z głównymi przychodami podatkowymi, bo te pokazują pewną ciekawą rzecz.

Rodzaj podatku Różnica w stosunku do analogicznego okres 2015
VAT + 5,9 mld zł (7,4%)
PIT + 2,2 mld zł ( + 7,7%)
CIT + 0,4 mld zł (+ 2,5%)
Akcyzowy i od gier + 2,1 mld zł (+ 5,1%)

 

Na zielono zaznaczyłem dwa największe wzrosty, przyjrzymy im się za chwilkę. Tymczasem spójrzmy na podobne zestawienie, ale z kategorii wydatków. Interesująca, choć przerażająca jest jedna pozycja.

Rodzaj wydatku Wydatek w okresie styczeń-sierpień 2016 Różnica w stosunku do analogicznego okresu 2015
Obsługa długu 20,2 mld zł + 2,4 mld zł (+ 13,5 %)
Rozliczenia z budżetem ogólnym UE z tyt. środków własnych 11,6 mld zł – 1,3 mld zł (- 10%)
Dotacje dla Funduszu Emerytalno-Rentowego 10,3 mld zł – 0,4 mld zł (- 3,4%)
Dotacje dla Funduszu Ubezpieczeń Społecznych 30,7 mld zł + 2,8 mld zł ( + 10%)
Subwencje ogólne dla jednostek samorządu terytorialnego 39,5 mld zł + 1,2 mld zł (+ 3,1%)

 

Dużo liczb, sporo tabelek, złotówek i procentów. Przejdźmy zatem do mojej krótkiej analizy sytuacji – ponieważ najniższy deficyt zaskoczył nas wszystkich, a najbardziej chyba milczących jak grób przywódców opozycyjnych ugrupowań.

Niespodzianka czy odpowiedzialna polityka? Media lewicowe milczą – czyli jak to się w ogóle stało, że budżet zaskoczył wszystkich?

Przypomnijmy, co działo się w kampanii wyborczej. Wszyscy zastanawialiśmy się, jak możliwe będzie sfinansowanie programu 500+. Media lewicowe się nie zastanawiały,  one wiedziały, że się nie da. Przypomnijmy wyrywek informacji z obliczeń, jak wszyscy pamiętamy jednak – dość reprezentatywny. Za przykład weźmy informację z Gazety Wyborczej.

„Tylko trzy pomysły kandydata PiS niemal potroiłyby nasz ubiegłoroczny deficyt budżetowy. (..) Kandydat PiS przyznałby każdej rodzinie comiesięczny dodatek 500 zł na drugie, trzecie i kolejne dziecko do 18. roku życia.”

Jak wylicza Wyborcza koszty takich zasiłków można szacować na co najmniej 20 mld zł rocznie”. Oczywiście liczby te przedstawiają mniej więcej matematyczną prawdę, sam się zastanawiałem wtedy w jaki sposób taki program da się zrealizować. Problem leży zupełnie gdzie indziej…

Większość krytykantów programu 500+ licząc koszty, postępowała według prostego wzoru

koszty = [ilość dzieci] * 500 zł * 12 miesięcy.

Ok, to jest kwota wydatków. Tylko że…

Te kwoty to NIE JEST koszt programu, ale jedynie wydatki programu!

Koszt programu = wydatki – przychody które są jego skutkiem.

Jakie przychody może spowodować program 500+?

Chyba każdy z nas, pomijając medialne gwiazdeczki, wie mniej więcej z jakimi kosztami wiąże się utrzymywanie rodziny. Kiedy rodzina dostaje więc 500 zł, rzadko zostawia je w skarpetce. Najczęściej tego samego miesiąca pieniądze te przepływają dalej przez krwiobieg gospodarki… zasilając budżet. Im więcej bowiem pieniędzy przepływa przez gospodarkę, tym więcej pieniędzy trafia przy okazji do budżetu dzięki podatkom – głównie konsumpcyjnym. Im więcej też przepływa pieniędzy przez gospodarkę, tym bardziej również pensje rosną, a wpływy z tytułu podatków dochodowych stają się większe.

Tyle teorii – czy sprawdziło się to w tym przypadku? Sprawdźmy.

Wpływy z głównego podatku konsumpcyjnego (VAT) wzrosły… o 7,4 % w stosunku do zeszłego roku! Największe jednak wpływy były związane z podatkiem PIT! Ten wzrósł aż o 7,7%.

 

Program 500+ to oczywiście nie jest jedyny koszt, jest jednak najbardziej kontrowersyjny. To co jednak najważniejsze, to że po uchwaleniu obecnego budżetu (pod koniec 2015 r.)  pojawiły się słuszne obawy związane z tym, czy budżet nie jest zbyt „rozbuchany”. Sam rozkładałem ręce gdy widziałem założony deficyt. Tak zupełnie nawiasem – dokładnie ta samo rozkładam ręce w tym roku. Tak naprawdę liderów lewicowych formacji w Polsce co chwila zajmowała nieodpowiedzialność budżetu.

Niebywale istotny jest fakt, że udaje się polskiemu rządowi obniżać deficyt, za co należą się gratulacje w pierwszym rzędzie Ministrowi Szałamasze (nota bene zdymisjonowanemu…). To pierwszy krok do racjonalizacji budżetu w ogóle – a w konsekwencji do obniżania długu. Czemu tak istotne jest dążenie do racjonalnego gospodarowania pieniędzmi?



O deficycie słów kilka – racjonalny budżet ratunkiem dla Polski

Jeśli ktoś chce doczytać na temat tego czym jest deficyt, a czym dług publiczny – zapraszam do odpowiedniego odcinka #NaukaPrzyKawie.

W mojej opinii zdecydowanie zbyt mało mówimy o tym, że finanse powinny być systematycznie uzdrawiane – przede wszystkim kosztem wydatków. Rząd powinien wiedzieć, że zależy nam na zdrowym budżecie. Czemu? Widzimy to w wydatkach – na samą obsługę długu poszło w okresie styczeń – sierpień poszło ponad 20 mld zł, zaś rokrocznie wychodzi około 30 mld zł!

Zastanówmy się na co moglibyśmy wydać te pieniądze, gdybyśmy nie musieli spłacać długu. Oto moje top 4:

Moglibyśmy rozwinąć poważnie podbój kosmosu

Gdybyśmy nie mieli długu, moglibyśmy rozwinąć podbój kosmosu
Gdybyśmy nie mieli długu, moglibyśmy rozwinąć podbój kosmosu

Moglibyśmy ZUPEŁNIE usunąć CIT

usunąć CIT
Gdybyśmy nie mieli długu, moglibyśmy usunąć podatek CIT

Moglibyśmy obniżyć PIT do… 6 %

Gdybyśmy nie mieli długu, moglibyśmy obniżyć PIT do 6%
Gdybyśmy nie mieli długu, moglibyśmy obniżyć PIT do 6%

Moglibyśmy uczynić z Polski militarną potęgę (400% obecnego budżetu armii)

Gdybyśmy nie mieli długu, moglibyśmy uczynić z Polski militarną potęgę
Gdybyśmy nie mieli długu, moglibyśmy uczynić z Polski militarną potęgę

Jeśli macie lepsze propozycje – zapraszam, będę robił kolejne infografiki;-)

Tak czy inaczej – do zniwelowania długu publicznego należy dążyć. Również dlatego, że gdy jesteśmy zadłużeni, jesteśmy również zależni od innych państw, a do jak największej (oczywiście do zdrowych granic) niezależności powinniśmy dążyć.

Co powinien teraz moim subiektywnym zdaniem zrobić rząd?

Obecny rząd pokazał, że finanse potrafi trzymać w ryzach – tym samym wymagania, jakie mu stawiamy, powinny wzrosnąć. Ja osobiście od początku podkreślam, że trzy podstawowe zadania rządu obecnie to:

  • Uprościć prawo podatkowe
  • Zderegulować/odbiurokratyzować prawo gospodarcze
  • Obniżyć podatki

To samo podtrzymuję teraz – obecny system podatkowy nie tylko nie sprzyja, ale i poważnie przeszkadza w codziennym życiu, przede wszystkim przedsiębiorców. Jego poziom skomplikowania i niewydajność plasuje nas na szarym końcu każdego z rankingów. Sam w sobie jest anty-użyteczny i jego konstrukcje niekiedy zdają się wyglądać, jakby tworzył go jakiś anty-polski szpieg. Przykładów można mnożyć, dla niezorientowanych podam tylko jeden.

Przypuśćmy, że chcesz założyć firmę. Dajmy na to, że czytasz IT-Blog Wolnego Człowieka już jakiś czas, spłynął na Ciebie duch kreatywności i przedsiębiorczości i myślisz sobie „hmm, no dobra, zacząłem coś robić, tworzę, nagrywam i chciałbym zacząć sprzedawać. Założę działalność gospodarczą!”. Problemy zaczynają się już na samym początku. Dobrze wiemy wszyscy, że tworzenie firmy od zera to ciężka, mozolna praca, a efekty często mizerne – przede wszystkim na początku. Nie chcesz rzucać się na głęboką wodę, zbierasz przez pół roku pieniądze. Kiedy w końcu zaczynasz, otwierasz firmę „na boku” – pracujesz 40 godzin tygodniowo na etat, ale kolejne 30 lub 40 poświęcasz na rozwój firmy. W efekcie tyrasz od świtu po noc. Pierwsze efekty są, ale co to… nagle musisz płacić podatki. „Ok, podatki są ok, państwo jakoś musi wybudować drogi po których jeżdżę”. Problem w tym, jakie te podatki są. Otóż…

Na samym początku co miesiąc musisz płacić ~450 zł składek ZUS + podatek PIT (18% od dochodu)! To znaczy, że jeśli zarabiasz 500 zł, podatki zabierają Ci niemal wszystko. Jeśli zarabiasz 1000 zł, podatki to ponad połowa.

Po dwóch latach jednak, przechodzisz na tzw. duży ZUS. Od teraz płacisz… ponad 1100 zł + PIT! Wow, to naprawdę sporo. Jeśli zaczynasz, płacenie ponad 1100 zł za sam fakt, że masz działalność zakrawa o kpinę. Nawet nie dowcip, ale czystą, bardzo szyderczą kpinę…

Moje oczekiwania wobec rządu – Uprościć podatki, deregulować, obniżyć podatki.

Takich rzeczy w systemie podatkowym jest multum. Nasz system jest absurdalnie skomplikowany, drogi i niewydajny. Przez to tracimy My – podatnicy, oraz traci państwo, które również jest ofiarą złych podatków. PIT to ultra niewydajny podatek, który w dużej mierze zjada się sam (jego koszty są niebywale drogie).

W efekcie samej konstrukcji „systemu podatkowego” my dostajemy mało pieniędzy, państwo wydaje dużo, a przedsiębiorcy muszą się zastanawiać, czy przypadkiem nie robią błędu, zamiast zająć się odważnym rozwijaniem biznesu – to wszystko jest nie tak jak powinno być.

Dlatego właśnie w pierwszym rzędzie uprościć prawo podatkowe. Wtedy my nie będziemy musieli się zmagać z aż tak gigantyczną ilością absurdów, a państwo będzie mogło wydobyć oszczędności. W drugim rzucie (lub jednocześnie), ograniczać biurokrację i przerost prawa. Przez biegunkę legislacyjną i zawiłości prawne, gospodarka traci rocznie nawet do 200 mld zł. 200 mld zł! Niebywałe ilości pieniędzy, gdyby 1% z tego trafił do naszych kieszeni, każdy z nas byłby bogatszy o ponad 5000 zł. Gdyby 10% z tego trafiło do państwa (a przypominam, że podstawowy VAT to 23%, PIT = 18%, CIT = 19%), moglibyśmy z tego spłacić zupełnie zadłużenie za styczeń-sierpień. Oczywiście to bardzo uproszczone obliczenia, ale chodzi o oddanie skali zjawiska, jaki pożera nam biurokracja. Tak więc drugi krok – odbiurokratyzowanie. Trzeci – obniżka podatków. Poprzednie dwa były bez kosztowe. Mogły jednak dać i nam i państwu pieniądze, które potrzebne będą do obniżki długu, oraz… obniżki podatków. Gdy zaś podatki pójdą w dół, wszyscy zaczniemy się bogacić. W efekcie – państwo również zacznie się stawać coraz bogatsze. Nie można jednak zacząć od obniżki, ponieważ trzeba się liczyć z obniżeniem wpływów (a nawet jeśli będzie podwyżka wynikająca z krzywej Laffera, to nie można jej przewidzieć liczbowo).

Tak więc, podsumowując – Po pierwsze uproszczenie prawa podatkowego. Po drugie – deregulacja, po trzecie – obniżka podatków.


Ja nazywam się Marek Czuma, a to jest IT-Blog Wolnego Człowieka

Piszę do Ciebie prosto z Łodzi

 


Jeśli uważasz, że o ważnych rzeczach powinniśmy wiedzieć i rozmawiać, dołącz do mojego fanpage’a na Facebook’u. Jeśli chcesz być na bieżąco z tym co robię, zostaw swojego maila. To co mogę obiecać, to zawsze w 100% wartościowe treści.

Marek Czuma
Autor Bloga Republikańskiego. Chrześcijanin, Polak, Łodzianin. Wierzy w ludzi i ich możliwości, kocha pomagać innym. Uważa, że człowiek wolny kształtuje siebie poprzez własne wybory oraz pracę. Poza tym fan Wiedźmina i CD Projektu - zarówno na giełdzie, jak i w działaniu.

8 thoughts on “Pierwszy sukces Rządu – i co dalej? [fakty, opinia i wnioski]

  1. Dlaczego bierzesz się za pisanie o sprawach o których nie masz bladego pojęcia? Jak to wszystko ma się do obecnej sytuacji geopolitycznej? Jak to wszystko ma się do dlugofalowych planów redukcji swiatowych dlugów za pomoca inflacji? I zapewne najwazniejsze w tym wszystkim jak to wszystko ma sie do pozycji zagranicznego kapitalu w Polsce? Zajmij sie rysowaniem, bo wprowadzasz tylko laikow podobnych sobie w błąd.

    1. Czemu mam odnosić obniżkę deficytu do sytuacji geopolitycznej? Nie miała rewolucyjnie innego znaczenia niż rok temu. Inflacja w Polsce nie istnieje, tak nawiasem;-)
      Obecnemu rządowi zarzucano od samego początku (słusznie), że nie będzie w stanie spiąć budżetu. Kiedy okazuje się, że potrafi dużo lepiej niż poprzednie – piszę o tym. Sorry, ale będę pisał o ważnych rzeczach, o których się nie mówi. Gdy rząd nas zadłuża – piszę o tym (i tłumaczę, co ważniejsze). I tak – kiedy rząd nie będzie się wywiązywał z obietnic, będę o tym pisał. Kiedy będzie przeprowadzał trudne reformy, będę o tym pisał, bo wiem – i mnóstwo innych osób twierdzi podobnie – że musi być miejsce, w którym o takich rzeczach się pisze w oderwaniu od sympatii politycznych. Więc sorry Winnetou – albo napisz coś konkretnego, dzięki czemu reszta zyska wiedzę lub świadomość, albo leć hejtować gdzie indziej 😉

  2. W dobie zerowych stóp procentowych, naprawdę nawolujesz do redukcji zadłużenia kosztem państwowych wydatków. Miesięcznie EBC drukuje 80miliardow euro na podtrzymanie płynności finansowej w strefie Euro, Amerykanie o kolejne pół roku odkładają podwyżkę stóp procentowych a i pojawiają się plotki na temat kolejnego luzowania ilościowego. Bank of Japan że swoimi interwencjyjnymi skupami akcji już od dłuższego czasu jest największym graczem na japońskiej giełdzie. Cały świat drukuje pusty pieniądz, Skala zadłużenia jest tak wielka że nie ma absolutnie żadnej możliwości spłaty tych zobowiazan. Polska nie dysponuje pozycja ani kapitałem zdolnym do utrzymania nas na powierzchni w przypadku kryzysu wielokrotnie silniejszego niż 2008rok. I w takim kontekście sytuacji międzynarodowej mamy się kierować neoliberalna ideologia, zostać Chrystusem narodów, zrezygnowac z możliwości inwestycyjnych jakie mamy z dostępem do tak taniego kapitału i zacząć splacac dług?Mamy obnizyc podatki co albo rzuci na zer zachodnich korporacji to jeszcze nam tutaj zostało czy narazić się na złamanie prawa unijnego i międzynarodowego? Mi nie chodzi o to oczym piszesz tylko nie zdajesz sobie sprawy z konsekwencji działań o których piszesz a sponsorowanie takich artykułów na FB sprawia że ludzie bez wiedzy w tym temacie biorą później te ideologiczne frazesy za prawdę objawiona.

    1. Przyznaję, że bardzo ciężko będzie spłacić nasz dług – zgadzam się. I nie da się tego zrobić w ciągu kilku lat. Nie zgadzam się natomiast co do spojrzenia na dług w stylu Keynes’owskim. Dług ma swoje bardzo poważne konsekwencje, które przedstawiłem w skrótowej formie w 3 części tego artykułu.
      Obniżanie podatków nie „rzuci nas na żer zachodnich korporacji”, bo to robi obecny niesprawiedliwy system podatkowy, ale wyrówna wreszcie szanse i spowoduje, że zarówno „przeciętny Kowalski” będzie mógł wieść spokojne życie, jak i bardziej przedsiębiorcza klasa średnia będzie mogła rozwijać siebie i pchać do przodu naszą gospodarkę.
      Współczesna „ekonomia” odeszła niebywale od swojego naturalnego kształtu – przez to wpadliśmy w cały szereg pułapek. Im prędzej się z nich wydostaniemy, tym lepiej. A swoją drogą – jest możliwe funkcjonowanie bez długu. Proponuję skorelować to jakie państwo nie ma długu i jaki jest standard życia w nim.

  3. Kolejne rundy QE i interwencji banków centralnych już dawno wypaczyly rynek i gospodarkę na tyle że sugerowanie się ideologicznym dogmatami czy to Keynsa czy Hayeka jest przejawem ignorancji. A jakie będą konsekwencje drastycznej redukcji wydatków państwa w ciągu najbliższych 3-5 lat oprócz kolejnej fali populizmu i stagnacji gospodarczej? Polskie społeczeństwo nie moze nawet marzyć o możliwościach zachodniego kapitału, na wolnym rynku Kowalski nie będzie konkurować z korporacjami. Bliskość potężnego niemieckiego przemysłu i zachodniego kapitału determinuje obecność państwa w kluczowych segmentach gospodarki które w innym przypadku nie mają środków do obrony przed przejęciem. No i kontekst geopolityczny o którym ciągle zapominasz, jakoś nie wyobrażam sobie żeby elity i przemysłowcy w Berlinie, Paryżu i Londynie dopingowali wzrastająca w ootoczeniu niskich podatków konkurencję nad Wisłą. W obecnej sytuacji albo szybko wykorzystamy tani kapitał dostępny jeszcze przed zbliżającym się kryzysem albo będziemy musieli zreorganizowac cała gospodarkę, i pójść drogą azjatyckich państw z lat 90. Ja wolę naprawiać niż budować na nowo.

    1. Przepraszam za długą przerwę, zapomniałem na śmierć odpisać.
      Absolutnie zupełnie się nie zgadzam. Wszystko ma swoje konsekwencje – owszem, bez zadłużania PKB będzie maleć. Tylko że… co z tego? Dużo bardziej cenię sobie wzrost 2%PKB bez zadłużania niż nawet 5% z długiem. Musimy pamiętać, że zadłużanie ma swoje wielkie konsekwencje i nie sprawia, że cudownie nam przybywa bogactwa teraz, tylko przenosi kapitał w czasie – z przyszłości, w teraźniejszość. Tak więc w przyszłości nam go zabraknie. Już brakuje! Dziwi mnie chwalenie długu, kiedy już teraz mamy wielkie konsekwencje tego – 30 mld zł w tym roku wyparuje! No więc niestety, ale nie – nie będę promował zadłużania.
      A na koniec przypominam, że to nie dotacje czy ciągły dług, ale praca praca praca prowadzi do bogactwa. Praca najlepiej nieopodatkowana (lub nisko). Jestem głęboko przekonany, że jeśli Rząd spełni moje 3 postulaty, nasza gospodarka w ciągu 20-30 lat stanie się globalnym liderem, jak Niemcy.

  4. Juz od czasow antycznych panstwa niszcza swoje waluty zamiast splacac dlugi. IIRP w duzej mierze dzieki inflacji miala srodki do prowadzenia wojny z ZSRR, Wielka Brytania do dzisiaj zalega z obligacjami wydanymi na poczet wojny z Napoleonem. To nie jest kwestia jakiegokolwiek promowania czegokolwiek tylko albo mowimy o stanie faktycznym albo… pierdolimy glupoty. Model teoretyczny wolnosciowego podejscia jest swietny, jezeli ograniczymy gospodarke tylko do sektora podatkowego calkowicie zapominajac o geografii, polityce, demografii itp. Wbrew pozorom ten metaforyczny sznurek ekonomisty jest cholernie dlugi a im dalej tym powazniejszy jest efekt motyla. Zgodnie z Twoim podejsciem moznaby zalozyc ze śródlądowe państwo w Afryce, pozbawione dlugu, z niskimi podatkami i dzialajacym aparatem panstwa jest w stanie w rozsadnym czasie zaczac konkurowac z taka np. Francja i jej podatkami, regulacjami itp.
    Mamy przyklad Chin i tego jak faktycznie staly sie gospodarka nr 1 w 20 lat, 35-50% wydatkow panstwa to inwestycje infrastrukturalne, mozna sie spodziewac kryzysu ale czy Chiny spadna do poziomu z jakiego startowaly? Raczej nie. Mamy przyklad Rosji w ktorej mimo stosunkowo niskich podatkow oraz niskiego zadluzenia+ ogromnych rezerw walutowych praktycznie nie rozwinal sie przemysl high-tech. Kazdy kraj na swiecie musi sie dostosowac do swoich uwarunkowan, my sialismy zboze kiedy na zachodzie powstawaly banki i dziaj efekty tego sa takie ze jezeli chcemy zyc na przyzwoitym poziomie to musimy korzystac z zachodniego kapitalu albo poswiecic 100lat na proby budowania wlasnego.

  5. Mówisz o niskich stopach procentowych tylko zapominasz o tym, że te niskie stopy to sa dla wybranych, dla tych dla których agencje ratingowe przyznaja wysokie ratingi. Nie będę się wypowiadac na temat mechanizmu przyznawania tych ratingow bo nie o to tu chodzi. Nie widziałem żeby obligacje polskie oscylowaly wokół 0 procent 🙂 Mowisz o ecb że drukuje i skupuje papiery zbijając koszt długu, okej ale kupuje obligacje państw strefy euro więc my na tym korzystamy marginalnie. Oczywiście zgadzam się, że w zalewie pieniądza nam rykoszetem również poszły odsetki w dół ale nadal jest to koszt i nie jest to dług od którego płacimy marginalne odsetki.Poza tym już był taki kraj który sie zachłysnął pieniądzem prawie za darmo i się nazywał Grecja i wszyscy wiemy jak to się skończyło. Piszesz o Chinach i ich inwestycjach infrastrukturalnych, nikt nie neguje potrzeby budowania potrzebnej infrastruktury nawet z kredytu. To nie zmienia faktu, że jest dużo miejsca w budżecie do oszczędności i optymalizacji wpływów. Co ma jedno wspólnego z drugim? Można poczynić oszczędności tym bardziej, że duza cześć jest przeznaczona na wszystko tylko nie na te Twoje inwestycje infrastrukturalne. Sytuacje geopolityczna kreują sobie duzi gracze i to oni na niej najbardziej korzystają a my mamy jakieś ochłapy więc nie możemy patrzeć na nich. A skoro stopy są niskie to właśnie nalezy odciążyć przedsiębiorców i pozwolić im brać kredyty i napędzać gospodarkę.

Dodaj komentarz

Top